Recenzja filmu Psy (1992)
Władysław Pasikowski

Fenomen

"Psy" w pierwszych sześciu tygodniach wyświetlania zgromadziły w kinach 300 tys. widzów, wówczas był to niesamowity sukces. Po pierwsze Pasikowski zastosował niespotykany w Polsce zabieg. ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Psy (1992)
"Psy" w pierwszych sześciu tygodniach wyświetlania zgromadziły w kinach 300 tys. widzów, wówczas był to niesamowity sukces. Po pierwsze Pasikowski zastosował niespotykany w Polsce zabieg. Chodziło o dyskusję widzów z gwiazdami filmu zaraz po jego projekcji. Trzeba przyznać, że ten pomysł był genialny, bo kto by nie chciał poczuć się jak członek komisji weryfikacyjnej przesłuchującej Franza Maurera (Bogusław Linda)? Tym bardziej że postacie w "Psach" to jedna z największych zalet tego filmu. Bohaterowie tacy jak Olo (Marek Kondrat), Nowy (Cezary Pazura) czy właśnie Franz na długo pozostają w pamięci widza. Jest to nie tylko zasługa świetnych aktorów, ale również świetnie napisanego scenariusza.

To właśnie niezapomniane kwestie i dialogi czynią bohaterów "Psów" "nieśmiertelnymi". "Bo to zła kobieta była" czy "Co ty, kurwa, wiesz o zabijaniu" zna chyba każdy Polak. Swoje zrobiły również wulgaryzmy, które mocno imponowały młodzieży początku lat 90. "Psy" zrywały z wcześniejszym "szlachetnym" polskim kinem, wprowadzając bardziej wartką akcję oraz właśnie ostrzejsze, często wulgarne kwestie, które cechowały filmy amerykańskie. Można stwierdzić, że był to pierwszy polski film amerykański. Pasikowski ukazuje właśnie w sposób amerykański polską niemoc w związku z rozliczeniem ludzi odpowiedzialnych za wcześniejszy system. Reżyser nie zapomina również o nieudolności ustroju nowej Polski.

"Psy" są znakomitym obrazem psychospołecznego stanu polskiego narodu czasów transformacji. Świetnie obrazuje to motyw zdrady. Franza w filmie zdradzają najważniejsze osoby w jego życiu. Tak samo czuje się polskie społeczeństwo. Głównie właśnie przez to, że ludzie związani z byłym ustrojem nie zostali ukarani. Idealnie oddaje to kwestia wypowiedziana przez Franza do jednego z członków komisji weryfikacyjnej: "Czasy się zmieniają, ale pan zawsze jest w komisjach". Pasikowski zrywa również z mitem "Solidarności", którą także zmęczeni byli "zdradzeni" Polacy. Perfekcyjnie ukazuje to prześmiewcza, ale i jakże kontrowersyjna scena, gdzie policjanci wynoszą kolegę po libacji, śpiewając przy tym "Balladę o Janku Wiśniewskim."

Krytycy zachwyceni byli sprawnością tego filmu od strony warsztatowej. Nie podobał im się jednak system wartości, jakie propagował. Pojawiło się "kino bandyckie." Zarzucano temu kinu, że ukazuje bandytyzm jako właściwy styl życia. Oburzeni byli również wspomnianą sceną policjantów śpiewających "Balladę..." Widzowie zareagowali wręcz przeciwnie – wybuchając śmiechem!

Film pokazał, czego oczekuje polska publiczność. Pasikowski dał do zrozumienia, jakie filmy trzeba robić, żeby trafić do widza. Zmienił wizerunki gwiazd Bogusława Lindy i Marka Kondrata, tworząc pierwsze polskie kino amerykańskie. Wykreował nową gwiazdę – Cezarego Pazurę, wspomniani aktorzy dominowali w filmach, jeżeli chodzi o lata 90.

Warto wspomnieć też o świetnej muzyce Michała Lorenca, która znakomicie podkreśla klimat. Jest to typowa muzyka dla filmów gangsterskich, doskonałym przykładem jest "Kołysanka". Niezapomniane zdjęcia Pawła Edelmana tworzą mocną więź widza z Franzem Maurerem. Zwróćmy uwagę na scenę przesłuchania głównego bohatera przez komisję weryfikacyjną. Kamera zza głowy Bogusława Lindy, na przemian z ujęciem zza głowy jednego członków komisji, doskonale oddaje, jak się czuł główny bohater filmu.

Podsumowując, na sukces "Psów" złożyło się wiele czynników. Po pierwsze doskonałość filmu pod względem technicznym, świetny scenariusz, genialne aktorstwo. Po drugie film ten był nowością, zrywał z dotychczasowym kinem, którym Polacy byli już znużeni. Po trzecie świetnie trafiał w nastroje widzów, świetny kontakt Pasikowskiego z widzem. Jednak jeżeli chodzi o najważniejszy powód fenomenu popularności "Psów", to jest to scenariusz, z którego wiele powiedzonek przeszło do języka używanego na ulicy do dziś. Ten film trzeba obejrzeć "w imię zasad...".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 86% uznało tę recenzję za pomocną (69 głosów).
stonoga18
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o