Recenzja filmu Do diabła z miłością (2003)
Peyton Reed

Cukierkowe lata 60

Komedia romantyczna rodem z lat 60., pełna podstępów i stereotypów, której głównym wątkiem jest walka płci. Czy jeden poradnik może odwrócić role męskie i żeńskie do góry nogami? Do Nowego Jorku ...
Filmweb sp. z o.o.
Komedia romantyczna rodem z lat 60., pełna podstępów i stereotypów, której głównym wątkiem jest walka płci. Czy jeden poradnik może odwrócić role męskie i żeńskie do góry nogami?

Do Nowego Jorku przybywa Barbara Novak (Renée Zellweger), by wypromować swoją nową książkę pod tytułem "Do diabła z miłością". Niestety zostaje ona z góry przekreślona przez panów z wydawnictwa. Z pomocą Barbarze rusza Vicki Hiller (Sarah Paulson), edytorka, która staje się jej najlepszą przyjaciółką. Umawia pisarkę na spotkanie z redaktorem najbardziej respektowanego magazynu dla mężczyzn "Know", Catcherem Blockiem (Ewan McGregor). Ten okazuje się typowym nowojorskim podrywaczem, zbyt zakochanym w swoim ego, by zainteresować się jakąś tam Novak. Oczywiście do czasu...

Twórcy filmu zatroszczyli się o to, by widzowi wydawało się, iż film był kręcony właśnie w latach 60. Wszystko to za sprawą wspaniałej muzyki (Marc Shaiman), scenografii (Andrew Laws) oraz kostiumów (Daniel Orlandi). Renée i Sarah wpadają na plan niczym modelki na pokaz mody w Mediolanie. Rozmaite kreacje pojawiają się na ekranie jak flesze. "Czekałem na ten film odkąd miałem sześć lat" - stwierdził Orlandi.

Bardzo charakterystyczną cechą, zaczerpniętą z dawnych, czarno-białych komedii, jest linia dzieląca ekran podczas rozmów telefonicznych.

Jeśli natomiast chodzi o grę aktorską, muszę przyznać, że się zawiodłam. Kreacje stworzone przez Renée i Ewana wydały mi się nieco wymuszone. Być może taki był zamysł, żeby zrobić swego rodzaju parodię z tamtejszych filmów. Nie brak jednak popisu wokalnego obojga tych aktorów, których znamy z musicali ("Chicago", "Moulin Rouge!"). Uraczyli nas piosenką "Here is to love" pod koniec filmu.

Podsumowując: fabuła prosta i dość przewidywalna, a niektóre sceny zbyt przeciągnięte. Film cukierkowy, polecam jedynie kobietom, na jakiś samotny wieczór, dla osłody życia. Natomiast mężczyznom doradziłabym spotkanie jednak z innym filmem.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 50% uznało tę recenzję za pomocną (4 głosy).
o