Recenzja filmu Trio z Belleville (2003)
Sylvain Chomet

Niezwykłe Trio

Kreskówki kojarzą nam się głównie z bajkami. Jednak "Trio z Belleville" bajką nie jest. Gdyby na podstawie tego samego scenariusza powstał „zwykły” film, to byłby on po prostu bez sensu. "Trio z ...
Filmweb sp. z o.o.
Kreskówki kojarzą nam się głównie z bajkami. Jednak "Trio z Belleville" bajką nie jest. Gdyby na podstawie tego samego scenariusza powstał „zwykły” film, to byłby on po prostu bez sensu. "Trio z Belleville" nie porusza jakichś poważnych problemów, nie jest klasyczną komedią, ale przedstawia ciekawą treść z odrobiną czarnego humoru.

Champion to dość dziwny chłopiec. Jest samotnikiem, a radość sprawia mu tylko zabawa z ukochanym psem. Pewnego dnia wychowująca go babcia odkrywa w nim pasję - jazdę na rowerze. Po kilku latach solidnego i ciężkiego treningu kwalifikuje się on do wyścigu Tour de France. Na jednym z etapów zostaje porwany wraz z dwoma innymi kolarzami przez tajemniczych mężczyzn w czarnych garniturach i ciemnych okularach. Kolarze zostają wywiezieni za ocean, aby stać się rozrywką dla milionerów. Wtedy dzielna babcia Madame Souza i wierny pies Bruno ruszają w świat, chcąc odnaleźć zaginionego członka rodziny.

Bez wątpienia powiedzieć można, że "Trio z Belleville", którego reżyserem i autorem scenariusza jest Sylvain Chomet nie jest kreskówką dla dzieci. Film urzeka już od pierwszych minut niesamowitym klimatem, a uwagę przyciąga dobra kreska i wpadająca w ucho i na długo pozostająca w głowie muzyka. Jej autorem jest mało znany Benoit Charest. Film jest prawie zupełnie pozbawiony dialogów, a tempo akcji jest zmniejszone do minimum. Kiedy wpadniemy w wir treści, przenosimy się w ten rysunkowy świat, zapominając o wszystkim dookoła. Poza wciągającą akcją, czarnym humorem i "zmiękczoną" przemocą z filmu emanuje także karykatura.

Kiedy zaczniemy się zastanawiać nad pochodzeniem tytułu, znajdziemy całą sieć powiązań co do jego źródeł. Początkowa akcja toczy się we francuskim Bellevielle, w późniejszym czasie Nowy Jork, w którym toczy się dalsza część filmu zostaje określony mianem Bellvielle. Co do tria, to były także dwa - jedno to francuskie (babcia, Champion i pies Bruno), było także trio zza oceanu - trzy śpiewające gwiazdy estrady. Film ogólnie jest siecią powiązań i odniesień, wielką układanką.

"Trio z Belleville" jest kreskówką wyjątkową. Został on zauważony i doceniony w 2003 roku na festiwalu w Cannes. I słusznie; nieszablonowa treść, skarykaturowanie pewnych wszech obecnie panujących kanonów, uszczypliwy dowcip i ta muzyka. Jest naprawdę warty polecenia, a wszyscy, którzy lubią dobre filmy, powinni go zobaczyć.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 100% uznało tę recenzję za pomocną (5 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o