Recenzja filmu Eksperyment (2001)
Oliver Hirschbiegel

Człowiek człowiekowi wilkiem

"W gromadzie ludzi nasila się okrucieństwo, chociaż żadna pojedyncza osoba nie jest okrutna ze swej natury" George Savile Psychologia społeczna z definicji "bada procesy psychologiczne ...
Filmweb sp. z o.o.
"W gromadzie ludzi nasila się okrucieństwo,
chociaż żadna pojedyncza osoba nie jest okrutna ze swej natury"

George Savile

Psychologia społeczna z definicji "bada procesy psychologiczne pojawiające się, gdy ludzie przebywają ze sobą, co powoduje, że są podatni na wpływ społeczny" (E. Aronson "Psychologia Społeczna. Serce i umysł").
Składa się z różnych twierdzeń i teorii, które nie są rezultatem pracy naukowców na uczelniach, ale wynikiem obserwacji codzienego życia. Laik słuchając o paradygmacie grupy minimalnej czy teorii dysonansu poznawczego, doskonale wie o czym mowa. Dowiaduje się tylko, że to zjawisko ma swoją teoretyczną nazwę. Między innymi dlatego film "Eksperyment" dobrze się ogląda, a jednocześnie zaskakuje ilość i trafność obserwacji na temat zachowania człowieka jako części grupy.

Fabuła filmu jest oparta na faktach. Dwadzieścia lat temu Phillip Zimbardo pracownik Uniwersytetu Stanforda przeprowadził badanie, w którym połowa osób odgrywała role więźniów, a druga połowa role strażników. Eksperyment miał trwać 14 dni. Przerwano go po 6. Procedura badawcza posłużyła za podstawę scenariusza filmu Olivera Hirschebiegela.
Niemcy, rok 2000. W gazecie ukazuje się ogłoszenie o badaniu, którego uczestnicy zarobią 4000 marek. Ze zgłaszających się osób zostaje wybrana tylko część. Połowa chętnych zostaje ubrana w koszulę z numerem. Odtąd ich tożsamość określa liczba: 84, 38, 69. Reszta osób badanych zakłada mundury, bierze pałki, kajdanki i klucze do cel. Sytuacja nie jest spokojna - więźniowie śmieją się i żartują, a strażnicy patrzą na to z pobłażaniem.
Jednak nieubłaganie toczący się proces rozwoju grup kończy beztroskę. Z chwilą, w której stają się widoczni liderzy w obu grupach - nr 77 i strażnik Berus, pojawia się także wrogość. Wykształcają się dwie obce sobie zbiorowości, a "gra" staje się rzeczywistością. Zanika granica między rolą a "ja" osób biorących udział w badaniu. Zapominają oni o wartościach, pojęciach, liczy się solidarność z grupą własną i coraz silniejsza niechęć do grupy obcej.
Agresja i przemoc zaczyna się już 2 dnia, a mimo to eksperymentatorzy kontynuują badanie.
Widz z rosnącym niepokojem obserwuje wypadki, które mogą doprowadzić tylko do jednego - tragedii.

Zbiorowość - zarówno strażników jak i więźniów - nie jest homogeniczna. Pojawiają się osoby, które pełnią konkretne role w grupach. 77 jest liderem-buntownikiem, 38 szara eminencją, a 69 kozłem ofiarnym. Głównym bohaterem opowieści jest właśnie nonkonformistyczny więzień nr 77 - Tarek Fahd dziennikarz, który postanawia zrobić reportaż o eksperymencie. Tak długo jak wierzy, że wszystko jest grą udaje mu się być twardym i nie podlegać naciskom grupy. Równowagę pozwala mu utrzymać również świadomość, że na zewnątrz czeka na niego kobieta. Dzięki niej potrafi określić swoją tożsamość i zachować dystans do roli więźnia. Jednak tylko do czasu....

