Recenzja filmu Człowiek z księżyca (1999)
Miloš Forman

Człowiek z księżyca, który wstrząsnął Ziemią

Milos Forman lata 90-te XX wieku postanowił poświęcić na mniej podniosłe - nieskazane wcale na zajęcie miejsca wśród 'klasyków' - kino, którego zadaniem nie było zgarnianie wszelakich nagród. A ...
Filmweb sp. z o.o.
Milos Forman lata 90-te XX wieku postanowił poświęcić na mniej podniosłe - nieskazane wcale na zajęcie miejsca wśród 'klasyków' - kino, którego zadaniem nie było zgarnianie wszelakich nagród. A mianowicie skupił się biografiach nietuzinkowych, oryginalnych i osobliwych postaci amerykańskiego show biznesu. Najpierw wziął na warsztat giganta przemysłu pornograficznego Larry'ego Flynta i nakręcił, w 1996 roku, równie kontrowersyjny, jak ta postać, film "Skandalista Larry Flynt", by 3 lata później przestudiować życie komika, który zrewolucjonizował i nadał nowy kształt dziedzinie pod nazwą 'rozbawianie' - Andy'ego Kaufmana.

"Człowiek z księżyca" to typowy komediodramat przedstawiający postać wspomnianego już Kaufmana. Biografia Andy'ego opiera się na klasycznym mechanizmie, bardzo popularnym w Stanach - od zera do bohatera. Zaczynał od rozbawiania w pubach, by w krótkim czasie przebojem zapukać do bram elity komików i stać się guru następnych pokoleń. Jego humor był niezwykle oryginalny, często ocierał się o absurd, a wręcz skandal. Prowokował publiczność. Potrafił organizować zawody bokserskie, w których walczył z kobietami, ale też zainscenizować bijatykę w studiu talk-show z siedzącym obok niego gościem, który, jak się później okazało, był jego dobrym przyjacielem, wreszcie symulował groźnej kontuzje karku odniesioną w jednym z występów. Takich numerów było mnóstwo i dzięki temu jedni go pokochali, zaś drudzy - znienawidzili.

Co ciekawe, mimo że jest to film biograficzny, mamy tutaj bardzo dużo 'smaczków' zaserwowanych nam przez reżysera. Już sam początek intryguje - widzimy bowiem, jak główny bohater zapowiada koniec filmu, a następnie na ekranie pojawia się lista płac, gdyż - jak twierdzi - uważa całą historię za głupią. Jeszcze lepsza jest ostatnia scena - niezwykle dwuznaczna, intrygująca, niedająca nam jasnej odpowiedzi. Dzięki temu każdy widz może mieć odmienną interpretacje oraz przyjąć albo wariant optymistyczny, albo pesymistyczny samego rozwiązania historii. Podkreśla to bardzo niejasną i tajemniczą biografię Kaufmana, jak i geniusz samego Milosa Formana. W filmie mamy całą gamę uczuć, jakie przeżywamy podczas seansu: od nieśmiałego uśmiechu, po spazmatyczne parsknięcia, kończąc na refleksyjnym smutku. Wszystko świetnie wyważone.

Sam film ma jednak parę wad. Szczególnie chodzi tutaj o sam scenariusz: brakuje w nim większej ilości wątków ściśle związanych z prywatnym życiem Andy'ego (zupełnie pominięty rozdział z młodości, kiedy to Kaufman został 'przypadkowym' ojcem), czasami sceny są za długie lub po prostu nie potrzebne - widać, że zbyt duży nacisk położono na estradowe epizody bohatera. Ciężko powiedzieć nam, jakim był człowiekiem na co dzień, poza występami.

Warto również podkreślić grę aktorską. Oczywiście mam tu na myśli wysuwającego się na pierwszy plan Jima Carreya, który - moim zdaniem - zagrał najlepiej w swojej karierze (występ w "Truman Show" uważam za nieco słabszy). Ta rola była mu, mówiąc górnolotnie, pisana w niebiosach, dosłownie stał się Andym, jego mimika, sposób poruszania się, a także głos, idealnie powielały się z prawdziwą osobą Kaufmana. Zostało to docenione Złotym Globem dla tego aktora, który wcześniej specjalizował się w rolach, wymagających zazwyczaj strojenia głupich min, niż ambitnych i pełnych zaangażowania.

Ścieżką dźwiękową do filmu zajął się bardzo znany rockowy zespół R.E.M., który oprócz tego, że napisał muzykę, poniekąd jest autorem tytułu produkcji. Piosenka "Man on the moon", słyszana również w czasie końcowych napisów, stworzona została w hołdzie wybitnemu komikowi tuż po jego śmierci. Zaś kolejny utwór z soundtracku: "The Great Beyond" stał się bestsellerem. Muzyka to również mocny punkt samego filmu.

"Człowiek z księżyca" to film, który trzeba obejrzeć z kilku powodów: po pierwsze - wyśmienita reżyseria wybitnego Formana, po drugie - świetna rola Carreya, odbiegająca od poprzednich, po trzecie - dla zapoznania się z jakże ciekawą historią wyjątkowego komika, który swym oryginalnym, pomysłowym poczuciem humoru zmienił zupełnie sposób rozbawiania.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 65% uznało tę recenzję za pomocną (20 głosów).
duude
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)