Recenzja filmu Wpuszczony w kanał (2006)
Artur Kaczmarski
David Bowers

Cyfrowy dżentelmen w rynsztoku

Bohater "Wpuszczonego w kanał", szczur Rodney St. James, to dżentelmen jak się patrzy - lekko zblazowany i przyzwyczajony do życia w luksusie. Mieszka w złotej klatce, rozpieszczany przez ...
Filmweb sp. z o.o.
Bohater "Wpuszczonego w kanał", szczur Rodney St. James, to dżentelmen jak się patrzy - lekko zblazowany i przyzwyczajony do życia w luksusie. Mieszka w złotej klatce, rozpieszczany przez małoletnią właścicielkę. Pod nieobecność domowników może rozsiąść się przed telewizorem lub wskoczyć za kierownicę szykownego samochodziku na baterię. Tyle tylko, że za jedynych towarzyszy bachanaliów ma plastikowe lalki. Kompani posiadają wprawdzie nieskazitelną aparycję, ale są niestety wyjątkowo mało kontaktowi. Kiedy w mieszkaniu pojawia się flejtuch Sid, spasiony szczur, który życie w kanałach zna od podszewki, Rodney będzie próbował pozbyć się go za wszelką cenę. Niestety, sam wyląduje tam, dokąd chciał odesłać nieproszonego gościa - w kanałach...

Można się spodziewać, że to, co początkowo było dopustem Bożym, stanie się dla głównego bohatera cenną lekcją. Rynsztokowa eskapada odmieni jego dotychczasowe życie, wiedzione w luksusie, ale i samotności. Choć zasadniczy wątek jest dość przewidywalny i pachnie dydaktycznym smrodkiem niczym studzienka ściekowa, całą historię opowiedziano z dużym wdziękiem. Fabuła pełna jest zwrotów akcji i powinna przykuć do ekranu również nieco starszych widzów. Tym bardziej, że wzbogacono ją o smaczki przeznaczone przede wszystkim dla dorosłych odbiorców (jak karaluch czytający "Przemianę" Kafki). Choć takie puszczanie oka do rodziców ponad głowami ich pociech jest już właściwie w animacjach normą, mało kto robił to ostatnio równie udatnie, co autorzy "Wpuszczonego w kanał".

Zwierzęcy protagoniści obdarzeni zostali wyrazistymi cechami, ale nie wycięto ich za pomocą gotowych szablonów. Bohaterowie drugiego, a nawet trzeciego planu są tu na tyle ciekawi, że spokojnie mogliby zastąpić pierwszoplanowe postacie w "Sezonie na misia" czy "Po rozum do mrówek". De Żaba, spec od brudnej roboty, wzbudziłby zachwyt każdego mieszkańca Paryża nie tylko swoimi zielonymi udkami, ale również przywiązaniem do wszystkiego, co francuskie. Sid nosi skórzaną ramoneskę, pije, obżera się i ma niewyparzoną gębę. Gdyby Lemmy z Motorhead zapragnął kiedyś skompletować kapelę złożoną z animowanych postaci, Sid miałby duże szanse się załapać. Nawet ślimaki, puentujące ekranową akcję zawodzeniem na odpowiednią nutę, mają w sobie więcej werwy, niż bohaterowie niejednej animacji, jaka ostatnio gościła na naszych ekranach.

Studio Aardman znane jest przede wszystkim dzięki serii filmów z Wallace'm i Gromitem w rolach głównych. Plastelinowe postacie przywracały nadzieję, że nie odeszły bezpowrotnie w przeszłość te czasy, gdy tworzenie animacji odbywało się metodą odrobinę chałupniczą i zależało przede wszystkim od wyobraźni i pomysłowości realizatorów, nie zaś od stopnia opanowania technicznych nowinek. "Wpuszczonym w kanał" twórcy z Aardmana zapuszczają się na obce, komputerowe, a zatem nieco sterylne terytorium. Niestety, nie jest to krok w dobrym kierunku. Rodney spokojnie mógłby trafić do któregoś z filmów o miłośniku sera i jego wiernym psie, gdyby tylko został ulepiony, a nie wprowadzony do pamięci komputera. Cyfrowe kanały też wyglądają osobliwie - niby pełno w niech szlamu, pozostają jednak nieskazitelnie czyste. Ta historia aż prosiła się o to, aby nadać jej oprawę wizualną będącą znakiem rozpoznawczym, jaki studiu Aardman nadał Nick Park.

Mimo niespójności pomiędzy plastyczną wizją a technikami jej realizacji "Wpuszczony w kanał" to zdecydowanie najlepsza animacja, jaką widziałem w tym roku. Choć brak w niej rozkosznie absurdalnego humoru rodem z "Golenia owiec" czy "Wściekłych gaci", bogactwem fabularnym bije na głowę "Klątwę królika". Jeśli Rodney kiedykolwiek zostanie ulepiony na obraz i podobieństwo Gromita, Wallace i jego psi towarzysz będą musieli porządnie się napocić, aby wygrać z gryzoniem walkę o sympatię widzów.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 83% uznało tę recenzję za pomocną (6 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)