Recenzja filmu Sando-me no satsujin (2017)
Hirokazu Koreeda

Długi film o zabijaniu

O ironio, choć reżyser chciał uciec od tematyki rodzinnej, największe wrażenie w "The Third Murder" i tak robią sekwencje obrazujące relacje ojciec-córka. Dalekie od ideału podejście do własnych ...
Filmweb sp. z o.o.
Nie ma trudniejszego doświadczenia dla kinofila niż oglądanie nieudanego filmu ulubionego reżysera. Z podobną sytuacją będą musieli teraz skonfrontować się zwolennicy talentu Hirokazu Koreedy. Pozbawiony polotu "The Third Murder" stanowi świadectwo kryzysu w karierze Japończyka, który urastał do rangi ulubieńca najważniejszych światowych festiwali. Kilka naprawdę udanych scen pozwala jednak mieć nadzieję, że zapaść jest tylko chwilowa, a reżyser już wkrótce powróci do olimpijskiej formy.

Porażka Koreedy, choć ewidentna, ma w sobie coś heroicznego. "The Third Murder" pomyślany został jako popis artystycznej wszechstronności. Szufladkowany często jako spec od kameralnych dramatów obyczajowych Japończyk z premedytacją sięgnął zatem po obcą dla siebie konwencję dramatu sądowego. W punkcie wyjścia nie zwiastowało to jeszcze żadnych kłopotów. Kilka lat temu w "Jak ojciec i syn" Koreeda udowodnił przecież, że potrafi odcisnąć autorskie piętno na znacznie mniej szlachetnym gatunku, jakim jest melodramat. Tym razem po obcym dla siebie terenie reżyser porusza się już zwyczajnie po omacku. Choć "The Third Murder" zaczyna się obiecująco, paliwa starcza Koreedzie raptem na kilkadziesiąt pierwszych minut filmu. W ich trakcie orientujemy się, że pozornie klarowna sprawa podwładnego, który zabił i okradł swego szefa, by uregulować karciane długi, jest w praktyce znacznie bardziej skomplikowana. Chcący grać z oczekiwaniami widza Koreeda bardzo szybko wpada jednak we własne sidła. 

Mnożone bez składu i ładu zwroty akcji, zamiast potęgować nasze zainteresowanie fabułą, sprawiają, że od pewnego momentu śledzimy ją z rosnącą obojętnością. "The Third Murder" ciążą również nieznośnie przeciągnięte i do bólu deklaratywne dialogi. Decyzja, by poświęcić tak dużą uwagę słowom, wydaje się zaskakująca, tym bardziej że w przeszłości – choćby w znakomitej "Naszej młodszej siostrze"Koreeda dał się poznać raczej jako mistrz opowiadania obrazem. Inaczej niż w tamtym, poetyckim i impresyjnym, filmie, teraz reżyser pokusił się o rozważania filozoficzne. Niestety, nie okazują się one specjalnie wyrafinowane. Choć podejmujący temat względności prawdy "The Third Murder" chciałby pewnie budzić skojarzenia z "Rashomonem", finalnie znacznie bliżej mu do serialu "Sędzia Anna Maria Wesołowska".

Chybiony jako całość, film Koreedy broni się jedynie na poziomie detali. Japoński reżyser, który gubi się, gdy przychodzi mu do relacjonowania skomplikowanych dylematów sali sądowej, znacznie lepiej czuje się na poziomie portretowania codzienności. Wiarygodnie wypadają w "The Third Murder" sceny obrazujące złożone relacje pomiędzy zaangażowanymi w wyjaśnianie zagadki zabójstwa śledczymi. Koreeda przekonuje, że choć współpracownicy funkcjonują w ciągłym stresie i często spierają się ze sobą, w ich wzajemnych stosunkach jest także miejsce na życzliwość oraz poczucie humoru.

O ironio, choć reżyser chciał uciec od tematyki rodzinnej, największe wrażenie w "The Third Murder" i tak robią sekwencje obrazujące relacje ojciec-córka. Dalekie od ideału podejście do własnych dzieci stanowi jedyne spoiwo łączące, pozornie zupełnie różnych od siebie, bohaterów. W zakłamanym, pełnym fałszu i póz świecie Koreedy właśnie sposób traktowania najbliższych stanowi jedyny nośnik prawdy o człowieku.

Nawet jeśli refleksje te wydają się inspirujące, pojawiają się one w "The Third Murder" właściwie mimochodem i pozostają zaledwie naszkicowane. Na tle całej reszty intrygi wyglądają wręcz jakby pochodziły z innego, znacznie lepszego filmu. Pozostaje mieć nadzieję, że Koreedzie już wkrótce uda się go nakręcić.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 50% uznało tę recenzję za pomocną (8 głosów).
Piotr Czerkawski
ocenia ten film na:
1 10 5/10 średni