Recenzja filmu Ciemność (2002)
Jaume Balagueró

Co się za ciemnością kryje...

Wrogiem człowieka od zawsze była ciemność. To jej baliśmy się od dziecka. Nic więc dziwnego, że to właśnie mrok jest głównym motywem niemal każdego horroru. Jaume Balagueró postanowił jednak ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Ciemność (2002)
Wrogiem człowieka od zawsze była ciemność. To jej baliśmy się od dziecka. Nic więc dziwnego, że to właśnie mrok jest głównym motywem niemal każdego horroru. Jaume Balagueró postanowił jednak pójść o krok dalej i z tytułowej ciemności uczynił głównego bohatera całego filmu. Z jakim skutkiem udał się ten, jakkolwiek patrzeć, dość ryzykowny eksperyment?

Film zaczyna się wyśmienicie. Dostajemy porcję wielu intrygujących informacji w postaci migawek z przeszłości. Tym niemniej wiele jest także niedopowiedzeń i niedomówień, które zostaną rozwiane w trakcie całej projekcji. Twórcy więc wzorowo odnieśli się do zasady Hitchcocka, jakoby każdy dobry film musiał zaczynać się trzęsieniem ziemi. Niestety później jest już znacznie gorzej.

"Ciemność" zamiast rozwijać się w coraz ciekawszą i intrygującą historię, powoli zaczyna coraz bardziej nudzić. Przyczyna jest bardzo prozaiczna. Twórcy za bardzo chcą nas przestraszyć, co notabene w ogóle im nie wychodzi. Stąd setki ujęć w przyspieszonym tempie, nerwowy montaż i wiele scen kręconych "z ręki". To wszystko sprawia, że po pewnym czasie każdego widza zirytuje nadmiar typowych sztuczek wyeksploatowanych już przez innych twórców kina grozy. Na szczęście jednak ostatnie pół godziny nabiera niesamowitego rozpędu. To właśnie wtedy podane nam zostaje rozwiązanie wielu wątków, a sama akcja biegnie niesamowicie szybko w kierunku zaskakującego finału. I gdy emocje znów ożywają na dobre... film się kończy. Paradoksalnie jest to jednak jedna z mocniejszych stron całej produkcji. Zakończenie bowiem może zaskoczyć i to nie samą stroną merytoryczną, lecz raczej sposobem ukazania dalszych losów bohaterów. Warto to zobaczyć samemu, bo takie rozwiązanie akcji rzadko jest spotykane w świecie filmu grozy.

Muzyka świetnie oddaje mroczny klimat filmu. Na ścieżkę dźwiękową składają się wprawdzie same znane już mroczne melodie, lecz ich zestawienie wraz z dynamiczną akcją końcowych scen robi spore wrażenie. Nie zawodzi również obsada aktorska. W główną rolę z dużym wdziękiem i klasą wcieliła Anna Paquin, którą zapamiętamy na zawsze dzięki kreacji w "Fortepianie" Campion. Drugi plan również nie rozczarowuje, ale trzeba nadmienić, że nie są to debiutanci, lecz znane i cenione nazwiska amerykańskiego i europejskiego kina.

"Ciemność" przypomina jazdę na rollercosterze. Gdy już się nam wydaje, że emocje opadły, nagle serwuje nam się ogromną dawkę adrenaliny. Szkoda tylko, że twórcy nie pomyśleli o tym, by emocje te jakoś rozsądnie rozłożyć. Bo zapewne będą tacy, którzy nie dotrwają do rewelacyjnego finału. A byłaby to wielka szkoda...
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 64% uznało tę recenzję za pomocną (11 głosów).
Paulos84
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry
o