Recenzja filmu Oczy szeroko zamknięte (1999)
Stanley Kubrick

Masz odwagę, by otworzyć oczy?

Wydaje się, że rzeczywistość jest prosta, kolorowa i nie skrywa żadnych tajemnic. Stanley Kubrick odkrywa jednak prawdę, o której istnieniu ludzie wolą nie wiedzieć. Mamy stale otwarte oczy. Za ...
Filmweb sp. z o.o.
Wydaje się, że rzeczywistość jest prosta, kolorowa i nie skrywa żadnych tajemnic. Stanley Kubrick odkrywa jednak prawdę, o której istnieniu ludzie wolą nie wiedzieć.

Mamy stale otwarte oczy. Za ich pomocą patrzymy na rzeczywistość. Nie oznacza to jednak, że ją widzimy. Ponieważ nie dostrzegamy prawdy, która kryje się pod przytulnym obrazkiem typowej rodziny czy nieco sztywnym, świątecznym przyjęciem u naszego przyjaciela. I nie wynika to z tego, że źle patrzymy. Po pierwsze, nie mamy świadomości, że rzeczywistość może być inna od tej, którą widzimy. Wszak to co złe, perwersyjne nie może dotyczyć nas. Co więcej, perspektywa odkrycia nieoczekiwanej prawdy okazuje się na tyle przerażająca, że paraliżuje nasze działanie. Jednak typowo ludzka i nierozważna ciekawość pomaga nam odłożyć strach na bok i otworzyć oczy szeroko.

To, co widzimy, nie jest jednak miłe. Nasz przyjaciel zdradza żonę z młodą, naćpaną prostytutką. Małżonka przyznaje się do przygody z przypadkowym mężczyzną. Właściciel wypożyczalni strojów, który wyzywa swoją córkę za to, że sypia z dwoma Azjatami, zmienia zdanie, gdy odkrywa, że może to być źródło dochodów. I wreszcie, wpadamy na ślad tajemniczej grupy zamaskowanych ludzi, którzy biorą udział w zbiorowych, obrzydliwych orgiach, poprzedzonych mistycznymi rytuałami.

Stanley Kubrick zrobił odważny eksperyment. Wykorzystując w pełni podporządkowanych i bardzo często nagich aktorów, przedstawił studium ludzkich, niepohamowanych popędów. Powszechnego i niczym nieskrępowanego dążenia do spełniania swoich najskrytszych i najodważniejszych fantazji seksualnych o zdradzie czy zbiorowym seksie. Reżyser sprawdza, jak daleko człowiek jest gotów się posunąć, aby zrealizować swoje hedonistyczne zachcianki. Autor zauważa, że takie dążenia nie są nikomu obce, a zwłaszcza intelektualnym i finansowym elitom. Możemy sami sobie odpowiedzieć, co popycha te nobilitowane grupy do wspomnianych zachowań: znudzenie skostniałymi obyczajami czy pieniądze, które dają nieograniczone możliwości, a może inna jest tego przyczyna. Kubrick nie krytykuje bohaterów filmu za ich zachowanie. Nie oskarża o utratę człowieczeństwa, ale zastanawia się, co jest obecnie podstawą moralnego systemu. Czy faktycznie jest tak, jak mówi w ostatniej scenie grana przez Nicole Kidman, Alice Harford:
"Ja naprawdę cię kocham, i wiesz... musimy zrobić coś bardzo ważnego (...), pieprzyć się".

Sposób, w jaki reżyser nakręcił ostatnią scenę, pozwala każdemu widzowi dopisać własny dalszy ciąg historii. Znamy już prawdę. Teraz sami możemy zrobić to, co jest dla nas ważne.

Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 49% uznało tę recenzję za pomocną (107 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (3)

o