Recenzja filmu LOL (2012)
Lisa Azuelos

Może zawierać sarkazm

"LOL" to film, w którym próżno szukać jakichkolwiek pozytywów: scenariusz woła o pomstę do nieba, a Miley Cyrus udowadnia, że powinna trzymać się od kamer z daleka.
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa LOL (2012)
Jakiś czas temu, po obejrzeniu "Ostatniej piosenki", zupełnie poważnie uznałam, że na aktorskie umiejętności Miley Cyrus da się spojrzeć optymistycznie. Młodszy o dwa lata film zatytułowany "LOL" zmusił mnie do zmiany opinii. Gwiazda serialu "Hannah Montana" udowodniła w nim, że zdecydowanie lepiej przysłuży się światowej kinematografii, trzymając się od kamer z daleka. Inna sprawa, że w obrazie wyreżyserowanym przez Lisę Azuelos próżno szukać jakichkolwiek pozytywów. Już sam scenariusz, za który odpowiadają Kamir Aïnouz oraz reżyserka we własnej osobie, woła o pomstę do nieba. Zacznijmy od początku.


Lola (Miley Cyrus), zwana w skrócie LOL, to nastolatka z problemami naprawdę wielkiego kalibru. Wystarczy powiedzieć, że została zdradzona przez Chada (George Finn), który niegdyś upamiętnił ich wielką miłość sercem wymalowanym na ścianie szkolnej toalety. Teraz chłopak mówi jej, że przespał się z inną dziewczyną, i to tak bezceremonialnie, jak mówi się o każdej innej czynności. Lola nieudolnie udaje, że jej to nie wzrusza i informuje Chada, że ona także z kimś się przespała. To oczywiście nieprawda, a niefortunne wyznanie przysporzy bohaterce wielu zmartwień. Na domiar złego jej rodzice (Demi Moore i Thomas Jane), którzy są rozwiedzeni, od jakiegoś czasu potajemnie się spotykają. Kiedyś myślałam, że ponowne zejście się rodziców to dla dzieci powód do radości, ale jak widać, myliłam się. Gdy Lola dowiaduje się o sprawie, jest oburzona. Na szczęście scenariusz przewiduje także dobre rzeczy. Lola wkrótce zakocha się ponownie, a obiektem jej westchnień zostanie Kyle (Douglas Booth). Uczucie będzie wzajemne, aczkolwiek pewnych komplikacji na drodze do wspólnego szczęścia nie uda się uniknąć.


Nie będę pisać więcej o fabule. Wystarczy dodać, że wypełniają ją sercowe rozterki nastolatków, dla których dziewictwo to bardzo poważny problem. Nie brak też niedojrzałych emocjonalnie dorosłych, którzy nie są w stanie zrozumieć potrzeb własnych dzieci. Cierpką wisienkę na spleśniałym torcie stanowi stereotypowa wizja Europejczyków (a konkretnie Francuzów), przedstawiająca ich jako momentami przerażające, zatrzymane w czasie, a do tego bezdennie głupie istoty. Krótko mówiąc: ubaw po pachy.

Być może kogoś będą śmieszyć niewybredne żarty albo żenujące rozważania o cnocie. Ja nie należę do wielbicielek tego typu rozrywki. Filmu nie ratuje nawet obsada aktorska. Spośród wszystkich aktorów najlepiej wypadła oczywiście Demi Moore, ale jej wysiłki nie zdały się na wiele, bo Miley Cyrus konsekwentnie psuje niemal każdą scenę, w jakiej się pojawia, a jako że wciela się w główną bohaterkę, jest ich niemało. Podsumowując, powiem tylko, że "LOL" to jeden z gorszych filmów, jakie dane mi było oglądać.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 42% uznało tę recenzję za pomocną (38 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

o