Gorzka pigułka

Steven Soderbergh – jak zwykle wszechstronny – w "Panaceum" wkracza na nowe terytorium klimatycznego thrillera, poszewkę gatunkowej konwencji wypełniając charakterystycznym dla siebie komentarzem społecznym.

Jednym z wątków, do których reżyser powraca w kolejnych filmach, jest kwestia nierównomiernej dystrybucji pieniądza w Ameryce. W lekkiej kryminalno-komediowej tonacji opowiadał o tym już m.in. w kolejnych częściach "Ocean’s 11", których bohaterowie przecież z zawodu zajmowali się finansami. W czasach kryzysu ten komentarz nabrał tylko aktualności, a Soderbergh wyostrzył swoje krytyczne pazurki. Drugim dnem "Magic Mike'a" był w końcu morał o cierpkim smaku amerykańskiego snu. W "Panaceum" reżyser drąży dalej, zgłębiając patologie, w jakie wikłamy się z chęci oswojenia ekonomicznej frustracji.

Bohaterowie filmu czują już oddech kryzysu na karku. Emily (Rooney Mara) przypłaca depresją konieczność zaciskania pasa po tym, jak jej mąż (Channing Tatum) trafił do więzienia. Psychiatra dr Banks (Jude Law) zasuwa w pocie czoła na kilku etatach, by utrzymać swoją rodzinę – syna i bezrobotną żonę (Vinessa Shaw). Dziewczyna potrzebuje panaceum na dręczącą ją frustrację, mężczyzna jest tym, który go dostarcza. W tytułowej metaforze ("Side Effects") przemyca Soderbergh krytykę przemysłu farmaceutycznego, sprzedającego "lekarstwo na wszystko": zawsze są przecież jakieś "skutki uboczne". W przypadku leku, który Banks przepisuje Emily, będą one śmiertelnie niebezpieczne.

Pionki dramatu są tu bardzo zgrabnie poustawiane na planszy, a intryga wciąga, rozwijając się w niespiesznym, ale wciągającym rytmie. Ambiwalentna relacja pacjentki i lekarza, klimat koszmaru sennego, pączkująca powoli konspiracyjna paranoja – reżyser kreuje atmosferę rodem z najlepszych filmów Hitchcocka. Przyprawia ją dodatkowo o wyciągniętą z tradycji kina niezależnego wrażliwość na bohatera i jego otoczenie. Stąd psychologiczna wiarygodność scen cichych domowych dramatów. Te dwa porządki zgrabnie równoważy tonacja barwna zdjęć, oscylujących między brązami i żółciami obyczajowych rozterek a zimnymi błękitami korporacyjnej paranoi. Nienachalna oprawa muzyczna Thomasa Newmana stanowi doskonałe zwieńczenie tej starannie cyzelowanej konstrukcji.

Szkoda, że wraz z rozwojem akcji film gubi gdzieś to skupienie. Fabularna karuzela przyspiesza, ale kolejne zwroty są coraz trudniejsze do przełknięcia. Trochę zbyt łatwo Soderbergh i scenarzysta Scott Z. Burns wpadają tu w koleiny thrillerowych klisz i wymogów. Ale takie są skutki uboczne gry z kinowymi gatunkami.

59% uznało tę recenzję za pomocną (118 głosów).
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?

zobacz też:

pozostałe recenzje użytkowników (1):

komentarze

dodaj komentarz
  • ciekawa fabuła, dobre zdjęcia, ale ciągnie się jak przysłowiowe flaki. przydałoby się więcej dreszczy i szybszych zwrotów akcji, bo momentami staje się zbyt nudnawy.

  • wg mnie słaby... nielogiczny, monotematyczny i strasznie się dłużył. spodziewałam się czegoś duuużo lepszego.

  • Ten film to jedna wielka logiczna dziura. Szczególnie "realia" procesowe wołają o pomstę do nieba.

  • bardzo dobry, choć może , jak to amerykańskim kinie za bardzo poukładany, wyjaśniony na końcu.

  • Film bliski ideału, jeżeli chodzi o kino gatunkowe. Zapraszam do recenzji na stronie: http://krytycywkapciach.blogspot.com/2013/06/panaceum.html

  • Gubi to gdzieś się logika, a szkoda bo film ogólnie wciągający i ciekawy.

  • zgadzam się z recenzentem, film wypada dobrze, ale jednak gdzieś po drodze się gubi

  • chyba zaczynam lubić ten kwiecisty styl autora recenzji, nie jestem pewien tylko czy "zwroty" można "przełknąć" ... fuj :p

  • Film świetny, faktycznie wciągający, intryga wcale nieprzeciętna. Może nie na miarę kina Hitchcocka, ale jednak. Zdecydowanie polecam!

  • " W przypadku leku, który Banks przepisuje Emily, będą one śmiertelnie niebezpieczne. " Doprawdy ? Czy pan widział ten sam film co ja ..bo tam chyba było co innego przyczyną..nie napiszę czego żeby nie zdradzac fabuły...

  • Owszem - intryga wciąga: rozwija się leniwie w oczywisty sposób, by w kulminacyjnym momencie dokonał się przełom, a w jego następstwie bohater zamienia się rolami (z pionka wchodzi w szatę "króla"), by powiedzieć szach i mat. Film 8/10, choć nie dla odbiorców Polsatu - polecam na weekend.

  • Nie sądziłem, że w kwietniu uda mi się obejrzeć najgorszy film 2013 roku. To co miałem okazję obejrzeć w dniu wczorajszym nie miało sensu. Stracony czas i pieniądze. Nie polecam !

  • "reżyser kreuje atmosferę rodem z najlepszych filmów Hitchcocka" - żart ? Ten film jest tak przeciętny i mało odkrywczy, atmosfery nie poczułam.

  • Intryga wciąga? Chyba byliśmy na innych filmach...

  • http://adiktd.blogspot.com/2013/04/panaceum.html Zapraszam i pozdrawiam,

  • Według mnie to kpina porównywać ten przeciętny film do dzieł Hitchcocka.

  • szczerze mówiąc, z recenzji nie dowiedziałem się za wiele o filmie... ale i tak czekam

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true