Recenzja gry Sniper Elite III: Afrika (2014)

Duch Pustyni

W stosunku do "Sniper Elite V2", gra doczekała się poprawek, które uatrakcyjniły rozgrywkę, jednakże kilka irytujących elementów pozostało bez zmian. Dla osób, które dobrze bawiły się w drugą ...
Filmweb sp. z o.o.
Po dwóch latach od wydania "Sniper Elite V2", doczekaliśmy się następcy, "Sniper Elite III: Afrika". Najlepiej będzie ją ocenić w kontekście zmian wprowadzonych względem części poprzedniej.

Afryka Północna, rok 1942. Trwają zmagania aliantów z niemieckimi Afrika Korps. Amerykański strzelec wyborowy, Karl Faiburne, wpada na trop nazistowskiego programu tajnej broni, który może stanowić wielkie zagrożenie dla wojsk sprzymierzonych.

Akcja toczy się 3 lata przed "Sniper Elite V2", jednakże trudno nazwać część trzecią prequelem, gdyż fabularnie te gry nie mają nic ze sobą wspólnego. Konstrukcja fabuły jest identyczna jak w "V2" - prosta, stanowiąca pretekst dla rozgrywki. 
Główna postać Karla, ponownie jest bezpłciowa i bez charakteru; chociaż w stosunku do "dwójki", prowadzi więcej dialogów z postaciami drugoplanowymi (te też są bezbarwne). 

Jeśli zaś chodzi o fabułę związaną z niemieckim planem... Każdemu, kto orientuje się w historii wojskowości i zna różne niemieckie plany cudownej broni z czasów II wojny światowej, wyda się po prostu śmieszna. Osobom, które nie "siedzą" w tej tematyce, powinien się raczej spodobać, gdyż mogą poznać mniej znane fakty z czasów Drugiej Wojny. 

Jedyny postęp (niewielki jednak) w konstrukcji fabuły zawiera się w wykreowaniu jednego czarnego charakteru. Tutaj głównym przeciwnikiem jest generał Vahlen, zaś w poprzedniczce "bossami" były cele, które akurat mieliśmy zlikwidować w danej misji.

Rozgrywka w zasadzie nie różni się niczym od "Sniper Elite V2". Niestety wciąż główny nacisk kładzie się na karabiny snajperskie, całkowicie spychając na bok broń drugorzędną. Jednak, o ile w części drugiej można było się tego domyślić w czasie gry, tutaj jest to powiedziane wprost - za zabicie przeciwnika karabinem otrzymuje się 20 punktów doświadczenia, pistoletem 10, bronią drugorzędną zaś 5. 

I tutaj pojawia się novum - zamiast arkadowego nabijania punktów (które nic nie dawały), zdobywa się punkty doświadczenia, które pozwalają awansować na kolejne stopnie i odblokowywać nową broń i wyposażenie. 

Nowym wyposażeniem jest krzemień, który pozwala rozniecać ogień. Po podłożeniu musi minąć 20 sekund, zanim ogień się roznieci. Pozwala na odwracanie uwagi strażników (kamień jest jednak znacznie lepszy) i detonować materiały wybuchowe z opóźnieniem. Można też wymienić zwykłą amunicję na przeciwpancerną do walki z pojazdami.

W kwestii broni nowością jest możliwość modyfikacji broni poprzez wymianę lufy, lunety, kolby i zamka. Jednak nie zostało to wykonane mądrze - owszem, możliwość tuningowania broni jest świetną sprawą, ale musi być ona sensownie zrobiona - jakim cudem wymiana kolby zwiększa obrażenia karabinu? Także jeśli chodzi o wybór dostępnych modeli broni twórcy przesadzili -  żeby tak podstawowe bronie jak Springfield M1903 czy Colt M1911 znajdowały się w DLC?

Rentgenowska kamera przy strzałach z karabinu została znacząco poprawiona. Anatomia ciał wrogów jest bardziej szczegółowa, podobnie jak ukazywanie zniszczeń w organizmie wywołanych trafieniem kuli. Sprawia to więcej frajdy niż w "dwójce". Niestety twórcy zaniedbali przez to kamerę toru lotu pocisku - poprzednio, jeśli strzelało się na dystans powyżej 150 m, czuć było odległość. Tutaj, nie ma większych różnić między najdłuższym strzałem w grze (ponad 650 m), a zwykłymi strzałami w trakcie gry.

Walka przy pomocy karabinu z pojazdami wroga jest teraz trudniejsza. W poprzedniej części wystarczył jeden strzał w zbiornik paliwa na burcie(!) czołgu - teraz trzeba najpierw zniszczyć kratkę zabezpieczającą, a dopiero potem strzelić w zbiornik.

Tym co jednak znacząco usprawnia grę w stosunku do drugiej części są projekty poziomów. Plansze są znacznie większe, szersze i pozwalają obrać kilka różnych dróg podejścia. Bez problemu można omijać przeciwników i okrążać ich. Także system wykrywania naszej postaci jest uczciwszy niż w poprzedniej części. Przeciwnicy nie są alarmowani od razu, najpierw szukają naszej postaci, a dopiero potem wszczynają alarm. Wprowadzono też system przemieszczeń - gdy odda się niezagłuszony strzał, przeciwnicy na początku nie wiedzą, gdzie dokładnie jesteśmy. Trzeba odbiec odpowiednią odległość, by przeciwnicy zgubili nasz ślad. Oczywiście, gdy zostanie się w miejscu, przeciwnicy w końcu zlokalizują naszą postać. Grę "po cichu" ułatwia też system zapisu gry - oprócz "checkpointów" możliwy jest zapis gry "tu i teraz" - zapisujemy w jednym miejscu i odczytujemy dokładnie w tym samym położeniu.
W grze jest więcej rodzajów "znajdziek" - dzienniki wojny, karty kolekcjonerskie, elementy broni, gniazda snajperów i strzały z daleka. W każdej misji są też zadania poboczne.

Silnik graficzny gry pozostał ten sam, oczywiście nieco ulepszony. Gra prezentuje się dobrze i nie razi wyglądem. Nie jest to najwyższa półka, ale wymagania są  przynajmniej niewielkie (starczy mocniejszy laptop).

Muzycznie też jest w porządku, chociaż, tak jak w części poprzedniej, oprócz głównego motywu muzycznego w menu głównym (ściągniętego zresztą z poprzedniej gry), nie da się zapamiętać innych utworów.

Może kilka słów o polskim tłumaczeniu. Jest w porządku, chociaż tłumacz wyłożył się na kilku prostych zwrotach, które, jako zawodowiec, po prostu powinien znać.

W stosunku do "Sniper Elite V2" gra doczekała się poprawek, które uatrakcyjniły rozgrywkę, jednakże kilka irytujących elementów pozostało bez zmian. Osobom, które dobrze bawiły się w drugą odsłonę serii, część trzecia powinna bardziej się spodobać. Osobom, dla których to będzie pierwszy kontakt z serią, gra powinna przypaść do gustu - nie ma tu tylu irytujących rzeczy co w poprzedniczce.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? Nikt jeszcze nie ocenił tej recenzji $percent% uznało tę recenzję za pomocną ($review.rating.count głosy).