Recenzja filmu Szósty zmysł (1999)
M. Night Shyamalan

Do you think you're still alive?

Co dzieje się z człowiekiem po śmierci? Na to pytanie my, żywi, nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć. Znane nam są historie śmierci klinicznej, kiedy ludzie odwiedzali zaświaty, ale pomoc lekarska ...
Filmweb sp. z o.o.
Co dzieje się z człowiekiem po śmierci? Na to pytanie my, żywi, nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć. Znane nam są historie śmierci klinicznej, kiedy ludzie odwiedzali zaświaty, ale pomoc lekarska sprawiała, że ponownie wracali do swojego ciała. Jednak przyjmujemy to z większą lub mniejszą dozą sceptycyzmu, wciąż zastanawiając się: jak wygląda życie po życiu? Niektórzy ludzie wierzą w ingerencję duchów w nasz świat. Często słyszy się o duszach ludzi błąkających się po świecie wskutek przywołania ich przez kogoś w seansie spirytystycznym. Czy są ludzie, którym dany jest dar komunikowania się ze zmarłymi? Film, o którym piszę, nazywa ten dar "szóstym zmysłem" i jednocześnie pokazuje, że świat duchów ma wiele wspólnego ze światem realnym.

Dr. Malcolm Crowe (Bruce Willis) jest poważanym i znanym psychiatrą. Zarabia dużo pieniędzy i dostaje nagrody za osiągnięcia w dziedzinie medycyny, jaką się zajmuje. Mieszka wraz z żoną Anną (Olivia Williams) w pięknym, ogromnym domu w Filadelfii. Pewnego dnia włamuje się do nich chory psychicznie pacjent Crowe'a -  Vincent Gray (Donnie Wahlberg), który oskarża doktora o bierność i brak fachowości w leczeniu jego przypadku.  Po krótkiej wymianie zdań Vincent wyciąga pistolet i strzela do lekarza, po chwili, ze zdecydowaniem strzela sobie w skroń. Malcolm po jakimś czasie powraca do zdrowia i wraca do pracy. Ma bowiem nowego pacjenta, Cole'a Seara (Haley Joel Osment), ośmioletniego chłopca, który po rozwodzie rodziców ma problemy emocjonalne. Cole okazuje się być inteligentnym chłopakiem, jednak zamkniętym w sobie i samotnym. Crowe szybko odkrywa, że posiada on niesamowity dar komunikowania się ze zmarłymi: widzi ciała ludzi, którzy lata temu zostali zabici w miejscu, w którym obecnie jest szkoła, inni zmarłych widzi i słyszy, prześladują go w noc i w dzień, przychodzą do niego. Cole zwierza się z tego swojemu lekarzowi, który uważa, że zmarli czegoś od niego oczekują. Sytuacja jednak nie jest taka prosta...

"Szósty zmysł" jest uważany za jedne z najlepszych, jeżeli nie najlepszy, film M. Nighta Shyamalana. Oryginalna fabuła i kultowe wręcz zakończenie aż wciskają w fotel widza. Gra młodego Osmenta zachwyca widzów i krytyków na całym świecie. Mówi się, że chłopak przyćmił samego Willisa. Budowanie napięcia i sceny grozy, w których nie boimy się ruszającej się firanki czy zaskakującego nas nagle dźwięku, ale zmasakrowanych ciał ludzi, o których wiemy, że są umarli - można nazwać fenomenem. Muzyka stanowi wyszukane tło, które ma jednak swój udział w tworzeniu specyficznego klimatu filmu. Klimat ten utrzymany jest w tonie grozy i tajemniczości, jako widzowie przekraczamy wraz z aktorami niewidzialną granicę między rzeczywistością i zaświatami. 

Krytycy są tym filmem zachwyceni - kreacje aktorskie były nominowane do wielu nagród, a sama produkcja obsypana została różnego typu statuetkami. Chwalono scenariusz, muzykę i aktorstwo - czyli to, co w filmie najważniejsze. "Szósty zmysł" zapisał się na jednym z wyższych miejsc w historii kina i wciąż cieszy się uznaniem coraz nowszych pokoleń widzów. Oryginalność i polot z jakim dzieło to zostało wykonane nie znudzą się nigdy, a element zaskoczenia jakim jesteśmy obdarowani w ostatniej scenie filmu na długo pozostaje w pamięci. Dla wielu ludzi film ten jest arcydziełem, do którego to miana ma słuszne prawo pretendować.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 33% uznało tę recenzję za pomocną (24 głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o