Recenzja filmu Gwiezdne wojny: Część IV - Nowa nadzieja (1977)
Agnieszka Zwolińska
George Lucas

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce...

Dziś "Gwiezdne Wojny" to marka sama w sobie, ikona filmu, kultury, a właściwie należy rzec, że tak na prawdę "Star Wars" same stanowią pewną osobną kulturę. 
Filmweb sp. z o.o.

Dawno, dawno temu… w odległej galaktyce… a dokładnie w 1977 r., nieznany jeszcze szerzej George Lucas reżyseruje swój największy życiowy projekt, przenosząc na ekran stworzone przez siebie gwiezdne uniwersum. Z początku mało kto przypuszczał, że przeznaczone na produkcję 10,5 mln dolarów przyniosą tak nadspodziewany efekt, do czasu, gdy suma jaką film zarobił przekroczyła nie pobite do tamtej pory przez żadną produkcję 300 mln, a ostatecznie (nie licząc dochodów z gadżetów itp.), zatrzymała się ona na kwocie 400 mln dolarów. 
Dziś nikogo to nie dziwi, "Gwiezdne Wojny" to w końcu marka sama w sobie, ikona filmu, kultury, a właściwie należy rzec, że tak na prawdę "Star Wars" same stanowią pewną osobną kulturę. Dzieło kultowe – to chyba niewystarczające określenie dla jednej z najpopularniejszych serii w historii kina, która przetarła szlaki kina sci-fi i otworzyła nowe spojrzenie nie tylko na sam ten gatunek ale rozumienie kina samego w sobie. Obraz McArthur LucasanLucasa nie tylko wyprzedził o lata świetlne swoją epokę pod kątem aspektów produkcyjnych, a przede wszystkim technicznych i wizualnych ale stał się pierwowzorem, inspiracją dla wielu późniejszych filmów.

Każdy element Gwiezdnej Sagi urósł do miana kultowego, wystarczy wymienić tu chociażby pojedyncze postacie, cytaty, czy wspaniałą muzykę. No bo nie ulega wątpliwości, że Dartha Vadera, Luke’a Skywalkera, Yodę, Hana Solo, czy nawet Chewbaccę kojarzą wszyscy, a genialny oscarowy motyw przewodni równie genialnego Johna Williamsa jest tak popularny, że prawie każdy mógłby go zanucić. Ostatecznie film zgarnął 6 statuetek Oscara, w tym m.in. za najlepsze efekty specjalne, czy wspomnianą muzykę. Sława, którą zyskał, doprowadziła do powstania kolejnych części, za których reżyserię już nie odpowiadał co prawda Lucas, ale pozostając na stanowisku producenta sprawił, że kolejne odsłony nie spadły poniżej poziomu, który wyznaczyła "Nowa Nadzieja” – bo taki tytuł przypisano pierwszej powstałej części "Gwiezdnych Wojen". Chronologicznie przypisano jej zaś numerek IV, co jeszcze bardziej zelektryzowało fanów, którzy po klasycznej serii lat 70’ i 80’ doczekali się po przerwie części I, II i III. Istnieje wiele dyskusji i opinii na temat tego, że nowe części wręcz nie umywają się do tych starszych – ja osobiście uważam, że najlepiej potraktować sagę jako całość i wówczas bez żadnych porównań delektować się każdą odsłoną z osobna.

Nie jestem wielkim fanem kina science-fiction, dlatego też długo odwlekałem maraton ze "Star Wars". W czasie gimnazjum codziennie byłem karmiony sporą dawką zachwytów nad "Gwiezdnymi Wojnami", kiedy to zapalony fan w postaci mojego polonisty cytował z pamięci klatka po klatce i odtwarzał ruchami liczne sceny. Dziś sam jestem wielkim sympatykiem "Star Wars", dlatego każdemu, bez wyjątku, kto jeszcze nie miał okazji zaznajomić się z uniwersum Lucasa, gorąco ten kierunek polecam!
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 50% uznało tę recenzję za pomocną (4 głosy).
dark_angel_19
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)