Nieboska tragedia

W "Biegnij, chłopcze, biegnij" Pepe Danquart stawia widza w obliczu emocjonalnego szantażu. Ochoczo uderza w patetyczne tony, a jednocześnie nie potrafi odtworzyć na ekranie dramatu młodego bohatera. Zamiast rozdrapywać rany, scena po scenie pacyfikuje okołowojenne traumy, rozdzielając racje i razy. Są tu dzielni Polacy ratujący Żydów i podli szmalcownicy, są brutalni chłopi, szlachetny doktor i kobieta przemycająca jedzenie dla małego uciekiniera ("Jedz, przecież Żydzi to też ludzie" – mówi). Reżyser miota się między wojenną tragedią i przygodowym filmem dla młodzieży, a jednocześnie zaniedbuje filmową dramaturgię.


Danquart miał w rękach materiał na dużo ciekawszy film, ale opowieść o małym chłopcu, który w imię przetrwania musi na czas wojny wyrzec się swej żydowskości, potraktował nieco bezrefleksyjnie. Nie ma tu dramatu tożsamości, jest teatr sensacji, w którym jedynym pytaniem jest to, czy bohaterowi uda się przetrwać. Mały Srulik staje się pionkiem na planszy w historyczno-filmowej grze. Reżyser rzuca więc chłopca w odmęty wojny, by pokazać całą jej grozę i przebieg (razi historyczna nadświadomość bohaterów).

Danquart wpada przy tym w narracyjną pętlę. Każda kolejna sekwencja toczy się wedle tego samego scenariusza i rytmu. Uciekający przed Niemcami Srulik trafia do kolejnych gospodarzy, by po jakimś czasie zostać zmuszonym do ucieczki. Wędruje i znowu trafia do mniej lub bardziej gościnnego domu. Tu schemat się powtarza. Adaptując powieść Uriego Oleva, Danquart próbuje uczynić z niego holocaustową "Boską komedię", której bohater zabiera nas do kolejnych kręgów piekieł. Problem w tym, że każde z nich wygląda dokładnie tak samo. Danquart nie strukturalizuje bowiem swojej opowieści i całkowicie poddaje się logice historycznych wydarzeń.


Choć "Biegnij, chłopcze, biegnij" próbuje być obrazem realistycznym, raz po raz stacza się w stronę kiczowatej pocztówki – efektownej, ale wypranej z prawdy. Nad obrazem Danquarta unosi się bowiem nimb sztuczności, a kwintesencją fałszu jest scena, w której Grażyna Szapołowska jako prowincjonalna sklepikarka rozsiada się na sklepowej szafce w pozie przedwojennej diwy. Bo w "Biegnij, chłopcze, biegnij" inscenizacja zostaje zastąpiona przez sztuczne pozy, a emocje publiczności stają się narzędziem reżyserskiego szantażu.

Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 64% uznało tę recenzję za pomocną (99 głosów).
Bartosz Staszczyszyn
ocenia ten film na:
2/10 bardzo zły

komentarze

pozostało 255 znaków
  • maniuj90

    http://kinopolska-sfera.blogspot.com/2014/10/53-biegnij-chopcze-biegnij-2013.html Zapraszam :)

  • kaczor widzew

    Właśnie że fajny przygodowy

  • cobra2000_filmweb

    Film przeciętny, temat trochę już ograny. Muzyka niezła.

  • schiza88

    Ja również wzruszyłam się tylko na scenie gdy chłopiec grzebał swojego psa-przyjaciela.

  • etargonska

    Podzielam odczucia recenzenta i zdziwiłam sie mocno, że tak - w sumie- przeciętny - film miał taką kampanie medialną .

  • karoolnka

    Historia źle przedstawiona. Tak źle, że wzruszyłam się jedynie na scenie jak chłopiec grzebie swojego zabitego psa. A chyba nie to powinno najbardziej poruszać.

  • bmwuzka

    Obejrzałam i trochę żałuję, że nie poczekałam na wersję DVD. Film jest niespójny stylistycznie. Albo za mało osobisty, albo za mało historyczny. Z jednej strony dynamiczny z drugiej jakieś malarskie ujęcia wodorostów czy krajobrazu lasu, pól... Poza tym tak jak piszą inni to dość stereotypowy obraz. A Szapołowska mi się akurat podobała:)

  • alicjamp

    Obejrzałam i niestety recenzja wyżej dość dobrze określa ten film. Zdecydowanie nie podobała mi się Szapołowska, to przecież świetna aktorka, ale tu na pewno nie udało się. Fabuła mnie niezbyt zainteresowała, podana dość sztucznie. Muzyka jest niezła. Zapraszam do obejrzenia innych, pięknych zdjęć: http://mozgojazda.wordpress.com/2014/01/16/niezwykle-piekne-zdjecia-obejrzyjcie/ , a także do poczytania różnych tekstów ;)

  • ilmataar

    Ktoś kiedyś powiedział,że "Tańcząc w ciemnościach" jest nadużyciem emocjonalnym, jednak ja tą etykietką opatrzyłabym "Biegnij, chłopcze, biegnij".

  • Calcs

    Jeden z tych filmów, którego nie trzeba oglądać(a nawet nie za bardzo się chce) żeby wiedzieć jak wygląda, a po przeczytaniu recenzji wiadomo o nim już wszystko.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: