Recenzja filmu Psy (1992)
Władysław Pasikowski

Nowa epopeja narodowa

Władysław Pasikowski, któremu dziś odmawia się funduszy na produkcje, był swego czasu władcą wyobraźni kilkupokoleniowej publiczności. Starsi chodzili do kin, by zobaczyć, jak profanuje się ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Psy (1992)
Władysław Pasikowski, któremu dziś odmawia się funduszy na produkcje, był swego czasu władcą wyobraźni kilkupokoleniowej publiczności. Starsi chodzili do kin, by zobaczyć, jak profanuje się świętości z czasów walki z reżimem (słynna scena ubeckiej popijawy), młodsi doskonale rozumieli niepokoje, jakie przedstawiał film, potrzebowali też dobrego kina akcji; natomiast całkiem młodzi po prostu chcieli posłuchać przekleństw w rodzimym języku i poczuć podziw dla głównego bohatera. Ostatecznie filmy Pasikowskiego fascynowały wszystkich, a wśród nich prym zawsze wiodły "Psy".

Jest rok 1989, czas przemian ustrojowych, trwa pieriestrojka na wszystkich szczeblach państwowych, także w milicji i SB. Franz Maurer (legendarny w tej roli Boguś Linda), który w pierwszej scenie staje przed komisją weryfikacyjną, jawi nam się jako cyniczny, lecz bardzo sprawny gliniarz - stanowisko zdobył, żeniąc się z córką ministra - który dostawał tyleż samo nagan co pochwał. Te ostatnie napływały nawet z Kremla. Decyzją komisji Franz zostaje policjantem. Przyjaciel Maurera z SB – Olo Żwirski (Marek Kondrat) wylatuje, ale szybko znajduje lepiej płatną robotę w biznesie narkotykowym, tam gdzie miejsce znaleźli inni funkcjonariusze Bezpieki. Olo "kradnie" też dziewczynę Franzowi i przyjaźń zamienia się w nienawiść. Wylany ze służby "za nieudaną akcję" Franz rozprawia się ze światkiem.

Akcja charakterystyczna dla amerykańskiego kina akcji (zbuntowany glina, mafia, miłość, zemsta) przeniesiona została po mistrzowsku na grunt rodzimy. Zdarzenia rozgrywają się w jednym z najbardziej znamiennych okresów w najnowszej historii Polski. Pozorne zmiany na szczycie, wybielanie się partyjnych bonzów lub szybkie kariery "chłopców z Solidarności". To wszystko czyniło przełom dekad 80.-90. bardzo burzliwym i podatnym na wszelkiego rodzaju machlojki okresem. W historii "Psów" w zasadzie nie ma zupełnie dobrych bohaterów, są za to pełnokrwiści i bardzo sugestywnie zagrani (Pazura, Gajos, Lubaszenko).

Franz jest gliną pewnym siebie i bezczelnym, ale i samotnym. Przygarnia do siebie dziewczynę z sierocińca i szybko się w niej zakochuje – potrzebuje miłości, po tym jak opuściła go żona. Pieniądze nie mają dla niego wielkiego znaczenia, dotychczas zarabiał dobrze, ale nie boi się przenieść do dużo mniejszego mieszkania. Mimo pozytywnych cech to jednak "kawał sku….syna" jak mówił o swojej postaci Linda. Jednocześnie w postawie Maurera ucieleśniają się wszelkie fascynacje i niepokoje początku lat dziewięćdziesiątych. W tę postać Pasikowski włożył kawał historii społeczeństwa. Ale to też "kawał twardziela", który nie cofnie się przed niczym gdy uzna to za stosowne.

"Psy" były w zasadzie prekursorem filmu akcji w Polsce. Wcześniejsze produkcje takie, jak "Zabij mnie glino" (także z Lindą) nie posiadały tej jakości i nie działały tak silnie na wyobraźnię widzów. Natomiast z Franzem wielu ludzi mogło się utożsamić. Na swój sposób Franciszek Maurer to typ pierwotny – brutal, lecz jednocześnie mężczyzna idealny. W jego klasycznych wypowiedziach w stylu "to zła kobieta była" widoczny jest odmienny szyk zdania – orzeczenie idzie na koniec. Ten element także wpływa na pewną mitologizację postaci. Od tej pory słysząc "Linda", będziemy widzieć cynicznego brutala z karabinem w rękach, choć przecież aktor już ponad dziesięć lat wcześniej grywał w takich dziełach jak "Przypadek" Kieślowskiego czy "Matka Królów" Zaorskiego.

Niezwykle ważnymi elementami filmu są tu zdjęcia Pawła Edelmana (klasa sama w sobie) oraz muzyka początkującego jeszcze wtedy Michała Lorenca ("Bandyta", "Prowokator"), które tworzą niezwykły klimat. Bezbłędne scenariuszowo "Psy" są filmem dobrze znanym i wciąż, mimo upływu lat ważnym. Doskonale dopracowane dialogi oraz prawie idealna obsada dostarczają do dziś wielu emocji. Jedynie gra niektórych aktorów (choćby Agnieszka Jaskółka w roli Angeli) pozostawia nutkę niedosytu, jak wgnieciona dekoracja na torcie weselnym.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 89% uznało tę recenzję za pomocną (143 głosy).
e-kon03
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)

o