Recenzja filmu Plac Zbawiciela (2006)
Krzysztof Krauze
Joanna Kos-Krauze

Ja nie zabiłem...

Maleńki chomik wspina się po kratach klatki. Jest już na szczycie. Obserwuje go mały chłopiec i się śmieje, nie zdając sobie do końca sprawy z niebezpieczeństw czyhających na zwierzątko. Chomik ...
Filmweb sp. z o.o.
Maleńki chomik wspina się po kratach klatki. Jest już na szczycie. Obserwuje go mały chłopiec i się śmieje, nie zdając sobie do końca sprawy z niebezpieczeństw czyhających na zwierzątko. Chomik pewnie niedługo spadnie z dużej wysokości na plecy, ale potem się przewróci na nóżki i z powrotem będzie biegał po klatce. Chomiki są wytrzymałe - z łatwością znoszą upadki, bo są do nich w odpowiedni sposób przystosowane. Człowiek nie ma tak silnych i wytrzymałych pleców - przy wpadnięciu do dołu często łamie sobie którąś z kończyn i nie może z niego wyjść. Przerażony, opuszczony przez najbliższych, nie dostrzega jasnych stron życia i gotów jest przejść do rozwiązania ostatecznego.

Młode małżeństwo, Beata (Jowita Budnik) i Bartek (Arkadiusz Janiczek), wraz z dziećmi, Dawidem (Dawid Gudejko) i Adrianem (Natan Gudejko), mieszkają kątem u matki Bartka, Teresy (Ewa Wencel). Czekają na mieszkanie - wymarzone, duże, w sam raz spełniające potrzeby rodziny z małymi dzieciątkami. Nadchodzi jednak moment wstrząsu - deweloper bankrutuje, Beata i Bartek tracą wszystkie pieniądze i szansę na własny kąt. Beata stopniowo wpada w depresję - składa się na to konflikt z teściową, niemożność spełniania się zawodowo, brak intymności w stosunkach z mężem (mieszkanko jest zbyt zatłoczone), a także coraz większa oziębłość ze strony Bartka; czyżby jej mąż miał kogoś na boku?

Film ten skłania nas do głębokich przemyśleń - czy całym szeregiem swoich większych i drobniejszych zachowań nie możemy doprowadzić człowieka na skraj rozpaczy? Czy odrobina dobrej woli i chęci pomocy zawsze wystarczy, by wyciągnąć bliską nam osobę z dna? "Plac Zbawiciela" Krzysztofa Krauze i Joanny Kos-Krauze nie daje nam wesolutkich, dających nadzieję odpowiedzi, na jaką z przyjemnością czekaliby widzowie komedii romantycznych pana Zatorskiego. Pokazuje on nam okrutną prawdę, że zwykłą obojętnością można ranić człowieka i nikt nie może z czystym sumieniem powiedzieć, że nikogo nie zabił.

"Plac Zbawiciela" jest wyśmienicie nakręconym, świetnie napisanym i znakomicie zagranym filmem. Małżonkowie Krauze umiejętnie przedstawiają świat otaczający Beatę, jej entuzjazm i radość na początku filmu, a także coraz bardziej pogłębiający się dołek psychiczny, w który wpadła. Bardzo ciekawie są również przedstawione relacje teściowa-synowa; to nie jest bajeczka dla dzieci, w której teściowa jest tą złą, pragnącą za wszelką cenę zguby synowej - mimo początkowego konfliktu z czasem okazuje się, że Teresa jest jedyną osobą, na jaką w jakimś stopniu może liczyć Beata. Spora w tym zasługa również aktorek - rewelacyjnie gra Ewa Wencel, przyćmiewając bardzo dobrą, ale nie dorastającą do pięt swojej starszej koleżance Budnik.

"Plac Zbawiciela" nie dorównuje moim zdaniem co prawda bliskiemu geniuszowi "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" Marka Koterskiego, niemniej jednak jest obok niego najlepszym polskim filmem 2006 roku, który wszedł do naszych kin, i każdy powinien się z nim zapoznać, by po seansie wyznać swoje własne grzechy.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 75% uznało tę recenzję za pomocną (40 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (5)

zobacz wszystkie