Recenzja filmu Juno (2007)
Jason Reitman

Komedia o dojrzewaniu i przeszkodach w drodze do dorosłości

Już oficjalny plakat najnowszej produkcji Jasona Reitmana uczynił z niej dzieło niebanalne, takie, obok którego nie można przejść obojętnie i które w krótkim czasie może stać się ogólnoświatowym ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Juno (2007)
Już oficjalny plakat najnowszej produkcji Jasona Reitmana uczynił z niej dzieło niebanalne, takie, obok którego nie można przejść obojętnie i które w krótkim czasie może stać się ogólnoświatowym hitem kinowym. Wdzięczne slogany na wizytówce "Juno" mówiły same za siebie: świeży, niezwykle inteligentny, a w dodatku zabawny i z doborowo dobraną ekipą aktorską młodego pokolenia - czego chcieć więcej? Niczego, bo jak się okazało "Juno", utrzymując konwencję filmu familijnego, bawi, porusza i skłania do refleksji, a przy tym nie obnosi się sztuczną patetycznością i zbyteczną powagą.

Historia tytułowej Juno jest na pozór banalna, dotyczy bowiem nienowego już i coraz powszechniejszego problemu dojrzewającej społeczności, który potocznie nazwać można wpadką, a mniej potocznie niechcianym zajściem w ciąże, będącym wynikiem niekontrolowanego upustu hormonów, który w przypadku głównej bohaterki jest szczególnie silny (co pozwala jej na przejęcie pełnej inicjatywy nie tylko w tej dziedzinie). Już ten fakt czyni z Juno postać bardzo specyficzną, dokładając jednak jej niespotykany sposób wyrażenia własnych poglądów i komentowania otaczających ją zdarzeń, stwierdzić można, że mamy do czynienia z wyjątkową jednostką, której niebanalne zachowanie zadziwi niejednego widza. Fabuła filmu przenosi nas w 9-miesięczną wędrówkę bohaterki, która, jak się okazuje, jest jej pierwszym poważnym testem dojrzałości i odzwierciedleniem tkwiących w nastolatce wartości.

Głównym atutem filmu, który czyni z "Juno" obraz jedyny w swym rodzaju, jest kreacja Ellen Page, która zrywa z dotychczasowym schematem amerykańskiej nastolatki doby cheerleaderek. Aktorka tworzy wizerunek nieco kąśliwej, lecz jakże inteligentnej i prostolinijnej osobowości z iście ironicznym usposobieniem. Choć zapewne wzbudzi to wśród widzów skrajne emocje, Juno na pewno pozostanie na długo po obejrzeniu filmu w ich pamięci i będzie tematem wielu dyskusji na temat postępującej niezależności wśród młodzieży. Wyjątkowe zdolności aktorskie Ellen Page zostały zauważane już nie tylko przez amerykańskich kinomanów, lecz również sprawiły, że młoda Kanadyjka znalazła się wśród pięciu nominowanych do najważniejszych nagród filmowych i powalczy o statuetkę Oscara z takimi sławami jak Cate Blanchett czy Julie Christie.

Ale "Juno" to warta uwagi pozycja nie tylko ze względu na obsadę. Produkcja zachęca całokształtem, jest przepełniona zabawnym i błyskotliwym dialogiem, lekkością przekazu i przyziemnym wątkiem, na dodatek historię okraszono wyjątkowo przyjemnym soundtrackiem . Już teraz obraz Reitmana porównuje się do ubiegłorocznego pretendenta oscarowego, filmu "Mała Miss". I rzeczywiście, jeśli ma się słabość do kina w takiej stylistyce "Juno" będzie kolejną, ponad dziewięćdziesięciominutową porcją uśmiechu na twarzy i możliwością popatrzenia na świat z nieco większą wiarą w ciągle istniejące ludzkie niematerialne wartości.

Kamil Justyniarski
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 71% uznało tę recenzję za pomocną (7 głosów).
Kamil0607
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (6)

zobacz wszystkie
o