Recenzja filmu Titanic (1997)
James Cameron

Największa miłość boli najbardziej

W 1997 roku wszedł na ekrany film, który dzisiaj jest najbardziej kasowym obrazem w historii kina i który zdobył aż 11 Oscarów. Mowa oczywiście o "Titanicu", dziele, które dzisiaj jest już ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Titanic (1997)
W 1997 roku wszedł na ekrany film, który dzisiaj jest najbardziej kasowym obrazem w historii kina i który zdobył aż 11 Oscarów. Mowa oczywiście o "Titanicu", dziele, które dzisiaj jest już absolutną klasyką i pomimo upływu lat wciąż należy do najchętniej oglądanych. Wszystko powstało za sprawą Jamesa Camerona, znanego z takich produkcji jak "Terminator" czy "Obcy - decydujące starcie". Napisał on nie tylko scenariusz do filmu i go wyreżyserował, ale również stworzył na jego potrzeby kilka szkiców na bardzo wysokim poziomie. Nie on pierwszy próbował przenieść na ekran dramatyczną historię Titanica. Wcześniej zrobiło to już wprawdzie kilka osób, ale żadna z nich nie mogło się równać z sukcesem, jaki odniosła wizja Camerona. Czym było to spowodowane? Przede wszystkim scenariuszem. O ile wcześniejszym produkcjom brakowało tak dramatycznego wątku miłosnego, o tyle tutaj reżyser położył na niego nacisk.

Opowieść zaczyna się w kwietniu 1912 roku. Młoda Rose wraz ze swoją arystokratyczną rodziną wchodzi na pokład Titanica, by udać się w rejs do Stanów Zjednoczonych. Na pokładzie jest kilka tysięcy pasażerów. Statek ma wyruszyć za pół godziny. W barze obok gra w karty Jack Dawson, biedny i niedoceniony artysta. Stawką jest wszystko, nawet bilety na Titanica oferowane przez przeciwników. Szczęśliwym trafem udaje mu się wygrać dwa z nich i dzięki temu za niedługą chwilę wraz ze swoim przyjacielem staje się pasażerem statku marzeń. Uszczęśliwieni ruszają w drogę. Tam Jack poznaje Rose i oboje zakochują się w sobie do szaleństwa.

Co mnie tak urzekło w tej historii sprawiając, że uważam ją za jedną z najlepszych, jaką miałem okazję kiedykolwiek zobaczyć? Oczywiście bohaterowie. Nie są typowi. Są złożeni, fascynujący, tragiczni. Zarówno Jack jak i Rose nie pasują do
świata, w jakim przyszło im żyć. Jack jest romantycznym buntownikiem, niespokojnym artystą, który nie może odnaleźć swojego miejsca w życiu i wciąż ucieka przed tym, co oferuje mu świat. Jest nierozumianym przez wielu marzycielem. Rose jest typem melancholiczki, która potrzebuje czułości, żeby móc dalej trwać, ale póki nie poznała swojej bratniej duszy była skazana na grę, w której nic nie wygrywała. Materialistyczny i egocentryczny partner nie tylko nie dawał jej oparcia, ale wręcz pogłębiaj jej smutek. Kiedy poznała Dawsona, jej życie uległo całkowitej odmianie. Będąc z nim mogła się poczuć doceniona, kochana, prawdziwa i wolna. Dla mnie do tej pory nikt nie przedstawił w tak świetny sposób miłości dwojga nierozumianych przez otoczenie ludzi. Tragizm, który towarzyszył im przez cały czas, uważam za duży plus.

Na uwagę zasługuję również gra aktorska. Leonardo DiCaprio zagrał według mnie najlepszą rolę w całej swojej karierze i bardzo się cieszę z faktu, że zdecydowano się wybrać jego, a nie Stephena Dorffa. DiCaprio nadaje się idealnie do takich postaci i udowadnia to za każdym razem gdy wciela się w rolę wrażliwego indywidualisty. Kate Winslet i jej filmowy kandydat na męża (Billy Zane) również pokazali wielki talent. Billy Zane tak dobrze zagrał rolę tego złego, że do tej pory czuję do niego pewną antypatię, a Kate Winslet już chyba zawsze będę kojarzył jako zagubioną pannę DeWitt.

Nie można też zapomnieć o efektach specjalnych i wspaniałej muzyce, bez której film nie wywoływałby takiego ogromu emocji. Na początku reżyser nie miał zamiaru dołączyć do całości żadnej piosenki, ale dzięki kompozytorowi Jamesowi Hornerowi, autorowi tekstów Billy'emu Jenningsowi oraz piosenkarce Céline Dion dołączył, na szczęście, utwór "My Heart Will Go On", który zdobył Oscara i zrobił wielką furorę.

"Titanic" to dla mnie prawdziwa rewelacja, jeden z niewielu obrazów, który wywołał we mnie tyle emocji. Można go polecić każdemu, bo jest on wyjątkowy i ponadczasowy. Gdyby było inaczej, to nie miałby on tylu nabywców i tak ogromnej popularności.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 90% uznało tę recenzję za pomocną (115 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (6)

zobacz wszystkie