Recenzja filmu Bon voyage (2003)
Jean-Paul Rappeneau

Miłość i dyplomacja

Po sukcesach we Francji (11 nominacji do Cezara) Film Jean-Paula Rappenneau "Bon voyage" wchodzi właśnie na nasze ekrany. Termin polskiej premiery jest jak najbardziej przemyślany, bo w letnią ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Bon voyage (2003)
Po sukcesach we Francji (11 nominacji do Cezara) Film Jean-Paula Rappenneau "Bon voyage" wchodzi właśnie na nasze ekrany. Termin polskiej premiery jest jak najbardziej przemyślany, bo w letnią atmosferę świetnie wkomponowują się produkcje zaliczane do lekkich łatwych i przyjemnych. I o razu zaznaczam, że "Bon voyage" to rozrywka na przyzwoitym poziomie.

Jak na kryminał przystało, na początku filmu pada trup. Pewnego wieczoru francuska gwiazda filmowa Viviane Denvers (Isabelle Adjani) zabija swojego podstarzałego i niechcianego kochanka. O pomoc w ukryciu zbrodni prosi zakochanego w niej od lat Frederica. Niestety, nieprzewidziane okoliczności powodują, że Frederic zostaje złapany i wtrącony do więzienia, gdzie przychodzi mu odsiedzieć karę za nie swoje winy. No cóż, czego nie robi się dla miłości. Po wyjściu z więzienia Frederic pojawia się w hotelu Splendide w Bordeaux, gdzie chce się spotkać z piękną Viviane, która teraz ma romans z ministrem Beaufortem (Gerard Depardieu). W hotelu zabrali się przedstawiciele elity, politycy, biznesmeni, artyści. Jest rok 1940. Ważą się losy ogarniętego wojną państwa.

Oprócz wątku romansowego, a trzeba zaznaczyć, że podboje pięknej Viviane zakrojone są na szeroką skalę, bo piękność bez trudu łamie serca napotkanych mężczyzn, pojawia się w filmie wątek kryminalno-szpiegowski z profesorem Kopolskim i jego asystentką Camille w rolach głównych, którzy chcą wywieść z Francji ciężką wodę.... Żeby zanadto nie zdradzać szczegółów fabularnych wspomnę tylko, że Camille jest całym sercem oddana sprawie wielkiej wagi i ... zainteresowana Fredericem.

Wszytko rozgrywa się na tle historycznym, które jest tu doskonale sportretowane. Dopracowana w najdrobniejszych szczegółach scenografia, kostiumy i dbałość o realia to duże atuty filmu. Drugą jego mocna stroną są postacie, niezwykle wyraziste i charakterystyczne. Gerard Depardieu, Isabelle Adjani, Peter Coyote w roli agenta Abwehry stworzyli naprawdę świetne kreacje. Ale nie tylko gwiazdy stanęły na wysokości zadania, bo w "Bon voyage" nawet role drugoplanowe są tak pomyślane, że zapadają w pamięć.

Wielowątkowa opowieść będąca połączeniem komedii, dramatu, kryminału i romansu ma wszystkie cechy niezłej produkcji rozrywkowej.
Sprawnie opowiedzianą historię, zaskakujące zwroty sytuacji, momenty humorystyczne i pasującą do całości muzykę Gabriela Yareda.

"Bon voyage" może nie wzbudza specjalnych emocji, a nieco zawikłana fabuła z mnogością postaci i mnożonymi w nieskończoność zbiegami okoliczności wciąga umiarkowanie, ale ogląda się go z przyjemnością. O ile nasze oczekiwania nie są zbyt wygórowane.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? Nikt jeszcze nie ocenił tej recenzji $percent% uznało tę recenzję za pomocną ($review.rating.count głosy).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

o