Recenzja filmu Planeta Singli (2016)
Mitja Okorn

Film słaby, wtórny

Zbieranina wątków dosłownie i bardzo nieudolnie zerżniętych z wszystkich możliwych komedii romantycznych.
Filmweb sp. z o.o.
O słabości filmu przesądza przede wszystkim scenariusz, który jest u podstaw nielogiczny: bo przecież nie trzeba wysyłać na randki internetowe dziewczyny-prowokatorki, aby wiedzieć, że pojawią się na nich "różni dziwni faceci". Nie wiadomo dlaczego lekarz, który od pierwszego wejrzenia spodobał się Ani (trudno powiedzieć dlaczego, bo jest gościem wielce nieciekawym, drętwym, wciąż głupio się uśmiecha) nagle, w końcówce filmu, się wycofuje. Kilka wątków zupełnie zbędnych. Dlaczego praca nauczycielki muzyki w podstawówce jest przedstawiona jako farsa a grające dzieci strasznie fałszują? Dlaczego Stuhr w końcówce dostaje w mordę?
Początkowa 1/3 filmu jest niezła: reżyser i scenarzysta mocno szarżują w scenach telewizyjnego show - trochę w stylu Monty Pythona. Pozostałe 2/3 jest już jednak niestety słabiutkie. A już szczytem obciachu jest finałowa scena rodem z filmów z Charlie Chaplinem.
Piosenka Grechuty, z której uczyniono motyw przewodni filmu nijak się ma do jego treści. Po prostu nie pasuje.
Dobrym miernikiem jakości komedii romantycznej jest ilość razy, gdy pojawią się nam (ze wzruszenia) łzy w oczach. Mi się nie pojawiły ani razu (a na "Listach do M2" czy "Love actually" i owszem, nawet kilka razy). Ten film po prostu nie wzrusza.
W filmie brak ciągłości, choćby minimalnej ewolucji uczuć, relacji bohaterów. 
Pomieszanie konwencji, gatunków: komedii, farsy, dramatu (jest motyw śmierci matki małego dziecka), satyry, itd. 
Jest to film, który skalą żenady dorównuje filmowi "Wkręceni". 
Film sklecony naprędce dla kasy.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 33% uznało tę recenzję za pomocną (153 głosy).
antydaktyl
ocenia ten film na:
1 10 3/10 słaby

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

o