Recenzja filmu Adwokat diabła (1997)

Diabeł Pacino

Mistycyzm i wszystkie różnorodne sprawy związane z diabłem, piekłem, a przede wszystkim z duszą wzbudzały zainteresowanie zarówno twórców, jak i oczywiście widzów. "Adwokat diabła" zahacza o ten temat w dość dużym stopniu. Taylorowi Hackfordowi udało się namówić do udziału w filmie wielkie gwiazdy, takie jak Al Pacino, Keanu Reeves czy Charlize Theron. Wydawałoby się, że wszystko to będzie stanowiło arcydzieło, któremu wystarczy tak niewiele, a jednak...

Na ekranie zostaje nam przedstawiona historia Kevina Lomaxa, młodego, utalentowanego adwokata z Florydy, który potrafi przekonać na sali sądowej każdego. Zwraca on uwagę bajecznie bogatego właściciela kancelarii prawniczej Miltona. Kevin wraz z żoną przeprowadza się do Nowego Jorku, gdzie otrzymuje wspaniałe mieszkanie w centrum miasta. Z czasem zaczyna piąć się w hierarchii firmy, a jego kariera zaczyna nabierać tempa. W tym samym czasie osamotniona Mary Ann nie potrafi przystosować się do warunków wielkiego miasta.Wkrótce Kevin dostrzega w Miltonie wcielonego diabła.

Niewątpliwą zaletą tego obrazu są zdjęcia Andrzeja Bartkowiaka, które starają się wprowadzić mroczny klimat Nowego Jorku. Niestety nie wspomagane przez dobrą reżyserię tracą na swojej wartości. Na uwagę zasługuje świetna gra, jednego z moich ulubionych aktorów, Ala Pacino. W jego wykonaniu szatan wydaje się niemal przyjazny. Charlize Theron wypada świetnie, podczas gdy Keanu Reeves bardzo mnie zawiódł. Nie rozumiałem nigdy dlaczego tak wielu ludzi nie pozostawiało na nim suchej nitki po kolejnych filmach, jednak po "Adwokacie diabła" przekonałem się o ich racjach. Ten młody aktor wypadł przeraźliwie sztywno i nieprzekonująco.

Przesłanie filmu zostało przedstawione nam w dziwny sposób, który mnie osobiście bardzo nie przypadł do gustu. Bohater to człowiek wykształcony, którego zżera konsumpcjonizm. Jednak Kevin Lomax został ukazany w dość naiwny sposób. Widzi swoje błędy, a jednak brnie w stronę zła, jakby nigdy nic. Nie ma w tym większego sensu, bo chyba tylko taki, aby pokazać w końcówce, jaki to nasz bohater jest wielki i wspaniały. Abstrahując od tematu, należy wspomnieć, że samobójstwo to grzech ciężki, więc wątpliwe wydaje się uratowanie świata takim czynem. Znacznie ciekawszym wątkiem staje się szaleństwo Mary Ann. Nie potrafi ona znaleźć ratunku nawet u swojego męża. Otoczona próżnością i materializmem zaczyna tracić tracić kontakt z rzeczywistością. Możemy obserwować stopniowe psychiczne wyniszczanie bohaterki przez społeczeństwo i otoczenie, które z pozoru wydaje się być takie niewinne.

W "Adwokacie diabła" nie uświadczycie zbytniego napięcia, ani nie będziecie obgryzać paznokci za strachu. Nie możecie się również spodziewać głębszych analiz ludzkiej psychiki. W zamian dostaniecie doskonałą grę aktorską Pacino i Theron oraz dość dobrze zrealizowany film. Nie zniechęcam do obrazu Taylora Hackforda, jednak nie było to coś, czego się spodziewałem i oczekiwałem.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 26% uznało tę recenzję za pomocną (42 głosy).
HallamFoe
ocenia ten film na:
5/10 średni

przeczytaj również recenzje użytkowników (5)

zobacz wszystkie
o