Recenzja filmu Pornografia (2003)
Jan Jakub Kolski

Nowy początek polskiej kinematografii

"Pornografia" Jana Jakuba Kolskiego, która zdobyła w kraju i na świecie niemało nagród, przemknęła przez kina bez większego echa. Trudno szukać przyczyny takiego zjawiska wśród społeczeństwa, ...
Filmweb sp. z o.o.
"Pornografia" Jana Jakuba Kolskiego, która zdobyła w kraju i na świecie niemało nagród, przemknęła przez kina bez większego echa. Trudno szukać przyczyny takiego zjawiska wśród społeczeństwa, ciężko też winić kina za zbyt wysokie ceny biletów. Ja mogę co najwyżej rzec: niech żałuje każdy, kto ten film przegapił!

Film opowiada historię Witolda, żyjącego w czasie drugiej wojny światowej pisarza, który za namową przyjaciela, Fryderyka, wyjeżdża wraz z nim do majątku swego znajomego, Hipolita. Tam obaj rozpoczynają dziwną grę mającą na celu zbliżenie do siebie dwójki młodych ludzi: Heni i Karola. Z początku wydaje się, że to tylko zabawa, z czasem jednak manipulacje najbliższymi osobami przybierają coraz wyraźniejszy charakter.

Muszę się przyznać, że Gombrowiczowskiej "Pornografii" nie czytałem, więc nie będę oceniał zgodności filmu z książkowym pierwowzorem. Wierzę jednak, że w przypadku dzieła Kolskiego nie jest to wcale najważniejsze...

"Pornografia" nie ma nic wspólnego z innymi filmami będącymi ekranizacjami lektur: to nie jest dzieło szkolno-wycieczkowe. Jestem pewien, że nie trafi w gusta żądnej lekkiej rozrywki młodzieży, ale na pewno zyska uznanie wśród bardziej wymagającej widowni. Przejść obok tego filmu obojętnie można tylko nie przywiązując większej wagi do losów bohaterów i wydarzeń - jeśli nie włożymy trochę uczucia w wydarzenia prezentowane na ekranie, to wiele od filmu również nie otrzymamy. Stąd też - według mnie - to realne ograniczenie wiekowe. Mająca zupełnie inne wymagania od kinematografii młodzież może nie wytrzymać momentów, w czasie których "przecież nic się nie dzieje".

Wydarzenia poznajemy z punktu widzenia Witolda, nie sposób jednak nie zauważyć, że głównym bohaterem filmu jest Fryderyk - to jego działania napędzają fabułę, to jego próbujemy "rozgryźć" śledząc kolejne wydarzenia. Krzysztof Majchrzak w tej roli wypadł rewelacyjnie: udało mu się ukazać szaleńczy geniusz odtwarzanej przez siebie postaci. Ekranowy Fryderyk jest niezwykle interesujący, samą swoją obecnością nadaje każdej ze scen osobisty klimat.

Adam Ferency (Witold), będący narratorem całej opowieści, gra trochę teatralnie, ale z czasem idzie się przyzwyczaić. Aktorzy drugoplanowi (vide: Krzysztof Globisz jako Hipolit) prezentują się co najmniej przekonująco. Trudno mi jednak powiedzieć coś więcej o Sandrze Samos (Heni), ponieważ wcale nie jestem pewien, czy zachowuje się ona w filmie aż tak naturalnie dlatego, że jest tak dobrą aktorką, czy też wręcz przeciwnie.

Trzeba powiedzieć, że "Pornografia" nie jest filmem opowiedzianym wprost - zwłaszcza w kwestii motywów działań bohaterów wiele pozostawiono domysłom widzów. Niewątpliwie jest to spora zaleta, zwłaszcza w czasach, w których miażdżąca większość produkcji stosuje się do zasady "kawa na ławę (plus dużo efektów)". Część widowni może nawet nie być gotowa na taki wysiłek umysłowy, ale zapewniam, że film wart jest zachodu.

Film Kolskiego trwa w ten sposób dość długo, nie spiesząc się z prowadzeniem akcji (może trochę na początku), a potem po prostu się kończy. Ale za to w piękny sposób.

Nie będę ukrywał, że "Pornografia" bardzo dużo zawdzięcza temu niesamowitemu zakończeniu. Przychodzi niespodziewanie wywierając tym większe piętno na naszej psychice. Jestem pełen podziwu dla reżysera, że po takim świetnym filmie potrafił widza zaskoczyć jeszcze zakończeniem - nie tylko jeśli chodzi o treść, którą przecież zawdzięcza Gombrowiczowi, ale również - jeśli nie przede wszystkim - umiejętnemu przedstawieniu jej w unikalny, niezwykle atrakcyjny dla widza sposób. Stanowi ono - swoją drogą - całkiem niezłe podsumowanie całego filmu: "lekkie" (choć pełne powagi) podejście do prezentowanych wydarzeń, świetne zdjęcia i bardzo dobra muzyka (o nich za chwilę), dzięki czemu zapada głęboko w pamięć. Czy nie o to chodzi w kinie? Magia filmu to nie tylko te dwie godziny spędzone na seansie - to także miłe wspomnienia towarzyszące nam nieraz przez całe życie.

Niewątpliwie mocną stroną filmu są zdjęcia autorstwa Krzysztofa Ptaka. Począwszy od intrygującego prologu, aż po wspaniałe zakończenie niejednokrotnie raczeni będziemy pięknymi ujęciami, w sposób dużo jednak subtelniejszy, niż to ma miejsce w innych, chełpiących się zdjęciami produkcjach. Trzeba przy tym dodać, że zdjęcia w "Pornografii" są niezwykle wymowne. Zdarza się, że w piękny sposób reżyser z operatorem prezentują nam razem całe sceny, nie uciekając się do ani jednego słowa dialogu czy komentarza. Zdjęcia te są bardzo ważnym elementem budującym klimat całego filmu.

O muzyce również mogę powiedzieć sporo dobrego: wpadający w ucho motyw główny oraz towarzysząca nam przez sporą część filmu muzyka ilustracyjna doskonale pasują zarówno do tematu, jak i do formy produkcji: z pozoru lekka (z pozoru pogodna) ścieżka dźwiękowa początkowo "zaledwie" intryguje, później jednak - wraz z rozwojem akcji - zmusza do refleksji. A gdy poznajemy jej prawdziwe znaczenie, rozpoczyna się gra nie na instrumentach, lecz na naszych uczuciach.

Ktoś powiedział, że to pierwszy od dawna profesjonalnie zrobiony rodzimy film. Muszę przyznać, że miał sporo racji. Jest to dzieło, które nie oczekuje od widza żadnej taryfy ulgowej oferując w zamian rozrywkę na światowym poziomie. Popierajmy polskie kino!
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 79% uznało tę recenzję za pomocną (19 głosów).
wojtimosi
ocenia ten film na:
1 10 9/10 rewelacyjny

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)