Recenzja filmu Klik: I robisz, co chcesz (2006)
Frank Coraci

Dramatyczna komedia

"Klik i robisz co chcesz" to kolejna komedia w wykonaniu Adama Sandlera, znanego z takich filmów, jak "Mały Nicky" czy "Dwóch gniewnych ludzi". Podstawą scenariusza są elementy fantastyczne: ...
Filmweb sp. z o.o.
"Klik i robisz co chcesz" to kolejna komedia w wykonaniu Adama Sandlera, znanego z takich filmów, jak "Mały Nicky" czy "Dwóch gniewnych ludzi".

Podstawą scenariusza są elementy fantastyczne: uniwersalny pilot i to, do czego służy. Historia jest bowiem taka: Michael Newman, mąż i ojciec, za wszelką cenę dąży do upragnionego awansu. Niestety zaniedbuje przez to rodzinę. Za pośrednictwem Mortiego - faceta wyglądającego jak szalony profesorek, w jego posiadanie wpada niezwykły pilot. Niezwykły, bo jak się wkrótce okazuje, dzięki niemu Michael może przewijać swoje życie, oglądać to co już się zdarzyło, zatrzymywać czas itp. Ta idylla jednak nie trwa długo, ponieważ działanie pilota wymyka się spod kontroli i obraca przeciw właścicielowi.

Oglądając film, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że w pewnym stopniu został on zainspirowany (nie wzorowany!) "Brucem Wszechmogącym", chociaż podobny jest w nich tylko główny wątek: facet otrzymuje nadzwyczajną zdolność i wykorzystuje ją aby awansować, tracąc przy okazji bliskich. Skoro jesteśmy już przy tym porównaniu, zdecydowanie bardziej podobał mi się "Bruce". Jednak w przeciwieństwie do tej zwariowanej komedii, "Klik i robisz co chcesz" oprócz tego, że jest dość (podkreślam - dość) zabawny, dodatkowo bardzo wzrusza, zwłaszcza pod koniec. Biorąc pod uwagę grę aktorską, oba filmy są na porównywalnym poziomie, chociaż nie da się odmówić wyższości Jimowi Carreyowi. Adam Sandler spisał się bardzo dobrze, tworząc postać niespełnionego pracownika, pragnącego tego, co najlepsze dla rodziny i walczącego o nią z całych sił. Pokazał tu zarówno talent komediowy, jak i tragiczny.

Nie można również pominąć obecności Christophera Walkena, który w godny gwiazdy takiego formatu sposób, wcielił się w postać Mortiego, przedstawionego wyżej jako zwariowany doktorek, chociaż był sprzedawcą, a właściwie (jak się później okazało) aniołem śmierci.

Jak każdy dobry film, również ten zawiera morał, który choć pojawił się już wielokrotnie na naszych ekranach, tutaj jest wyjątkowo wyraźny i mimo komediowego charakteru produkcji, przekazany w dosadny i wręcz tragiczny sposób. Mianowicie: nie można zaniedbać rodziny dla pracy. Opowiedziana historia to klasyczny przykład złamania tej zasady, mimo najlepszych chęci, z którą z pewnością utożsami się wielu niedocenianych przez lata pracowników, którzy mimo że każdą chwilę, nie wyłączając świąt, poświęcają pracy, nie mogą doczekać się zasłużonego awansu. Temat ten jest bardzo na czasie nie tylko dla naszej, polskiej rzeczywistości i za to duży plus dla autorów.

Muszę przyznać, że film mnie zaskoczył, ale ani pozytywnie, ani negatywnie. Spodziewałam się szalonej komedii, podczas której będę zrywać boki ze śmiechu, a tymczasem zobaczyłam głębokie i wartościowe, choć mało śmieszne kino z mądrym przesłaniem, mocno zapadającym w pamięć.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 84% uznało tę recenzję za pomocną (55 głosów).
wiola99
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)