Recenzja filmu Gwiezdny pył (2007)
Matthew Vaughn

Czy gwiazda może mieć postać kobiety?

Mamy czasy wiktoriańskie. Gdzieś w Anglii znajduję się wioska o nazwie Mur. Nazywa się ona tak od muru, który odgradza ją od magicznego królestwa Stormhold. W wiosce żyje pewien młodzieniec ...
Filmweb sp. z o.o.
Mamy czasy wiktoriańskie. Gdzieś w Anglii znajduję się wioska o nazwie Mur. Nazywa się ona tak od muru, który odgradza ją od magicznego królestwa Stormhold. W wiosce żyje pewien młodzieniec Tristan, który jest zwykłym, trochę niezdarnym i nieporadnym pomocnikiem sklepikarza, jednak pragnie zdobyć serce pięknej dziewczyny o imieniu Victoria. Tydzień przed jej urodzinami Tristan dowiaduję się, że w tym szczególnym dniu Humphrey (rywal Tristana o serce Victorii) podaruję jej pierścionek zaręczynowy. Tristan, chcący zdobyć miłość Victorii, postanawia podarować jej gwiazdę, która spadła z nieboskłonu, co oznacza, że musi przejść przez mur. Tak oto z grubsza rozpoczyna się podróż Tristana do krainy Stormholdu.

Film Matthew Vaughna to adaptacja powieści Neila Gaimana o tym samym tytule. Obraz mnie naprawdę zaskoczył. Spodziewałem się raczej przeciętnej bajeczki, a dostałem naprawdę dobre baśniowe kino.

W filmach fantasy przyjęło się ostatnimi laty, że muszą mieć duża ilość efektów specjalnych. Jednak w "Gwiezdnym Pyle" olbrzymiej ich liczby nie uświadczymy. Wychodzi to na bardzo duży plus, ponieważ esencją nie są rozbuchane kule ognia czy trzymetrowe smoki, tylko gra aktorska. Oczywiście uświadczymy tu i piękne krajobrazy i wspaniały podkład muzyczny. Jednak najlepsza jest gra aktorska.

Oprócz Hollywoodzkich gwiazd, takich jak Michelle Pfeiffer i Robert De Niro, zobaczymy tam również nieco mniej znanych brytyjskich aktorów i aktorki m.in. Charliego Coxa czy Claire Danes. Postacie, które występują w "Gwiezdnym Pyle", nie da się nie lubić, czy to złej czarownicy w wykonaniu Michelle Pfeiffer, czy złego księcia Septimusa (Mark Strong), czy też niezdarnego Tristana (Charlie Cox). Na szczególną uwagę zasługuję Robert De Niro, który zagrał świetną drugoplanową rolę Kapitana Szekspira. Ogólnie wszyscy aktorzy trzymali wysoki poziom.

To, co mnie zaskoczyło w tym filmie, to duża ilość poczucia humoru, przejawiająca się w przeróżnych sytuacjach. Film podchodzi do gatunku fantasy w nieco groteskowy sposób. Jest to dobra odmiana po np. "Władcy Pierścieni", gdzie wszystko przedstawione jest w nieco poważniejszym tonie.

Podsumowując, "Gwiezdny Pył" to doskonały przykład, że efekty specjalne nie są najważniejsze, liczy się gra aktorów. Film jest bardzo ciepły w odbiorze, idealny do obejrzenia z całą rodziną po ciężkim dniu.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 82% uznało tę recenzję za pomocną (17 głosów).
Potek
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)