Recenzja filmu Obcy - 8. pasażer "Nostromo" (1979)
Ridley Scott

Klaustrofobia jest wszędzie

W 1979 roku sir Ridley Scott stworzył najlepszy horror, jaki miał kiedykolwiek powstać. "Obcy – 8 pasażer Nostromo" jest horrorem doskonałym – działa na uczucia, zmysły, zachowania widzów, ...
Filmweb sp. z o.o.
W 1979 roku sir Ridley Scott stworzył najlepszy horror, jaki miał kiedykolwiek powstać. "Obcy – 8 pasażer Nostromo" jest horrorem doskonałym – działa na uczucia, zmysły, zachowania widzów, posiada niesamowitą, gęstą atmosferę i przynosi wielką przyjemność, płynącą z rozkoszowania się tym dziełem.

Statek transportowy Nostromo, powracając z misji na Ziemię, otrzymuje niespodziewany sygnał z nieznanej dotąd planety, a komputer pokładowy przywołuje siedmioro bohaterów z hibernacji. Po zbadaniu sytuacji kapitan statku, Dallas (Tom Skerritt), decyduje się na wylądowanie w pobliżu planety, by zbadać źródła tajemniczych sygnałów. Troje pasażerów, Dallas, Lambert (Veronica Cartwright) i Kane (John Hurt), udają się na planetę, gdzie znajdują pewną tajemniczą substancję, nigdy wcześniej przez nikogo nie widzianą. Dziwna, bezkształtna masa, przypominająca małą ośmiornicę, przykleja się do twarzy Kane'a. Załoga transportuje "rannego" kolegę na statek, po czym stara się zbadać dziwne stworzenie, które zamieszkało na jego twarzy. W trakcie badań stwór schodzi z twarzy Kane'a i zdycha, zaś mężczyzna odzyskuje przytomność. W czasie kolacji okazuje się, że nieznana istota złożyła w nim jaja - z brzucha mężczyzny wychodzi Obcy. Od tego momentu załoga będzie znajdować się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, ponieważ stwór ewoluuje do swojej najgroźniejszej postaci, stając się przeciwnikiem nie do pokonania. Jedynie Ripley (Sigourney Weaver) podejmuje próbę walki z potworem.

Akcja "Obcego" rozgrywa się praktycznie w jednym miejscu – na statku Nostromo, gdzie obserwujemy wszystkich siedmiu bohaterów i "pasażera na gapę". Scottowi, za pomocą długich ujęć i przyciemnionych kadrów, udało się oddać klaustrofobię, jaka panuje na statku – jest tam ciemno, korytarze są wąskie, głosy kroków odbijają się głuchym echem po pomieszczeniach. Scenografia stoi na niesamowitym poziomie, operator kamery odwalił kawał dobrej roboty. Efekty dźwiękowe i specjalne zasługują na osobną pochwałę, tworzą atmosferę, dodają całości mocy, idealnie komponują się z obrazem. Film pod względem technicznym jest majstersztykiem.

Dużym plusem filmu są również postaci. Nie znajdziemy tutaj supermanów, bohaterów narodowych czy też odważnych ludzi. Pasażerowie statku Nostromo to zwykli, przeciętni ludzie, których myśli zaprzątają przyziemne sprawy, jak np. premia za zbadanie nieznanej planety. Charakterystyka tych postaci dodaje filmowi realizmu, może też sprawiać, że utożsamiamy się z bohaterami i gorąco im kibicujemy w pojedynku, w którym z góry skazani są na śmierć.

Arcydzieło, jakim niewątpliwie jest "Obcy", jak łatwo wywnioskować, nie posiada minusów lub słabych punktów. Wybija się ponad przeciętność tym, czego brakuje prawie wszystkim nowszym horrorom – klimatem. Sir Ridley nie poszedł na łatwiznę, nie pokazał postaci Obcego w pierwszej scenie. Przez cały film stopniował napięcie w sposób przemyślany, inteligentny. Oglądając film, zdajemy sobie sprawę, że potwór może pojawić się w każdej, najmniej spodziewanej chwili. Gdy to się dzieje, jesteśmy jednak zaskoczeni. To zjawisko nazywa się właśnie klimatem, który w tym dziele jest nie do podrobienia.

Pisząc recenzję arcydzieła na miarę "Zbrodni i kary" Dostojewskiego, należy zwrócić uwagę na wiele rzeczy. Grzechem śmiertelnym byłoby nie wspomnieć podczas recenzowania tego filmu o tym, który na stałe zapisał się w annałach światowej kinematografii. Obcy jest bowiem postacią ze wszech miar kultową. Predator, Freddy Krueger, Mike Myers – wszyscy oni muszą ustąpić miejsca królowi "horrorowych potworów", Alienowi. Mimo fizjonomii dużego zwierzęcia i zwierzęcych zachowań Obcy jest wielki. Wywołuje dreszcz, ilekroć się pojawia, jego odgłosy powodują gęsią skórkę, a już nawet prawdopodobieństwo rychłego pojawienia się tego stwora powoduje u widzów szybki wzrost ciśnienia.

Nie będę silił się na dalsze podsumowywanie, wytyczanie kolejnych zalet, stwarzania peanów pochwalnych na rzecz tego filmu. "Obcy" jest, stawiając sprawę jasno, najlepszym horrorem, jaki powstał. Wyprzedzenie takich dzieł jak "Egzorcysta", "Coś" czy "Lśnienie" jest chyba wymowne. Właściwie to całą tą bezsensowną wypowiedź można streścić w trzech słowach – "Obcy jest wielki". To mówił Norton, ostatni ocalały ze statku "Nostromo".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 51% uznało tę recenzję za pomocną (141 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)