Krucjata dziecięca

Zderzenie cywilizacji jest faktem. Trwa wojna kulturowa na dwóch frontach, wewnętrznym i zewnętrznym. Na nic zdadzą się lamenty liberałów. Batalia już się toczy, a zwycięzca może być tylko jeden. Dlatego trzeba nam armii, ludu bożego, który jest w stanie nieść sztandar prawdy i wiary. Dzięki Bogu są jeszcze na świecie ludzie tacy jak Pastor dziecięcy Becky Fisher. To ona i jej podobni, oddani Panu, kształtują nowe pokolenia. To dzięki nim wzrasta nowe kluczowe pokolenie gotowe nawracać, ewangelizować, a jeżeli będzie trzeba – umrzeć za wiarę. A kto wie, w przyszłości może nawet zabić.

"Obóz Jezusa" to film niejednoznaczny. Z jednej strony poraża, bowiem pokazuje z wewnątrz Amerykę, o jakiej słyszeliśmy, ale jakiej nigdy nie widzieliśmy. Kraj fundamentalistów religijnych, dysponentów prawdy, przekonanych o własnej misji i wielkiej politycznej sile oddziaływania. Z drugiej strony jest to fascynujący portret dziecięcej religijności, pełnej żarliwości, naiwnej wiary i fascynacji.
Widz śledzi losy kilkorga dzieci. Dzieci jak to dzieci, przeżywają świat nad wyraz intensywnie, pojęcia biorą z całą dosłownością, mają plany i marzenia. Rezolutna dziewczynka chce mieć swój salon piękności, w którym będzie mogła spokojnie ewangelizować. Wygadany chłopiec chce zostać kaznodzieją i głosić słowo boże. Wszystkie kochają Pana, uwielbiają prezydenta Busha i wstydzą się za Amerykę, która morduje swoich nienarodzonych obywateli.

Reżyserki nie zdecydowały się na zostawienie porażających obrazów bez komentarza. A szkoda, wtedy film miałby o wiele większą siłę rażenia, a przy tym uniknąłby jednoznaczności i zachował niepokojącą ambiwalencję. Kontrapunkt i rama w postaci krytycznej narracji Mike’a Papantonio są gwarancją, że film nie będzie omylnie interpretowany i zapewne dostanie także nominację do Oscara. Mimo to "Obóz Jezusa" to i tak film wstrząsający i zostawiający widza w oniemieniu. Nie tylko ze względu na sam temat, ale i realizację, czego dowodem jest ostatnia scena.

Wydanie DVD dodatkowo zawiera krótką etiudę filmową Adama Palenta "Popatrz" oraz reportaż radiowy Grażyny Wielowieyskiej i Krzysztofa Wyrzykowskiego "Nie przyszedłem czynić pokoj na ziemi". Zarówno krótka forma, której bohaterami są niewidome dzieci, jaki i audycja traktująca o sektach w Polsce znakomicie uzupełniają film Heidi Ewing i Rachel Grad.
59% uznało tę recenzję za pomocną (22 głosy).
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?

zobacz też:

pozostałe recenzje użytkowników (1):

komentarze

dodaj komentarz
  • "niepokojącą ambiwalencję?" i bez komentarza nie miałbym żadnych sprzecznych odczuć w odniesieniu do technik indoktrynacji charakterystycznych dla sekt i religii (czyli dużych sekt) w tej fabryce fundementalistów więdzą doskonale, że dzieci to najłatwiejszy materiał na przyszłych bojowników religijnych, bo dziecko w swej naiwności uwierzy we wszystko co powiedzą mu dorośli, dosłownie we wszystko...

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true