Recenzja filmu Życie ukryte w słowach (2005)
Isabel Coixet

Film jakiego nie było (a przynajmniej rzadko bywają)

Szedłem na tą produkcję z wielką obawą, ale też z wielkimi nadziejami na coś wielkiego. Zazwyczaj kończy się to wielkim zawodem. Cóż - widać za wiele wymagam No dobrze, ale do konkretów. O czym ...
Filmweb sp. z o.o.
Szedłem na tą produkcję z wielką obawą, ale też z wielkimi nadziejami na coś wielkiego. Zazwyczaj kończy się to wielkim zawodem. Cóż - widać za wiele wymagam

No dobrze, ale do konkretów. O czym jest ten film? Jest to historia młodej kobiety pracującej w fabryce. W momencie, kiedy ją poznajemy, jej szef stwierdza, że są na nią skargi od koleżanek Lista przewinień zaiste jest długa. Młoda dziewczyna bowiem: ani razu się nie spóźniła, nie choruje i nie korzysta z urlopu ,mimo że pracuje już 3 lata. Szef postanawia więc wysłać Hannę (bo tak nazywa się nasza bohaterka) na przymusowy urlop.

Już na samym początku możemy się przekonać, że Hanna nie jest zwyczajną dziewczyną. Jest zupełnie pozbawiona radości życia. Jej każdy dzień jest identyczny: praca... dom... praca... dom. Co dzień na obiad je ten sam zestaw przyniesiony z domu, czyli kurczaka, ryż i połowę jabłka. Jej pokoik "urządzony" jest w iście ascetycznym stylu. Ponadto możemy się domyślać, że Hanna coś ukrywa. Dzwoni do jakiejś kobiety, ale nie jest w stanie z nią rozmawiać. Jest neurotyczna i introwertyczna. Zupełnie przypadkiem podczas urlopu zostaje zatrudniona jako pielęgniarka do ciężko poparzonego pracownika platformy wiertniczej. Obrażenia, jakim uległ, wywołały u niego tymczasową ślepotę.
O samej fabule może tyle, by za wiele nie zdradzać i by pozwolić ewentualnym widzom odkrywać tajemnice bohaterów.

Historia, jaką na początku mamy okazję oglądać, ma typowe motywy klasycznego melodramatu. Całe szczęście reżyserce udaje uniknąć się groźby popadnięcia w banał. Z wielkim wyczuciem i wrażliwością tworzy ona mądre i poruszające kino. Nie ma tu prostych rozwiązań, schematów, a przede wszystkim jest to opowieść wielowarstwowa. Zdejmując jedną warstwę opowiadania, dochodzimy do następnej... i jeszcze jednej (od razu przypomina się ”Cebula” Szymborskiej).

Reżyserka postawiła wielkie wyzwanie przed głównymi aktorami. Tim Robbins po raz kolejny udowadnia, że jest znakomitym aktorem i doskonale wcielił się w postać poparzonego robotnika. Jednak największe wyrazy uznania należą się Sarze Polley. Włożyła mnóstwo pracy w swoją rolę i widać, że przyniosło to oczekiwane efekty. Sarah nie jest zbyt znaną aktorką w Polsce. Mogliśmy ją oglądać m.in. w "eXistenZ" czy "Świcie żywych trupów", jednak jeśli nadal będzie wcielać się w tak złożone postacie i będzie to robić z takim rezultatem, to wkrótce może stać się wielką gwiazdą.

Oczywiście oprócz wspomnianej dwójki bohaterów mamy też i innych pracowników platformy wiertniczej, którzy dodatkowo wzbogacają ten film
Nie polecam jednak tego dzieła ludziom, którzy spodziewają się wartkiej akcji i błyskotliwych dialogów. Historia opowiedziana przez Isabel Coixet toczy się bardzo powoli, a samych dialogów jest niewiele, gdyż to, co najważniejsze, pozostaje niewypowiedziane. Ukryte jest w gestach, spojrzeniach, dotyku i przekazywane w bardzo subtelny sposób

No i to może tyle. Można by o tym filmie jeszcze wiele napisać, zdradzając kolejne szczegóły akcji. Poddawać każdy szczegół wnikliwej analizie. Ale czy takie rozkładanie tego filmu na czynniki pierwsze ma sens? Odzierać poezję, poddając suchej analizie słownej ? Lepiej niech każdy sam to dzieło przeżyje i oceni.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 67% uznało tę recenzję za pomocną (15 głosów).
dr_strangelove
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)