Recenzja filmu Spadaj! (2006)
Jessica Bendinger

Dziewczyny z drużyny

Film dla nastolatków i fanów gimnastyki, zrobiony w manierze MTV. Profesor Pimko byłby zachwycony - tyle młodzieży, co prawda żeńskiej (choć i dwaj chłopcy się znajdą), za to jak niewinnej i jak ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Spadaj! (2006)
Film dla nastolatków i fanów gimnastyki, zrobiony w manierze MTV. Profesor Pimko byłby zachwycony - tyle młodzieży, co prawda żeńskiej (choć i dwaj chłopcy się znajdą), za to jak niewinnej i jak wdzięcznie udającej zbuntowaną! Udającej w amerykańskim stylu i przy dźwiękach hip hopu.

Pomysł konwencjonalny - pokazać środowisko dzieciaków, wciskając ile się da niby luzackich grepsów i problemów ze starymi, tak, żeby dzieciaki chciały się utożsamiać z bohaterami, po drodze nie przegiąć i zachować polityczną poprawność, a na koniec dać budujące przesłanie, może i amerykańskie wartości przemycić.

Reżyserka, Jessica Bendinger sprawnie opanowała warsztat MTV. Jej główna bohaterka Haley rozbija się z kumplami na rowerach w widowiskowym stylu, przysparzając tatusiowi sporo zmartwień, jest jednak - bo jakżeby inaczej - wrażliwą dziewczyną, skrywającą przed światem, ach, tyle bólu. Bendinger dobrze dobrała muzykę - wiadomo, wcześniejsze doświadczenie dziennikarskie w najsłynniejszej stacji muzycznej na świecie zobowiązuje - głównym motywem czyniąc kawałek z "The Cookbook" Missy Elliott. Wiedziała też, co spodoba się nastolatkom wykarmionym estetyką teledysków i Jackass. Dlatego Haley ma za ziomków dwójkę debilnych, acz podobno miłych kolesi. Oddajmy głos pani reżyser: "Poot i Frank są moimi ulubionymi postaciami w filmie (...) Ci dwaj to zapaleni gracze w gry wideo, wariaci rowerowi, małe punki. Nie myją włosów, noszą brudne ciuchy, pewnie odrobinę śmierdzą, ale są niesamowicie uroczy i zabawni." Gratuluję. Tak duża pani Bendinger wyobraża sobie "fajną młodzież".

I taki też jest cały film - schematyczny, mdły, niby cool, wygrany na najprostszych trickach, precyzyjnie dawkujący ulubione przez telewizyjną widownię wrażenia. Sprawnie zrealizowany, więc znajdzie wierną publikę, która zachwyci się historyjką oprawioną w krzepiący morał.

Historyjka opowiada o tym jak Haley powraca do świata gimnastyki sportowej, zmuszona przez bogatego tatę i srogiego prokuratora, po tym, jak ostro narozrabiała. Trafia do elitarnej akademii Vickermana, słynącej z wojskowej dyscypliny i pokonując początkowe trudności - w tym niechęć swoich dawnych koleżanek, które nie mogą przebaczyć, że kiedyś wycofała się z mistrzostw świata juniorek, pozbawiając drużynę szansy na medal - udowadnia sobie i światu, jaka jest świetna oraz jak dobrze działać w grupie i zagrać jurorom na nosie. Widz oraz bohaterowie dowiadują się, czemu Haley była niegrzeczną dziewczynką, a jej rywalka z akademii zołzą. Psychologizowanie na poziomie przedszkola ozdobione jest ładnie zmontowanymi akrobacjami w rytm modnej muzyki, a morał brzmi: jak się naprężysz, możesz wszystko, najlepiej ze zwartą grupą.

Akrobacje gimnastyczne do muzyki to zresztą jedyny walor filmu - skrupulatnie (chyba) odtworzona atmosfera środowiska, szczegóły techniczne dość wiarygodne, a dziewczyny występujące w filmie trenowane intensywnie przez specjalistów.

Za to wygłupy pokazane jakoś tak nieudolnie i koślawo, jakoś tak krzywo zagrane wszystko przez młode aktoreczki - no, może poza dobrze wchodzącą w konwencję i w rolę Missy Peregrym jako Haley, że przy maximum wysiłku i dobrej woli ciężko uwierzyć w postacie, sytuacje i cały ten nastoletni bunt. Powracając do nieocenionego Pimko - upupienie. Jak zwykle, gdy robi się film o młodzieży.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 32% uznało tę recenzję za pomocną (63 głosy).
o