Recenzja filmu Mroczny Rycerz (2008)
Christopher Nolan

Gotham zasługuje na lepszych przestępców

No i stało się! Jeden z najbardziej oczekiwanych filmów roku w końcu doczekał się swojej premiery. Wielka kampania reklamowa, mnóstwo fanów na całym świecie przebranych za słynnego superbohatera, ...
Filmweb sp. z o.o.
No i stało się! Jeden z najbardziej oczekiwanych filmów roku w końcu doczekał się swojej premiery. Wielka kampania reklamowa, mnóstwo fanów na całym świecie przebranych za słynnego superbohatera, obiecujące zwiastuny i spoty reklamowe oraz miliony sprzedanych biletów – wszystko to po to, by obejrzeć „Mrocznego rycerza”. Kiedy w 1997 roku „Batman i Robin” poniósł sromotną klęskę, niewielu fanów spodziewało się, że „Batman - Początek” okaże się lepszy. Na szczęście dla wszystkich, mylili się. Christopher Nolan, zachęcony sukcesem swej pierwszej części, ponownie wziął się za przygody człowieka-nietoperza. I po raz kolejny widzowie zostali pozytywnie zaskoczeni.

Wydarzenia w „Mrocznym rycerzu” pokazują Gotham City, kilka lat po wydarzeniach znanych nam z poprzedniej części. Tym razem Batman (Christian Bale) nie jest osamotniony w walce z przestępczością. Pomagają mu m.in.komisarz James Gordon (Gary Oldman), prokurator okręgowy Harvey Dent (Aaron Eckhart) oraz dawna przyjaciółka z dzieciństwa, Rachel Dawes (Maggie Gyllenhall). Oni wszyscy muszą się zjednoczyć, by rozpracować istniejące organizacje przestępcze, które nieustannie nękają mieszkańców miasta. Współpraca przynosi duże efekty, jednak nikt nie spodziewa się, że wkrótce mogą paść ofiarą genialnego „księcia chaosu”, występującego pod pseudonimem Joker (Heath Ledger). Joker grozi, że jeśli Batman nie ujawni swojej prawdziwej tożsamości, będzie zabijał wszystkie ważne osobistości w Gotham. Wkrótce ta groźba się spełni, a Joker pokaże, że (w przeciwieństwie do Batmana) nie ma żadnych zahamowań…

Już na samym wstępie, muszę przyznać, że fabuła jest mocnym plusem „Mrocznego rycerza”. Gołym okiem można zobaczyć, że Christopher Nolan pilnował każdego szczegółu. Widzowie podczas seansu na pewno nie będą narzekać na nudę. Napięcie stopniowo rośnie, fabuła jest znacznie szybsza niż w poprzedniej części, a na dodatek można zaryzykować stwierdzenie, że Nolan uzyskuje, w pewnym sensie, coś w rodzaju ukrytego filozoficzno-psychologicznego przesłania. Jak to napisał recenzent jednej z gazet : „Christopher Nolan pokazuje, że nie da się całkowicie zwalczyć przestępczości (…). Można zamknąć wszystkich szefów mafii, zabić gangsterów oraz ich rodziny, ale zawsze ktoś będzie miał alibi, zawsze ktoś przekupi sędziów, zawsze ktoś ucieknie przed karą i zacznie od nowa pleść nową sieć przestępczości w mieście”. A zatem już od samego początku mogłam się przekonać, że nie jest to banalna produkcja. Minusem jest niezbyt dobrze przeprowadzony wątek Dwóch Twarzy, niepotrzebne wprowadzenie postaci Stracha na Wróble oraz dosyć słabe zakończenie. Ale ogólnie fabuła ma u mnie dużego plusa.

Na samą akcję również nie można narzekać. Specjaliści od efektów specjalnych po raz kolejny odwalili kawał dobrej roboty. Wybuch szpitala oraz pościg ciężarówkami wypada bardzo efektownie. Gadżetów Batmana jest tym razem, nieco mniej niż w poprzednich częściach, ale nie wpływa to zbytnio na jakość oglądania filmu. Czasami może natomiast przeszkadzać nieco chaotyczna kamera (zwłaszcza w scenach, w których Batman widzi ujęcia z sonaru Luciusa Foxa).
 Na pochwałę zasługują również aktorzy. Christian Bale udowodnił, że bardzo dobrze czuje się w komiksowej konwencji (co prawda można się czepiać jego chrypy, ale słyszałam, że jego głos został komputerowo zmodyfikowany, więc bynajmniej nie jest to wina Bale'a). Bardzo dobrze wypada również Aaron Eckhart w roli dwulicowego Harveya Denta. Aktor świetnie pokazuje przemianę swojego bohatera. Harvey w jednej chwili jest bohaterskim obrońcą Gotham, a w drugiej gotowym na wszystko człowiekiem, który może wiele zrobić, by pomścić śmierć tych, których kocha.

W rolach drugoplanowych po raz kolejny mamy okazję zobaczyć świetnych aktorów. Gary Oldman, Michael Caine i Morgan Freeman po raz kolejny udowadniają, że świetnie się czują o komiksowej konwencji. Mam nadzieję, że jeszcze nieraz będą mogli to pokazać. Nieco blado na tle tego doborowego towarzystwa wypada Maggie Gyllenhall – Rachel jest po prostu nudna. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że scenariusz nie dawał jej dużego pola do popisu. Jednak prawdziwą gwiazdą tego filmu jest Heath Ledger w roli psychopatycznego clowna, Jokera. Heath jest w tej roli po prostu kapitalny. Jego charyzma przykuwa nas, już od pierwszego momentu, w którym się pojawia na ekranie i Heath nie oddaje już widowiska do końca. Mam nadzieję, że jego Joker nie zostanie zapomniany i już na stałe wejdzie do kanonu najlepszych czarnych charakterów w historii kina. Brawo!

Muzyka jest bardzo podobna do tego, co mieliśmy okazję widzieć w „Batman Początek”. Podczas sceny pościgu oraz obserwowania miasta Gotham przez Batmana, dzięki temu fabuła nabiera dodatkowych rumieńców. Mając jednak na uwadze to, że jej twórcą jest wielokrotnie nominowany do Oscara, Hans Zimmer, można jednak czuć lekki niedosyt.

Podsumowując: najnowsze przygody mrocznego rycerza Gotham City należą do naprawdę udanych. Film jest o klasę lepszy od poprzedniej części. Nie jest to być może dzieło doskonałe, ale na pewno godne polecenia. Jeśli jesteś fanem przygód Batmana, to dla ciebie na pewno pozycja obowiązkowa.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 87% uznało tę recenzję za pomocną (15 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (32)

zobacz wszystkie
o