Recenzja filmu I twoją matkę też (2001)
Alfonso Cuarón

Na jednej z dzikich plaż

Julio i Tenoch są czerpiącymi radość z życia najbliższymi przyjaciółmi, którzy wiedzą o sobie wszystko, a przynajmniej tak im się wydaje, w chwili gdy ich poznajemy. Obserwujemy bohaterów, gdy ...
Filmweb sp. z o.o.
Julio i Tenoch są czerpiącymi radość z życia najbliższymi przyjaciółmi, którzy wiedzą o sobie wszystko, a przynajmniej tak im się wydaje, w chwili gdy ich poznajemy. Obserwujemy bohaterów, gdy odprowadzają swoje dziewczyny na lotnisko, a potem bawią się w najlepsze, paląc skręty i układając plany na właśnie rozpoczynające się szalone wakacje. Wkrótce oboje udają się na wesele, na którym poznają żonę kuzyna Tenocha, Luise. Ubrana w białą, przewiewną, przewieszoną z jednej strony gustowną chustą sukienkę od razu wzbudza ich zainteresowanie i aby bardziej się jej przypodobać, obaj opowiadają jej o zmyślonej na poczekaniu wspaniałej i odludnej plaży o wymownej nazwie "usta niebios", gdzie zamierzają się wybrać, jednocześnie namawiając ją do wspólnego wyjazdu. Rozmowa wydaje się lekka i niezobowiązująca, nie zdają sobie nawet sprawy jak bardzo dla nich wszystkich znacząca. Niedługo potem do Tenocha dzwoni Luisa, aby spytać, czy ich propozycja jest nadal aktualna, po czym wszyscy troje wyruszają w podróż, która na zawsze odmieni ich życie i sposób postrzegania świata.

Dzięki tej nieoczekiwanej wyprawie poznają smak wolności, dorosłości i nauczą się trudnej sztuki szczerości i wyjawiania bolesnej prawdy, choćby nawet była nieosiągalna. To także droga prowadząca ich przez wszystkie "szaleństwa młodości", gdy nie liczy się upływających godzin i "wbrew regułom" robi się wszystko to, na co się ma największa ochotę, tak po prostu chwytając chwilę, która może się już nie powtórzyć. Jednak ta z pozoru beztroska podróż stanie się dla głównych bohaterów czymś znacznie ważniejszym, niż mogliby z początku przypuszczać, prawdziwą lekcją życia, dojrzałości i poznania siebie. Bo tak naprawdę każdy z nas ma swoją "niebiańską plażę", czyli miejsce, o którym śni i gdzie chciałby choć raz w życiu pojechać, lecz brak mu odwagi do podjęcia wyzwania, jakie stawia przed nim los. Bohaterowie filmu podjęli to wyzwanie, a zwłaszcza Luisa, dla której podróż ta stała się spełnieniem wszystkich niezrealizowanych dotąd planów.

"I twoją matkę też" nie miałby w sobie tak ożywczej i magnetycznej siły przyciągania, gdyby nie trójka jego głównych bohaterów. Gael Garcia Bernal, Diego Luna i Maribel Verdú stworzyli intensywne i zapadające w pamięć postaci, potrafiąc w wiarygodny sposób pokazać na ekranie zarówno ich ognisty temperament, młodzieńczą zapalczywość, onieśmielenie, wstyd, żal, smutek i gniew. Wszystkie te emocje złączyły się w jedno dzięki reżyserskiej pasji i wirtuozerii Alfonso Cuaróna, pozwalając mu stworzyć rozbrajająco szczery portret młodych bohaterów, którym podróż pozwoliła otworzyć oczy i przede wszystkim odkryć siebie.

Bardzo ważna rolę pełni w filmie również wszechwiedzący i wszechobecny narrator, który komentuje wydarzenia dziejące się na ekranie. Zachowując kronikarski sposób opowieści, przerywa akcję w dowolnym momencie, by następnie do niej powrócić w celu przybliżenia nam postaci danego bohatera, odwołując się zarówno do jego przeszłości, jak i do tego, co ma się w jego życiu dopiero wydarzyć.

Ten wyjątkowy film jest tak gorący jak rozgrzany słońcem Meksyk, który przemierzają samochodem jego główni bohaterowie, momentami wyzywający i rozpalający zmysły, by w następnej chwili przemienić się w dojrzałą, podszytą smutkiem, opowieść o dorastaniu i podejmowaniu trudnych decyzji. Zachowanie dwójki przyjaciół od początkowo beztroskiej zabawy dwóch charolastras – astralnych kowbojów zmienia się całkowicie pod wpływem poznania Luisy, która uświadomi im, że w życiu jest coś wiele ważniejszego niż "la vida loca". Widać to doskonale już w trakcie samej podróży, gdy żywiołowo dyskutują o seksie, jednocześnie mijając ubogie ulice Meksyku i ich mieszkańców. Dopiero odbyta podróż pozwoli im dostrzec ten silny kontrast oraz inne oblicze ich kraju, z istnienia którego nie zdawali sobie dotąd sprawy, gdzie ludzie muszą walczyć o byt, zmagając się z ogromną biedą oraz wielkimi trudami codzienności.

Film Cuaróna przepełniony żarem, nieskrępowaną wolnością oraz gorączką letnich dni i nocy w oryginalny sposób pokazuje, że czasem powinniśmy złamać reguły i zdobyć się na coś całkowicie szalonego i nieprawdopodobnego, by nadać nieco barw naszej szarej rzeczywistości, która przecież może być zupełnie inna oraz o wiele bardziej odkrywcza i wyzwolona, niż moglibyśmy to sobie nawet wyobrażać. Bo jak powiedziała w jednej ze scen Luisa: "życie jest jak surfowanie, trzeba tylko dać się ponieść falom".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 63% uznało tę recenzję za pomocną (19 głosów).
cherry
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!
o