Recenzja filmu Obcy kontra Predator 2 (2007)
Greg Strause
Colin Strause

O dwóch takich, co zabili legendę

Obcy i Predator są tak kultowi, że z pewnością zna ich każdy. Ważne jest jednak to, że te dwa potworki kompletnie zmieniły oblicze gatunku horror science fiction. Ich historie obrosły legendą już ...
Filmweb sp. z o.o.
Obcy i Predator są tak kultowi, że z pewnością zna ich każdy. Ważne jest jednak to, że te dwa potworki kompletnie zmieniły oblicze gatunku horror science fiction. Ich historie obrosły legendą już kilka lat temu. Wszystko było więc dobrze, dopóki ktoś nie postawił tych stworków przeciwko sobie. A tym kimś okazali się ludzie z Sierra Entertainment, którzy wydali grę pt. "Aliens Versus Predator". Następnie zainspirowany shooterem reżyser Paul W.S. Anderson nakręcił wyjątkowego gniota w 2004 roku, pod tym samym tytułem. Jednak żadna z tych produkcji nie może równać się z gwałtem, jakiego dokonali na Obcym i Predatorze bracia Colin i Greg Strause. Trudno powiedzieć, na co mógł cierpieć osobnik, który postawił rodzeństwo na stołkach reżyserskich, ale normalny człowiek nie byłby zachwycony ich dokonaniami. Cały dorobek braci stanowiły bowiem reklamówki i teledysk. Jak widać, nikt nie mógł ich jednak powstrzymać przed nakręceniem filmu "Obcy kontra Predator 2".
 
Przede wszystkim, wyraźnie widać, że film adresowany jest do niezbyt wybrednych młodych ludzi. Jego sukces polega na sporej dawce adrenaliny, krwi i tytułowych kreatur. Nie buduje napięcia, dlatego nie jest dobrym horrorem, raczej filmem dla nadpobudliwych małolatów. Fabuła jest prosta niczym drut, a więc nawet jeżeli swoje ostatnie lata przesiedziałeś w jednej klasie, bez problemu połapiesz się, o co chodzi. Jak widać, na horyzoncie same plusy.
 
Rzecz dzieje się w czasach współczesnych. W Ameryce lądują obcy. Jak nie trudno się domyślić, nie zatrzymują się tu na pokojową herbatkę. Co więc legendarne potwory robią na Ziemi? To co w poprzednich filmach, czyli syczą, zabijają i uprzykrzają życie naszym głównym bohaterom. A wszystko oczywiście z amerykańskimi efektami specjalnymi. Nie ma tu jednak bohatera z prawdziwego zdarzenia, pokroju Arnolda Schwarzeneggera, Danny'ego Glovera czy nawet Sigourney Weaver, który mógłby ich powstrzymał. Rodzeństwo Strause proponuje nam zatem bandę gówniarzy. Jest wśród nich nieśmiały chłopak zakochany bez wzajemności w dziewczynie z klasy. Jednak los sprawia, że łączą się ze sobą, a w obliczu katastrofy młodzieniec awansuje z zera do bohatera. A więc tak jak w typowym amerykańskim kinie sensacyjnym jest wątek romantyczny, trochę strzelania i krwi, tylko seksu o dziwo brak.
 
Ten film jest tak zły, że można się czepiać absolutnie wszystkiego, od słabego montażu, do "gry" młodych aktorów. Brakuje mu przerażającego klimatu poprzednich części. Muzyka i zdjęcia są obojętne. Wygląd obcych również nie powala, nie mówiąc już o nowym potworku PredAlienie. Jestem więc pewny, że "Obcy kontra Predator 2" nie urośnie do miana legendy, a widzowie szybko o nim zapomną.

"Obcy kontra Predator 2" ma wszystko, co powinno mieć krwawe kino sensacyjne dla małolatów, jednak jako nieletni fan tych dwóch legendarnych potworów, czuje się zniesmaczony. