Recenzja filmu Dlaczego nie! (2007)
Ryszard Zatorski

Dlaczego nie? A dlaczego tak?!

Boli mnie bardzo dusza, serce i mózgownica (głównie to ostatnie), gdy widzę, jak w świecie kinematograficznym marnują się pieniądze. W szczególności gdy idzie tu o polską sztukę kręcenia filmów, ...
Filmweb sp. z o.o.
Boli mnie bardzo dusza, serce i mózgownica (głównie to ostatnie), gdy widzę, jak w świecie kinematograficznym marnują się pieniądze. W szczególności gdy idzie tu o polską sztukę kręcenia filmów, która nigdy na nadmiar gotówki nie narzekała. Produkowanie takich "obrazów", jak "Dlaczego nie!" jest po prostu marnowaniem kapitału, który mógłby starczyć na pokrycie potrzeb kilku twórców, którzy nie czują musu, by główny bohater biegał po planie z telefonem komórkowym, wartym trzy tysiące złotych...

Ryszard Zatorski, spec od polskich komedii romantycznych (ma na koncie wyreżyserowanie "Tylko mnie kochaj" oraz "Nigdy w życiu"), ponownie przedstawił nam bajkę, która się pewnie śni noc w noc niejednej dziewczynie. Dobrze, może trochę przesadzam, gdyż tym razem owa bajka jest już tak miałka i nieciekawa, że raczej nie jest obiektem pożądania specjalnie dużej rzeszy widzów. Małgosia (Anna Cieślak) jest biedną studentką z prowincji, która stara się o posadę w firmie reklamowej. Podczas swych licznych prób zwrócenia na siebie uwagi poznaje Jana (Maciej Zakościelny), którego bierze za zwykłego ochroniarza. Żyjąc w tym przeświadczeniu, spędza z nim kilka pomnych chwil (czyli ok. pół filmu) w plenerze. Wyobrażacie sobie, jakie musi być jej zaskoczenie, gdy okazuje się, iż Janek tak na prawdę jest... prezesem?! Niezwykłe, prawda? Kto by się mógł tego spodziewać...

Skoro już padły słowa "biedna studentka z prowincji", to muszę poruszyć pewien problem, który mnie omal nie zrzucił z kinowego krzesła. Otóż, standardy, w jakich żyją dzisiejsi żacy, są, zdaniem autorki scenariusza - Aliny Puchały, do pozazdroszczenia. Otóż, nasza skromna Małgosia mieszka w kamienicy na Starym Mieście, a pracuje na laptopie sponsorowanym przez Apple'a. To tylko jeden z rażących przykładów niekonsekwencji twórców. Z tych ciekawszych wpadek warto jeszcze wspomnieć schnące w pięć minut ubrania i przejrzystą niczym filtrowana kranówka wodę... Wisły (tudzież innej, pokaźnej rzeki).

Fabuła słaba, niedopatrzenia liczne... Czy są plus? Owszem, ze dwa się uchowały. Po pierwsze - ponownie zrobiła na mnie wrażenie muzyka. Producenci, idąc w ślady "Tylko mnie kochaj", nie szczędzili gotówki na tantiemy. Podczas projekcji usłyszymy między innymi takie przeboje, jak: Nat King Cole "When I Fall In Love", czy cover "Sway" w wykonaniu The Pussycat Dolls. Partie akustyczne, przygotowane na potrzeby filmu przez Macieja Zielińskiego, również sprawdzają się całkiem dobrze.

Drugą natomiast zaletą "Dlaczego nie!" jest pokaźna plejada polskich gwiazd, która przewinęła się przez plan. Fakt, że gdy po raz kolejny widzi się takie nazwiska, jak Kożuchowska, Jabłczyńska, Zakościelny, Kot, to można mieć wrażenie deja vu. Niemniej jednak, ciężko uznać taki dobór aktorów za minus - właściwi ludzie na właściwym miejscu. Miło również patrzyło się na Annę Cieślak, która nie jest jeszcze tak popularna, jak wymienione wyżej osoby. Niestety, projekt Zatorskiego ma większe szanse na przyniesienie jest niesławy, niż glorii i chwały. Szkoda jedynie, że zatrudnienie tylu sław nie odbiło się wyraźniej na poziomie aktorstwa - o żadnej z ról nie można powiedzieć, że była dopracowana. Obserwując grę, na przykład, Małgorzaty Kożuchowskiej miałem silne wrażenie, że scenariusz jej kompletnie nie odpowiada i nie za bardzo wie, co zrobić ze swoją postacią...

W tym gąszczu błędów zaświeciły nieśmiało jedynie dwa aspekty, godne jakiejkolwiek uwagi. Czy to wystarczy, by móc zachęcić kogoś na seans z "Dlaczego nie!"- Nigdy w życiu! Film Zatorskiego nie jest słaby - jest po prostu poniżej wszelkich norm. Scenariusz nie trzyma się kupy, a widz ledwie trzyma się krzesła. Takie marnowanie budżetu powinno być chyba karalne. I proszę nie myśleć, że jestem po prostu uprzedzony do komedii romantycznych. To nie o to chodzi. Ja nie jestem w stanie znieść marnotrawstwa...
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 89% uznało tę recenzję za pomocną (35 głosów).
KoZa
ocenia ten film na:
1 10 1/10 nieporozumienie

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)