Recenzja filmu W świecie kobiet (2007)
Jon Kasdan

Letnia przypowiastka

Kiedy jest się synem Lawrence'a Kasdana, prędzej czy później nadchodzi ten czas, kiedy samemu trzeba spróbować swych sił jako reżyser. Sławny ojciec z pewnością ułatwia zaangażowanie do debiutu ...
Filmweb sp. z o.o.
Kiedy jest się synem Lawrence'a Kasdana, prędzej czy później nadchodzi ten czas, kiedy samemu trzeba spróbować swych sił jako reżyser. Sławny ojciec z pewnością ułatwia zaangażowanie do debiutu znanych aktorów. Czy jednak gwarantuje dobry film i sukces w kinach? O tym przekonać się można oglądając "W świecie kobiet"

Trzy aktorskie pokolenia: leciwa Olympia Dukakis, nie pierwszej już młodości Meg Ryan i młode nadzieje Hollywood Adam Brody oraz Kristen Stewart próbują uwiarygodnić melodramatyczną opowieść o miłości, życiu, chorobie i śmierci. Wysiłki te tylko częściowo zostały uwieńczone sukcesem.

Oto Brody gra młodego scenarzystę erotyków, który mocno przeżywa rozstanie ze swoją sławną dziewczyną. Ucieka przed światem do domu swojej babki, której od lat nie odwiedzał, a przy okazji wplątuje się w sercowo-rodzinne kłopoty z udziałem chorej gospodyni domowej i jej zbuntowanej córki o duszy artystki.

Podobnych historii amerykańska telewizja zrealizowała setki, jeśli nie tysiące. "W świecie kobiet" na ich tle nie wyróżnia się w zasadzie niczym. Wszystko zbudowano na kliszach, które są aż nazbyt czytelne, by mogły wydać się widzowi autentyczne. Niestety w tak skrojonej opowieści brak jest szans na wyrazistą kreację aktorską. A jednak Meg Ryan, ku mojemu zaskoczeniu poradziła sobie zaskakująco dobrze. Jej stonowana kreacja, w której widać cień dawnego czaru trzpiotki-blondynki, pozytywnie wyróżniała się na tle całości.

Przyjemnie oglądało się również Olympię Dukakis, choć muszę przyznać, że jestem już trochę zmęczony wsadzaniem do każdego filmu postaci miłej z wyglądu staruszki, która w rzeczywistości jest gburowata i za nic ma konwenanse. Nie przypadł mi za to do gustu Adam Brody. Jego gra jest nierówna, miejscami wręcz sprawiająca wrażenie wyjętej z zupełnie innego filmu. Kiepskie dialogi nie w pełni go rozgrzeszają.

Na szczęście dla filmu Jonathan Kasdan jako reżyser radzi sobie znacznie lepiej niż jako scenarzysta. Ma dobrze dopracowany warsztat, dzięki czemu udało mu się wygładzić większość scenariuszowych wpadek. Zaś dodanie scen komediowych okraszonych nutką ironii sprawia, że "W świecie kobiet" nabiera kolorytu, czyniąc zeń film lekki i koniec końców sympatyczny.

Jak na debiut Jonathan Kasdan poradził sobie całkiem dobrze. Jeśli w przyszłości skoncentruje się na reżyserii, a pisanie scenariuszy zostawi innym, to jestem pewien, że jeszcze nie raz o nim usłyszymy.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 52% uznało tę recenzję za pomocną (31 głosów).
Marcin Pietrzyk
ocenia ten film na:
1 10 5/10 średni
o