Recenzja filmu Guzikowcy (1997)
Petr Zelenka

Lepsze niż seks

Guzikowcy noszą między pośladkami sztuczną szczękę. Dziwne? Co jeszcze robią bohaterowie Zelenki - otóż, kochają się na tylnym siedzeniu w taksówce, bo nie wychodzi im gdzie indziej. Plują na ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Guzikowcy (1997)
Guzikowcy noszą między pośladkami sztuczną szczękę. Dziwne?
Co jeszcze robią bohaterowie Zelenki - otóż, kochają się na tylnym siedzeniu w taksówce, bo nie wychodzi im gdzie indziej. Plują na lokomotywę i są w tym najlepsi, dlatego chcieliby, żeby to właśnie ich sperma została wystrzelona do galaktyki Andromedy. Wywołują ducha amerykańskiego pilota. Mieszkańcy japońskiej Kokury uczą się przeklinać jak Amerykanie i narzekają na nieustannie padający deszcz. Ale właśnie złej pogodzie zawdzięczają, że bomba spadnie na Hiroszimę zamiast na Kokurę.

Po "Opowieściach o zwyczajnym szaleństwie" na ekrany naszych kin wchodzi kolejny tytuł Petra Zelenki "Guzikowcy" nakręcony w 1997 roku, w którym reżyser swoim zwyczajem wyśmiewa i krytykuje, pozwalając poruszać się swoim bohaterom "w oparach absurdu".

W sześciu połączonych ze sobą historyjkach to przypadek jest istotnym czynnikiem nakręcającym spiralę wydarzeń, a jego rola we wszystkich opowieściach nie do przecenienia.
Nie wiadomo, co wydarzy się za chwilę i kim okaże się bohater kolejnego epizodu - duchem, rogaczem, zabójcą, a może ofiarą?

Nikt tu nie jest taki, jak się nam wydaje, zwłaszcza, kiedy czyni wyznanie, że bycie guzikowcem jest zdecydowanie lepsze niż seks. Przypomina to "Spiskowców rozkoszy" Svankmajera, gdzie bohaterowie pieczołowicie ugniatali kulki z chleba, lepili dla siebie głowę koguta, konstruowali przedziwne szczotki do masażu, żeby przeżyć spełnienie.

W "Guzikowcach" wszystkim surrealistycznym poczynaniom dziwaków towarzyszy egzystencjalny, nostalgiczny uśmieszek, choć czasami jest to surrealizm robiony trochę na siłę. Nie wszystkie epizody w "Guzikowcach" są jednakowo zabawne, bo humor jest w nich mniej lub bardziej wyrafinowany, ale wszystkie na pewno jednakowo niesamowite.

Zelenka pokazuje inne wymiary rzeczywistości, opowiada o samotności, ludziach pozostających w dziwnym zawieszeniu, o przypadku i nieprzewidywalności losu, mieszając teraźniejszość i historię. Udowadnia, jak niezwykła może być codzienność, o ile pozwolimy dojść do głosu naszym pragnieniom i żądzom.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 89% uznało tę recenzję za pomocną (46 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

o