Ciekawa jest postać "przeciwnika" 77, początkowo nieakceptowanego przez swoją grupę strażnika Berusa. Najpierw nieśmiało, a potem stanowczo proponuje coraz drastyczniejsze rozwiązania. Mundur, który nosi daje mu poczucie anonimowości i zwalnia od odpowiedzialności za czyny. Berus z każdą chwilą staje się bardziej agresywny i dąży do poniżenia swoich ofiar. Początkowa rywalizacja o wpływy i posłuch między 77 i Berusem niezauważalnie staje się walką na śmierć i życie...

W porównaniu z oryginalnym badaniem, film Hirshebiegela jest mocniejszy, brutalniejszy. Reżyser postawił swoich bohaterów w o wiele bardziej ekstremalnej sytuacji, niż ta, która miała miejsce naprawdę; jest powiększającą soczewką a nie zwykłym szkiełkiem laboratoryjnym. Z jednej strony jest to dobry zabieg - dzięki temu "Eksperyment" zyskuje na wyrazistości i sile przekazu. Z drugiej jednak niepotrzebnie fałszuje rzeczywistość, czyni ją sztuczną i mniej prawdopodobną. Naturalna reakcja widza to myśl "to przecież tylko film", zamiast "tak się dzieje naprawdę".

Przekaz filmu wzmacnia również jego forma. Zdjęcia często kręcone z ręki, przeplatane biało-czarny ujęciami z ukrytej kamery 77 oraz z kamer zamontowanych przez eksperymentatorów nadają obrazowi reporterski charakter. Na czas projekcji stwarzają iluzję rzeczywistości, która bardzo sugestywnie oddziałuje na widza.
Tempo filmu rośnie wraz z rozwoje akcji - co ma również odbicie w formie - ogniskując uwagę patrzących. Szybka, nieco nerwowa muzyka oraz niepokojący dźwięk, który przypomina trochę wibrowanie powietrza, pojawiający się w tle wprowadza zagrożenie. Jednak forma nie przerasta treści, pozostaje z nią w doskonałej równowadze, dzięki czemu "Eksperyment" ogląda się dobrze.

Gra aktorska jest dopasowana do napięcia, tempa akcji i nastroju sceny. Początkową oszczędność zastępuje nerwowość, a także nieco zbyt wyrazista gestykulacja, mimika oraz przesadna ekspresja emocji. Widzimy przemianę zwykłych obywateli w zastraszone, małe zwierzątka z jednej strony i krwiożercze bestie z drugiej.
Najbardziej z obsady podobał mi się występ Moritza Bleibtreu, którego postać przez cały film pozostaje trochę nieodgadniona, tajemnicza. 77 to nonkonformista, ale też bardzo wrażliwy mężczyzna, co Bleibtreu raczej sugeruje niż pokazuje otwarcie.

"Eksperyment" to film, warto zobaczyć. To, co się wydarzyło podczas badań profesora Zimbardo dzieje się każdego dnia. Zamiast więźniów i strażników są inne grupy społeczne - w szkole, w pracy, w dzielnicy, w której się mieszka. Przemoc - zarówno symboliczna jak i "zwykła" - dotyka nas każdego dnia. Tyle tylko, że oprawcy nie noszą munduru, a ofiary koszuli. Zasada jednak pozostaje ta sama.
Ekstremalna sytuacja więziennego badania obnażyła "najbrzydszą, najprymitywniejszą, chorobliwą stronę natury człowieka" - jak pisze w swoim raporcie Zimbardo - na codzień złagodzoną przez normy społeczne. Ale nabardziej przerażające jest to, że w eskperymencie wzieli udział zwykli, przeciętni ludzie, tacy jak ja i ty.

Polecam film zarówno studentom psychologii społecznej jak i widzom, którzy lubią mocne, dobre kino, które nie pozostawia obojętnym i trzyma za gardło jeszcze długo po opuszczeniu sali.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 92% uznało tę recenzję za pomocną (107 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)