Recenzja filmu Zemsta (2002)
Andrzej Wajda

Film czy sztuka teatralna?

Dwie bryczki z wesołymi ludźmi w środku kierują się w stronę zamku. Słyszymy śmiech, a na twarzach jadących widzimy radość. Z drugiej strony, do tego samego zamku idzie ledwo żywy zmęczony wojak. ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Zemsta (2002)
Dwie bryczki z wesołymi ludźmi w środku kierują się w stronę zamku. Słyszymy śmiech, a na twarzach jadących widzimy radość. Z drugiej strony, do tego samego zamku idzie ledwo żywy zmęczony wojak. Brnie poprzez zaspy śniegu, ledwo dyszy, ale się nie poddaje w swoim dążeniu do odległej budowli.

Tak właśnie zaczyna się najnowsza ekranizacja komedii Aleksandra Fredry pt. "Zemsta". Przeniesienia tego dzieła na ekrany, dokonał nasz mistrz, laureat Oscara, pan Andrzej Wajda. Do realizacji przedsięwzięcia zaprosił najlepszych polskich aktorów, z Januszem Gajosem i Andrzejem Sewerynem na czele, gościnnie nawet wystąpił Roman Polański, a muzykę skomponował Wojciech Kilar. Czy ten natłok wyszedł na zdrowie "Zemście"? I czy jest to tylko sztuka teatralna, a może pan Wajda dodał coś od siebie, tworząc naprawdę dobry film?

Jak zawsze wypada opisać, o co w tym wszystkim chodzi, albowiem nawet w mało ambitnej komedii powinna jako tak fabuła być. Głównym wątkiem jest oczywiście konflikt Cześnika Michała Raptusiewicza z Rejentem Milczkiem. Na tle tego mamy wątek miłosny Wacława i Klary, zaręczyny Cześnika i problemy Papkina. Miało to wyjść śmiesznie, no a jak jest?

Szczerze mówiąc, jak na komedię, jest naprawdę ponuro. Dlaczego? Ponieważ mamy XXI wiek i takie prymitywy, jak "krokodyla daj mi luby, jeśli nie chcesz mojej zguby" nie działają już na ludzi. Śmiejemy się z niezbyt inteligentnych murarzy, którzy przypominają dzisiejszych pijaków. Możemy uśmiechnąć się, kiedy słyszymy Papkina, ponieważ tę postać stworzono tylko po to, aby bawić widza, do tego została bardzo dobrze zagrana przez Romana Polańskiego.

A jeśli już jesteśmy przy obsadzie, to warto powiedzieć, że i w tym aspekcie filmu mogło być lepiej. Największe zastrzeżenia są z pewnością do Agaty Buzek, która gra Klarę Raptusiewiczówne. Jest płaska, brzydka i ma jakieś dwa dziwne kloce na głowie. Chyba każdy mężczyzna wolałby starszą, ale ładniejszą, kształtniejszą panią Katarzynę Figurę (Podstolina). A o względy Klary ubiegają się zarówno Papkin, jak i Wacław. Panowie! Okulary sobie kupcie i przejrzyjcie na oczy. Zresztą, jeśli patrzeć na samą grę, to Buzek nie zagrała rewelacyjnie. Jak dla mnie jej kwestie brzmią najbardziej teatralnie. Tym właśnie różnie się ten film od sztuki teatralnej, że przynajmniej w założeniach teksty, chodź mówione zgodnie z oryginałem- staropolszczyzną, miały brzmieć naturalnie. Nie do końca się to udało.

Uwagi też mam do Andrzeja Seweryna. Aktor, który gra rewelacyjnie w teatrze, w filmie gorzej sobie radził. Czasami jest za sztywny, lub za szybko wypowiada swoje kwestie bez uczucia i wczucia się w nie. W natłoku tylu błędów związanych z aktorami czuje się odpowiedzialny napisać o średniej charakteryzacji Podstoliny. Biała jak ściana jest oczywiście celowo, ale raz dekolt ma jaśniejszy a raz ciemniejszy, jednym słowem zwykłe niedopatrzenie.

Jednak to nie znaczy, ze aktorzy zawiedli na całej linii. Pochwały należą się Gajosowi, bo rewelacyjnie wypadł jako wybuchowy Cześnik. A to zrobi przerwę w wypowiadaniu swojej kwestii, obróci się, spojrzy na rozmówcę czy pokiwa palcem. Niby szczegóły, ale w tym filmie nie wielu tak robi. Doprawdy tak sztucznych aktorów to ja dawno nie widziałem.

Różnicą pomiędzy sztuką teatralną są z pewnością wspaniałe ujęcia. To chyba z całego filmu podobało mi się najbardziej. A to jakieś zbliżenie na szpadę Rejenta, ciągłe zmiany planu, ruchoma kamera. Takie rzeczy powodują, że film jest dynamiczniejszy i ogląda się go łatwiej.

Muzyka? Sądzę, że coś takiego w tym filmie jest. Sam nie wiem czemu ale kiedy słyszałem motyw przewodni to na myśl przychodził mi Polonez z "Pana Tadeusza". Nic dziwnego w obydwu filmach muzykę komponował Wojciech Kilar. Co jak co, ale dla mnie dźwięki z "Zemsty" zbyt innowacyjne nie są, a i w pamięci długo nie pozostają.

Błędy mniejsze i większe można by jeszcze wypisywać przez jakiś czas, tylko po co? Taki film jak "Zemsta" nie jest na tyle dobry, aby się o nim rozpisywać. Wajda przełożył komedię na język filmu, ale coś co bawiło ludzi dwieście lat temu, z pewnością nie będzie bawić ich dzisiaj. Szkoda, że Andrzej nie dodał czegoś od siebie. Przez to wyszedł przeciętny film, który będzie służył tylko tym, którym nie chce się przeczytać książki. Teoretycznie trudniejsze arcydzieło literatury polskiej- "Pan Tadeusz" wyszedł o wiele lepiej Wajdzie, "Zemsta" zresztą nigdy nie była Epopeją narodową, więc do Polaków raczej nie przemówi.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 19% uznało tę recenzję za pomocną (31 głosów).
Roy_v_beck
ocenia ten film na:
1 10 4/10 ujdzie

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o