Recenzja filmu Gladiator (2000)
Ridley Scott

Gladiator, który rzucił wyzwanie Imperium

Każdy, kto choć trochę interesuje się filmem, z pewnością słyszał o "Gladiatorze". Zdobywca tak wielu nagród, stał się największym hitem filmowym 2000 roku. Na początku nie byłam przekonana co do ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Gladiator (2000)
Każdy, kto choć trochę interesuje się filmem, z pewnością słyszał o "Gladiatorze". Zdobywca tak wielu nagród, stał się największym hitem filmowym 2000 roku. Na początku nie byłam przekonana co do tego filmu. Wydawało mi się, że będzie to kolejna superprodukcja, w której "wspaniali" herosi napinają muskuły.
Po obejrzeniu filmu stwierdziłam, że zupełnie inaczej wyobrażałam sobie "Gladiatora". Czy byłam mile zdziwiona? Z pewnością.

Generał Maximus zostaje wyznaczony przez cesarza Marka Aureliusza do sprawowania władzy nad Rzymem. Maximus z ciężkim sercem przystaje na propozycję i z żalem odkłada upragniony powrót do domu. Jednak losy naszego bohatera komplikuje syn cesarza - Kommudus (Joaquin Phoenix), który zaślepiony żądzą władzy zabija ojca, i tym samym zostaje prawowitym cesarzem. Maximus cudem ratuje życie, lecz nie udaje mu się ocalić ukochanej rodziny, do której tak bardzo pragnął wrócić. Zostaje schwytany przez handlarzy niewolników i sprzedany do szkoły gladiatorów, która należy do Proxima (Oliver Reed). Zwycięstwa na arenie prowadzą go prosto do rzymskiego Koloseum, gdzie rządy objął już Kommodus...

Ta historia nie jest większości obca. Mówi się, że "Gladiator" pokazał filmowcom "coś nowego" i na zawsze pozostanie niezastąpiony. Czy film zasługuje na takie miano? Moim zdaniem tak. Ostatnio do naszych kin wchodzi wiele filmów historycznych. Mam tu na myśli na przykład "Troję", "Króla Artura" czy "Aleksandra". Czy któryś z tych filmów czymkolwiek przebił "Gladiatora"? Moja odpowiedź brzmi - nie. Nie trzeba być specjalnie bystrym, żeby dostrzec, że każdy z tych filmów, ma w sobie coś z niego. Więc to, że filmowcy się w jakiś sposób na nim wzorują, o czymś świadczy.

Należy też wspomnieć o scenariuszu. Nie ma tu zbędnego gadania, przy którym można usnąć, lub tylko czekać aż coś się zacznie dziać. Scenariusz w "Gladiatorze" jest tak dobry, że każde zdanie wypowiedziane przez bohaterów czyta się z największą uwagą. A przecież o to chodzi.

Kolejnym plusem filmu jest obsada. Nie wyobrażam sobie kogoś innego w roli Maximusa niż Russell Crowe. Moim zdaniem zasłużył on na każdą nagrodę, jaką zdobył. Wcześniej za nim nie przepadałam, a po obejrzeniu filmu stwierdziłam, że jest jednym z najbardziej utalentowanych aktorów. Brawa należą się też pozostałym. Joaquin Phoenix jest ucieleśnieniem zła. W każdym jego ruchu, geście można poznać, że jest to czarny charakter. Kto by pomyślał, że naiwny i "wykolczykowany" Max Kalifornia z "Osiem milimetrów" potrafi tak dobrze poradzić sobie z rolą okrutnego Kommudusa? Connie Nielsen (Lucilla) i Oliver Reed (Proximo) spisali się dobrze, choć nie wiele mieli do powiedzenia w tym filmie.

A teraz przejdę do muzyki, która jest największym plusem "Gladiatora". Powiem śmiało, że Hans Zimmer to geniusz. Utwory "Now we are free" czy "The battle" można słuchać bez przerwy. Idealnie oddają klimat filmu. Prawdziwe dzieło. A po filmie można bez wahania ruszyć do najbliższego sklepu muzycznego po płytę ze ścieżką dźwiękową.

Teraz powinnam napisać coś o minusach filmu, lecz nie ma żadnych które sprawiają, że jest w jakiś sposób "gorszy". Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to postać Maximusa. Nie jest to wina Crowe'a, lecz twórców, którzy trochę przesłodzili generała. Jest to człowiek honoru, waleczny, dumny. Jaki powinien być każdy wielki bohater. Lecz jest on również bez skazy. A przecież nie ma takich osób. Człowiek tak bezgranicznie kochający swoją rodzinę, że dla pomszczenia jej, gotowy jest na wszystko, nawet na zabicie cesarza. Człowiek o samych zaletach. Ja odebrałam go w taki sposób.

Lecz, jak dla mnie, jest to szczegół nieistotny. I "Gladiator" jest jednym z najlepszych filmów, jakie miałam okazję zobaczyć. Na zawsze pozostanie niezastąpiony. Gorąco polecam wszystkim.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 79% uznało tę recenzję za pomocną (24 głosy).
Skylaria
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (11)

zobacz wszystkie