Recenzja filmu Hrabia Monte Christo (2002)
Kevin Reynolds

James Caviezel nowym obliczem Hrabiego Monte Christo

Myślę, że przewrotna historia Edmunda Dantesa znanego jako hrabia Monte Christo i jego ukochanej Mercedes znana jest każdemu zainteresowanemu wspomnianym filmem, ale dla porządku przypomnę ...
Filmweb sp. z o.o.
Myślę, że przewrotna historia Edmunda Dantesa znanego jako hrabia Monte Christo i jego ukochanej Mercedes znana jest każdemu zainteresowanemu wspomnianym filmem, ale dla porządku przypomnę najważniejsze wątki.

Fabuła rozgrywa się w czasach, gdy Napoleona Bonaparte osadzono na Elbie, a każdy przejaw sympatii napoleońskiej lub jakichkolwiek koneksji z cesarzem rozpatrywany jest jako zdrada i w efekcie - karany śmiercią.

Dantes to młody żeglarz bardzo dobrze zapowiadający się w tym fachu, co wzbudza zazdrość wielu współpracujących z nim ludzi, tym bardziej, że pochodzi z gmin. Zakochany jest w pięknej Mercedes, o której wdzięki zabiega również pozorny przyjaciel Dantesa - Fernand Mondego, człowiek z wyższych sfer. Zazdrości chorobliwie Edmundowi wszelkich sukcesów oraz ukochanej Mercedes. W efekcie jego spisku i knowań Edmund zostaje rozdzielony z ukochaną i skazany za sprzyjanie Bonaparte na więzienie w zniesławionym zamku If, będącym więzieniem o zaostrzonym rygorze. W wyniku bardzo interesujących zbiegów okoliczności po wielu latach osadzenia, udaje mu się zbiec i pod przybranym nazwiskiem hrabiego Monte Christo odnajduje legendarny skarb korsarza Spady. Dodatkowo postanawia odzyskać ukochaną i wymierzyć sprawiedliwość tym, którzy pomogli mu pożegnać się z dotychczasowym szczęśliwym życiem.

Wszyscy zainteresowani na pewno widzieli niejedną ekranizację dzieła Dumasa - "Hrabiego Monte Christo", a było ich kilka, wspomnę tylko te najbliższe: z Chamberlainem oraz z Depardieu. Już sam fakt istnienia tylu wersji filmowych powodował, że kolejna będzie tylko kwestią czasu.

I stało się! Kiedy przeczytałem obsadę aktorów wybranych do poszczególnych ról przez Reynoldsa, aż byłem ciekaw końcowego rezultatu. Oczywiście największą ciekawość budził odtwórca tytułowej roli - James Caviezel, ale wówczas, tak się złożyło, że nie znałem go z żadnego filmu oraz Dagmara Dominczyk jako Mercedes. Pomyślałem, że może to i dobrze, wreszcie jakieś nowe twarze, świeża krew i będzie co obejrzeć.

Niestety, albo też "stety" na pierwszy ogień, po obejrzeniu, poszło porównywanie filmu z poprzednimi dwoma adaptacjami i tu ogólnie według mnie ta wersja wypadła pod każdym względem lepiej: bardziej przekonująca gra aktorów oraz trafniejszy ich dobór, nie przesadzono z kolorystyką kostiumów (co miało miejsce w wersji z Depardieu), żywsza akcja, bardziej malownicza sceneria, i oczywiście odtwórca głównej roli - Caviezel bezkonkurencyjny.

Uważam również, że przepięknie zagrali w rolach drugoplanowych Luis Guzmán - Jacopo oraz Michael Wincott - Dorleac, szczególnie epizodyczna rola naczelnika więzienia w wykonaniu Wincotta zapadła mi w pamięć. Mam pewne zastrzeżenia do obsadzenia w roli Mercedes Dominczyk. Dla mnie gra aktorska tej pani była zupełnie bez wyrazu w porównaniu np. z Ornellą Muti w wersji z Depardieu.

Zaskoczyło mnie pozytywnie zgrabne połączenie tak szerokiego czasookresu, choć tu uważam, że pewne wątki były niepotrzebne, a można było pokazać inne, np. rozbudować sceny więzienne, którym w powieści poświęca się tak dużo miejsca.

Ogólne odczucie po obejrzeniu filmu mam bardzo pozytywne i naprawdę oglądałem go z wielką ciekawością, tak zarówno ja, jak i moja żona, która nie jest fanką kina i na film zaciągnąć ją jest raczej trudno. Ale w tym przypadku oglądaliśmy cały film bez słowa przerywania.

Jeszcze ostatnia kwestia, mianowicie zgodność z oryginałem, czyli powieścią. Według mnie najważniejsze wątki zostały pokazane, tak dosłownie, jak i symbolicznie. Pewnie, że osobiście pewne sceny usunąłbym na korzyść innych, ale taka była wola reżysera i jego wizja ekranizacji, z która trudno się nie zgodzić, w końcu bardzo mi się podobała.

Na zakończenie dodam, że wyczerpanie w całości takiego tematu jak ekranizacja dzieł Dumasa jest chyba niewykonalne i zawsze będą przyciągać rzesze widzów, a kolejne wersje filmowych adaptacji "Hrabiego Monte Christo" są tylko kwestią czasu.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 48% uznało tę recenzję za pomocną (21 głosów).
buczo11
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry