Recenzja filmu Wierny ogrodnik (2005)
Fernando Meirelles

Imię róży

Praktycznie codziennie prasa informuje nas o tragicznej sytuacji ludzi żyjących w krajach Trzeciego Świata. Jesteśmy karmieni przerażającymi zdjęciami nagich, głodnych i chorych dzieci, pokazuje ...
Filmweb sp. z o.o.
Praktycznie codziennie prasa informuje nas o tragicznej sytuacji ludzi żyjących w krajach Trzeciego Świata. Jesteśmy karmieni przerażającymi zdjęciami nagich, głodnych i chorych dzieci, pokazuje się nam, jak bardzo nasze życie różni się od tego, które wiodą masy niedożywionych ludzi, których dziś liczy się już setkach milionów. Owszem, współczujemy tym ludziom, czasem rzucimy drobne na składkę i wciąż mówimy sobie "co ja mogę?".

Takie pytanie zadawał sobie także Justin Quayle, brytyjski dyplomata pracujący w Kenii. Do czasu. Pewnego dnia dowiaduje się, że jego zafascynowana akcjami pomocy Afryce żona Tessa oraz jej przyjaciel Arnold zostali zamordowani. Mężczyzna powoli zdaje sobie sprawę, że ukochana coś przed nim ukrywała, coś bardzo niebezpiecznego. Justin zaczyna odkrywać tajemnicę, w którą wmieszana jest bardzo poważna firma farmaceutyczna...

Najnowsze dzieło Fernanda Meirellesa nie jest jednak, co może wynikać z opisu, filmem akcji. Wręcz przeciwnie. W "Wiernym ogrodniku" wszystko dzieje się bardzo powoli, każdy kadr, który przechodzi nam przed oczami od początku do końca wykorzystuje czas dany mu przez reżysera. Bowiem to nie historia jest najważniejszą częścią filmu, ale przekaz, który za jej pośrednictwem dociera do widza. Nie mogę jednak zgodzić się z osobami uważającymi ten film za nudny, ja podczas projekcji nie nudziłem się ani przez chwilę. Głównie dlatego że film nie jest opowiedziany do końca w tradycyjny sposób, cała historia miejscami przeplata się, wcześniejsze kadry okazują się późniejszymi i na odwrót. Wszystko jednak przedstawione jest tak, aby widz sam mógł szukać rozwiązania, szkieletu konstrukcji. Dla osób, które niczym bohater podejmą takie wyzwanie, szukania prawdy w filmie na własną rękę, z pewnością wyjdą z seansu z poczuciem, że zobaczyli coś bardzo ważnego i niebanalnego. Z drugiej strony Meirelles mógł pokusić się o większy nacisk na sensacyjny ton. Absolutnie nie mam na myśli przemienienia filmu w tanią sensację, ale gdyby rozwinąć wątek działalności Tess, okryć go trochę większą dawką tajemniczości "Wierny ogrodnik" z pewnością by na tym skorzystał. Połączenie klimatu filmu i trochę innego podejścia do akcji byłoby zadaniem bardzo trudnym, jednak wykonalnym, a nadałoby obrazowi naprawdę unikalną formę.

Mimo to obraz i tak możemy zaliczyć do pewnego rodzaju "unikatów", a to dzięki niezwykłemu klimatowi, na który składają się znakomite, choć nierówne, zdjęcia Césara Charlone'a, idealnie dopasowane do realiów filmu. Ciekawy jest także montaż, chociaż miejscami miałem wrażenie, jakby ktoś na siłę chciał go udziwnić, aby wydał się atrakcyjniejszy. Natomiast bez żadnych "ale" pochwalić mogę muzykę Alberto Iglesiasa, który po raz kolejny udowadnia, że może śmiało konkurować z najlepszymi amerykańskimi kompozytorami. Jego praca została nagrodzona nominacją do Oscara, moim zdaniem ze wszech miar zasłużoną.

Bardzo dobrze spisali się także główni aktorzy: Ralph Fiennes i nagrodzona złotą statuetką Rachel Weisz. Fiennes wyjątkowo mnie nie irytował, bo chociaż uznaję jego talent, to nie mogę się przekonać, co do jego osoby. Tymczasem jego kreacja bardzo mi się spodobała, mało w niej zgrzytów czy przesadzonych momentów (jak scena płaczu). Z nieukrywanym zadowoleniem przyglądałem się także Rachel, którą dla odmiany bardzo lubię. Aktorka pokazała, że jest nie tylko bardzo piękna, ale i utalentowana. Po występach w niekoniecznie mądrych produkcjach, jak "Mumia Powraca" czy "Constantine" w końcu wybrała ciekawą rolę i wykorzystała ją do pokazania swych umiejętności. Przed galą bardzo dużo się mówiło, jak wiele pracy aktorka włożyła w przedoscarową kampanię. I jest w tym dużo prawdy, jednak to także działa na korzyść Weisz, która zrozumiała swoją rolę i co więcej umiała ją „sprzedać”.

Jednak to, co tak naprawdę powinno skłonić Was do zobaczenia filmu, to jak już wspominałem przekaz, który poraża swoją brutalnością. Pokazuje nam bowiem, jak codziennie miliony ludzi jest wykorzystywanych, aby zaspokoić żądzę zysku. Film naprawdę daje do myślenia, w trakcje jego smakowania zastanawiałem się, ile ja gotów bym był zrobić, aby pomóc. Czy miałbym w sobie tyle siły i odwagi, co Tessa. "Wierny ogrodnik" porusza temat, o którym większość z nas chciałaby zapomnieć; problem głodnych, poniżanych i wykorzystywanych dzieci, nastolatków i dorosłych. Obraz odsłania wizję, do czego doprowadziła świat ignorancja i apatia krajów bogatych, a przez to nas samych. Film pokazuje zakłamanie wielkich korporacji, lekarzy, absolutny brak koordynacji w świadczeniu pomocy, która pochłania miliony dolarów, które zwyczajnie "rozpływają się" do kieszeni pewnych osób, a także to, jak kilkoro zwykłych ludzi może podjąć odważną i niebezpieczną próbę uratowania cierpiących obywateli państw "rozwijających się", często oddając za to życie.

Gorąco polecam "Wiernego ogrodnika" absolutnie każdemu, bowiem takiego filmu za żadną cenę nie można przegapić. Bardzo ważny temat został przedstawiony w naprawdę niebanalny i świadomy sposób. Będą osoby, które po seansie skrytykują film na wiele sposobów, argumentując, że jest nudny, naciągany, przesadzony. Lecz takie opinie świadczą o niedojrzałości filmowej tych widzów. Ja, oglądając "Wiernego ogrodnika", miałem wrażenie, że biorę udział w czymś naprawdę ważnym i oby to wrażenie i wam się udzieliło.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 36% uznało tę recenzję za pomocną (42 głosy).
Ove
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

o