Recenzja filmu Oszukać przeznaczenie 2 (2003)
David R. Ellis

Memento Mori

W 1996 r. na ekranach kinowych zagościł "Krzyk" Wesa Cravena. Opowiadający o perypetiach nastolatków walczących z zamaskowanym mordercą horror okazał się komercyjnym sukcesem i doczekał się wielu ...
Filmweb sp. z o.o.
W 1996 r. na ekranach kinowych zagościł "Krzyk" Wesa Cravena. Opowiadający o perypetiach nastolatków walczących z zamaskowanym mordercą horror okazał się komercyjnym sukcesem i doczekał się wielu naśladownictw, wśród których znalazł się m.in. zrealizowany za stosunkowo niewielkie pieniądze film "Oszukać przeznaczenie". Obraz został ciepło przyjęty przez widzów na całym świecie a w 2001 r. otrzymał nagrodę Saturna dla najlepszego horroru roku. Nikogo zatem nie zdziwił fakt, że podjęto decyzję o realizacji kontynuacji filmu. Szybko skompletowano obsadę, za kamerą postawiono byłego kaskadera i przy szumnych obietnicach producentów rozpoczęto zdjęcia.

Akcja "Oszukać przeznaczenie 2" rozpoczyna się rok po wydarzenia opowiedzianych w pierwszej części. Kimberly Corman jadąc wraz z przyjaciółmi na wakacje doświadcza wizji, w której widzi śmierć swoją i wielu innych osób w przerażającym karambolu na międzystanowej autostradzie. Przerażona realnością doznanej wizji dziewczyna blokuje wjazd na autostradę chcąc ocalić życie czekających tam ludzi. Wybucha awantura, która kończy się w chwili, kiedy na drodze rzeczywiście dochodzi do karambolu.
Niestety, jeszcze tego samego dnia okazuje się, że śmierci nie można umknąć, a 'cudownie' ocaleni zaczynają ginąć w tajemniczych wypadkach. Kimberly zwraca się o pomoc do Clear Rivers, ostatniej ocalałej pasażerki feralnego lotu 180...

Muszę przyznać, że "Oszukać przeznaczenie 2" zaczyna się nieźle. Otwierająca film scena karambolu zrealizowana jest perfekcyjnie i naprawdę robi wrażenie. Niestety, później jest już znacznie gorzej. Akcja rozgrywa się zgodnie ze schematem znanym z części pierwszej, tym razem balansując na granicy głupoty i głupoty maksymalnej. W przerwach między kolejnymi efektownymi zejściami raczeni jesteśmy żenującymi dialogami, które co prawda wywołują uśmiech na naszych twarzach, ale częściej jest to grymas dezaprobaty i niesmaku, niż rozbawienia.

Lubię horrory i lubię się bać, ale irytuje mnie fakt, iż wielu filmowców stawia znak równości pomiędzy grozą i makabrą. Do nich zalicza się m.in. David R. Ellis, który w "Oszukać przeznaczenie 2" zafundował nam prawdziwy "rzeźnik show", w którym nie zabrakło scen dekapitacji, rozcinania ciała na części, jak również wielokrotnego dźgania, przecinania, przebijania, tudzież miażdżenia. Wszystko to przedstawione jest w sposób dość naturalistyczny i u wrażliwszych widzów może wzbudzić mdłości.
Opuszczając kino miałem wrażenie jakby twórcy pracując nad scenariuszem większą wagę przyłożyli do wymyślenia makabrycznych scen zgonów niż do faktycznej fabuły, która w filmie występuje (podobnie jak niektóre zwłoki) w formie szczątkowej i gdyby nie szokujące sceny zwyczajnie nie byłaby nas w stanie zainteresować.

"Oszukać przeznaczenie 2" mnie specjalnie nie zachwycił, choć nie powiem, żebym się nudził w trakcie projekcji. Film na pewno znajdzie swoich miłośników, ale moim zdaniem z obejrzeniem warto poczekać do premiery wideo.

PS. Przed seansem "Oszukać przeznaczenie 2" pokazywany jest 11-minutowy film animowany "Ostatni lot Ozyrysa", jeden z odcinków cyklu "Animatrix". Odcinek o tyle ważny, że jest fabularnym łącznikiem pomiędzy Matrixem", a wchodzącą niebawem na ekrany jego kontynuacją "Matrix Reaktywacje". Zrealizowany przez specjalistów ze studia Square (twórcy m.in. "Final Fantasy") film naprawdę robi wrażenie.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 73% uznało tę recenzję za pomocną (30 głosów).
o