Recenzja filmu Murderball - gra o życie (2005)
Henry Alex Rubin
Dana Adam Shapiro

Nowe oblicze dokumentu

"Murderball" to film niezwykły już od pierwszych minut. Dynamiczny montaż, ciekawa praca kamery, precyzyjnie konstruowane sceny. Wszystko to sprawia, że już na starcie zapominamy, że oglądamy ...
Filmweb sp. z o.o.
"Murderball" to film niezwykły już od pierwszych minut. Dynamiczny montaż, ciekawa praca kamery, precyzyjnie konstruowane sceny. Wszystko to sprawia, że już na starcie zapominamy, że oglądamy film dokumentalny, a zwykle nasza percepcja jest jednak przy tego typu kinie nastawiona na braki ze strony technicznej dzieła. Gdyż z zasady obraz jest podporządkowany treści, jest tylko nośnikiem pewnego społeczno-politycznego problemu. Tym razem jednak owa treść wsparta jest bardzo dobrze dopracowaną formą.

Bohaterami filmu są niepełnosprawni ludzie grający w rugby. Ich historie były różne: wypadek samochodowy, bójka na pięści, postrzał, niefortunny skok do wody czy ciężka choroba. Każdy z nich przeszedł kryzys, załamanie i odnalazł swe życie w sporcie.

Schemat tego typu kina nakazywałby pokazanie codziennych zmagań osób sparaliżowanych i ukazanie beznadziejności ich egzystencji w iście tragicznym wymiarze. "Murderball" wychodzi jednak naprzeciw stereotypom. Nie ma w nim krzty litości, użalania się nad bohaterami i kupowania widzów takimi, płaczliwymi chwytami. Takie postawy nawet przez głównych bohaterów kwitowane są śmiechem: "Widzą mnie obok supermarketu jak wkładam zakupy do samochodu i pytają czy mi pomóc. Gdybym wiedział, że sobie nie poradzę to po chuj bym tu przyjeżdżał". Swoim życiem bohaterowie pokazują siłę i niezłomność ludzkiej woli. Po upadku potrafili się podnieść, uporządkować swoje życie i jednocześnie nabrać do niego dystansu. "Mówi się: No cóż, oni są inni. A ja nie różnię się od ciebie. To znaczy zanim zobaczę twoją twarz, mogę najpierw zobaczyć twój tyłek, ale to wszystko".

Każda z prezentowanych nam postaci jest indywidualna, a ich zbiór jest utożsamieniem dobrej strony amerykańskiej filozofii. Są to ludzie, których można złamać, ale nie można zniszczyć. Jak Feniks odradzają się z popiołów i na przekór wszystkiemu zwyciężają. Henry Alex Rubin i Dana Adam Shapiro pokazują graczy w różnych sytuacjach. Gdy opowiadają jak doszło do tego że siedzą na wózku, żartują, trenują, bawią się czy (co jest swoistym przełamaniem tabu) rozmawiają o seksie. Każda z historii dowodzi tylko, że życie pisze najlepsze scenariusze i że film jest życiem przepełnionym emocjami.

"Murderball" to ewenement kina dokumentalnego bijący na głowę większość fabuł. Stworzony z pasją i wigorem, pozbawiony wszelkich twórczych kompleksów, dopracowany od strony technicznej i kompozycyjnej (świetna muzyka Jamie Safta). Wszystkie nagrody (Doc Review, Sundance i nominacja do Oscara) są więc jak najbardziej zasłużone, gdyż ten film stawia pomost między fabułą a dokumentem, obala stereotypowe myślenie o ludziach niepełnosprawnych jako wielce nieszczęśliwych i potrzebujących pomocy. Świetnym podsumowaniem są słowa samego reżysera: "Nie chcieliśmy robić po prostu filmu o rugby dla niepełnosprawnych. Zrobiliśmy film o tych niepełnosprawnych, ponieważ ich historie wychodzą poza boisko. To bardziej uniwersalna opowieść o przyjaźni i wybaczaniu". Prawdziwa dodajmy.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 60% uznało tę recenzję za pomocną (5 głosów).
SQNboy
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

o