Recenzja filmu Wonder Woman (2017)
Patty Jenkins
Marek Robaczewski

Cudowna kobieta

"Wonder Woman" to dobra rozrywka właściwie dla każdego fana kina przygodowego i sci-fi. Warto wybrać się do kina szczególnie dla Gal Gadot, która tchnęła życie w uniwersum DC. 
Filmweb sp. z o.o.
Po chłodno przyjętych przez krytyków "Człowieku ze stali" i "Batman v Superman" wytwórnia Warner Bros stanęła przed ostatnią szansą, aby odkupić grzechy u fanów DC i zjednać sobie nowych widzów. Zadanie wydawało się niemal karkołomne, bowiem postać Wonder Woman raczej nie posiada tej mocy marketingowej jak Mroczny Rycerz i Człowiek ze Stali.

Główna bohaterka, Diana, jest córką Zeusa oraz królowej Amazonek i podobnie jak inne towarzyszki broni szkoli się na wojowniczkę. W jej mityczny, sfeminizowany świat wkrada się pewnego razu Steve Trevor, brytyjski szpieg, który wszedł w posiadanie ważnych informacji, mogących zadecydować o dalszych losach Wielkiej Wojny. Wobec tego Diana decyduje się wyruszyć do świata ludzi, aby położyć kres konfliktowi, a przede wszystkim Aresowi – bogu wojny. 

Fabuła rzeczywiście nie jest złożona, ale taka też jest konwencja. Patty Jenkins czerpie z motywów, które poznaliśmy w marvelowskich filmach, jak chociażby w "Kapitanie Ameryce: Pierwszym starciu". Wtórność wcale nie kłuje w oczy, bowiem Wonder Woman w wykonaniu pięknej Gal Gadot nie sposób nie polubić. Pełna gracji, wdzięku, a zarazem empatii i subtelnej… naiwności – natychmiast zdobywa serce nie tylko męskiej części widowni. Ozdobą filmu jest niezbyt wyszukany, ale trafny genderowy humor, który sprawnie wpleciono w przygody Diany. Między innymi tego typu fragmenty sprawiają, że ponad dwugodzinny film ogląda się z uwagą i chociaż zdarzają się dłużyzny, w dosłownym tego słowa znaczeniu (sceny slo-mo), to generalnie dzieje się sporo. Ciekawa jest sekwencja walki w okopach, aczkolwiek chyba nic nie przebije żartobliwych scenek debiutującej na ziemskim, londyńskim padole bohaterki. Mieszane uczucia mogą budzić niektóre efekty specjalne i końcowy, sztampowy pojedynek. Co najważniejsze jednak film jako całość zdecydowanie broni się i wytrzymuje krytykę. Nawet łopatologiczne komunały o potrzebie pokoju, zgody itd. są tak dawkowane widzom, że nie wywołują wiadomego odruchu. Po prostu czuć, że Dianie autentycznie o coś chodzi. To nie jest tylko sztuka dla sztuki. Bez nachalnego patosu jak widać też można żyć.

"Wonder Woman" to dobra rozrywka właściwie dla każdego fana kina przygodowego, sci-fi. Warto wybrać się do kina szczególnie dla Gal Gadot, która tchnęła życie w uniwersum DC. Sequel wydaje się kwestią czasu. I tylko wciąż pozostaje pytanie, czy nie można było tak wcześniej, panowie z Warner Bros.? 
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 88% uznało tę recenzję za pomocną (59 głosów).
Qjaf
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o