Recenzja filmu Jazda (1994)
Jan Svěrák

Czeskie kino drogi

Czeskie produkcje kinowe nie są, niestety, w Polsce reprezentowane zbyt obficie. W ciągu roku nie pojawia się ich w naszych kinach więcej, niż sam mam palców u jednej ręki – a rzec trzeba, że ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Jazda (1994)
Czeskie produkcje kinowe nie są, niestety, w Polsce reprezentowane zbyt obficie. W ciągu roku nie pojawia się ich w naszych kinach więcej, niż sam mam palców u jednej ręki – a rzec trzeba, że jestem recenzentem całkowicie zdrowym. Przynajmniej na ciele. Psychikę mam jednak mocno zwichrowaną, co przejawia się chorobliwą miłością do obrazów... właśnie czeskich. Wyobraźcie sobie więc ten uśmiech, potocznie zwany "bananem", który pojawił się na mojej twarzy wraz z premierą dzieła, jakim niewątpliwie jest "Jazda" Jana Sveraka (scenariusz i reżyseria). Szkoda tylko, że ów film trafił do Polski w 12 lat od premiery światowej...

Historia jest niezwykle prosta. Radek (Radek Pastrnak) i Franta (Jakub Spalek) postanowili pojeździć trochę po kraju: kupili samochód (od ręki przerobiony na "cabrio" poprzez ścięcie dachu) na francuskich papierach, zaopatrzyli się w trochę "trawki" i ruszyli. Po drodze, gdy właśnie rozważali gdzie by tu można poznać jakąś piękną i chętną do... przejażdżki kobietę, spotkali rudowłosą Annę (Anna Geislerova), siedzącą na skraju drogi. Dziewczyna bez namysłu wskoczyła do wozu i ruszyła w świat. Szybko się okazało, że jej śladem podąża zrozpaczony kochanek, który chce ją odzyskać.

Od początku „Jazda” powala widza błyskotliwym humorem. Począwszy od sceny kupowania samochodu w komisie, poprzez słuchanie muzyki w aucie (niesamowicie absurdalne teksty piosenek nie pozwoliły nikomu na sali pozostać obojętnym względem tej produkcji), na sielskich scenach odpoczynku na łące kończąc. Tradycyjnie jednak nie obyło się bez, właściwych dla kina czeskiego, scen absolutnie poważnych i ekspresyjnych. Ich treści absolutnie nie wolno mi zdradzić, gdyż są esencją tego obrazu i każdy powinien je odkryć samodzielnie.

Jak już napisałem wcześniej, muzyka (autorstwa Radka Pastrnaka) jest bardzo dobra i, co najważniejsze w tym przypadku, buduje atmosferę beztroski. Beztroski podkreślanej jeszcze bardziej przez świetnie skadrowane zdjęcia [person=109434]Frantiska Brabeca[/person]. Nie jest to jednak, jak mogłoby się wydawać, film pusty. Problematykę "Jazdy" ciężko jednoznacznie określić, ale dzięki swej konstrukcji, pozwala widzowi na niebywałą wolność interpretacji przedstawionej przez Sveraka wizji przyjaźni, jak i niezwykle namiętnej miłości. Z tego też wniosek, że możliwość jest tylko jedna - trzeba obejrzeć samemu, by wyrobić sobie zdanie. Żeby zbyt wiele już nie mówić, dodam tylko jedno, znaczące słowo - warto!
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 67% uznało tę recenzję za pomocną (9 głosów).
KoZa
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny
o