Recenzja filmu Skarb narodów (2004)
Jon Turteltaub

O dwóch takich, co ukradli... Deklarację

Hollywood ma tendencję do robienia filmów o bohaterach-globtroterach. Ich życie pełne przygód i niebezpieczeństw ma zachęcić widza do wydawania kasy na bilety do kina tudzież kupowania filmów na ...
Filmweb sp. z o.o.
Hollywood ma tendencję do robienia filmów o bohaterach-globtroterach. Ich życie pełne przygód i niebezpieczeństw ma zachęcić widza do wydawania kasy na bilety do kina tudzież kupowania filmów na DVD. Jednak nie wszyscy potrafią dobrze sprzedać walory filmu, który sami stworzyli.
 
Benjamin Franklin Gates jest zapalonym poszukiwaczem skarbów. Już od dzieciństwa, zachęcany przez swojego dziadka opowieściami z rodu "niewyobrażalne", marzył, by kiedyś odnaleźć zagubiony skarb. Jego plany mogły ulec zmianie za sprawą opiekuńczego ojca, który dawał mu do zrozumienia, że są to jedynie bzdety zapisane na kawałku papieru bądź legendy przekazywane z dziada pradziada. Z dystansem podchodził do tego zajęcia, gdyż doskonale wiedział, jak wygląda życie na walizkach i to w dodatku wypełnione poszukiwawczym bakcylem. On sam w przeszłości próbował odnaleźć skarb ukryty niegdyś przez Ojców Założycieli. A Ben pełen młodzieńczej fantazji pragnął, aby "rodzinna tradycja" została podtrzymana. 

Kilka lat później, już jako dorosły mężczyzna, Benjamin wraz z całą ekipą wyrusza na Antarktydę w nadziei, że odnajdzie tak odpowiedź na nurtujące go pytania dotyczące niewyobrażalnych bogactw. Znajduje tam "Charlotte" – wrak statku, w którym być może odnajdzie dziedzictwa całego świata. Nic bardziej mylnego. Oczywiście, ku zdumieniu widzów, natrafia na kolejną wskazówkę, która ma doprowadzić go do miejsca przechowywania skarbu. Otóż wiadomość zawarta we wskazówce mówi, że wszelkie szczegóły można znaleźć na odwrocie Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych. Niestety Ben nie jest jedyną osobą, posiadającą cenną informację. Do ekipy należy Ian Howe, który postanawia wykraść akt prawny i zdobyć ukryty majątek. Plan szalony, aczkolwiek możliwy do wykonania, o czym się później dowiemy. Ben będzie musiał zrobić wiele, aby go powstrzymać.
 
"Skarb narodów" wiernie odzwierciedla historię poszukiwacza XX wieku, Indianę Jonesa, w którego postać wcielił się najbogatszy aktor świata 2008 roku - Harrison Ford. Jest on przesadnie prosty. Oprócz paru niespodziewanych zwrotów akcji, bez żadnego wahania możemy stwierdzić, co zaraz nastąpi. Kolejny minus to postacie. Mimo że do projektu przystąpił zdobywca Oscara, Nicolas Cage, a partnerowała mu piękna Diane Kruger, to nic wielkiego do filmu nie wnoszą. Brak również ciętych dowcipów i ripost ze strony jego przyjaciela Rileya, który niczym nie może zaskoczyć wszechwiedzącego Bena. Również Abigail jakoś mnie nie przekonała. Najpierw zgrywa niedostępną, by potem z całą radością serca otworzyć się przed Benem. In plus wyszli negatywni bohaterowie tej opowiastki. I choć ich działania są przewidywalne, to jednak swoim uporem i chęcią zysku walczą o to co im się należy. 
 
Jon Turteltaub swoim filmem pragnął udowodnić, że widzowie są przygotowani na powrót nowego Jonesa w nieco odświeżonej formie. Może i w Ameryce z cieknącą ślinką ludzie pchali się do kina, jednak w Polsce długo by szukać fanów efektownych skoków przez zerwany most czy pędzących ile sił w nogach bohaterów, byleby uratować to co najważniejsze. A najważniejsze podczas oglądania tego filmu to dotrwać od napisów końcowych.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 50% uznało tę recenzję za pomocną (12 głosów).
radgora
ocenia ten film na:
1 10 4/10 ujdzie

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)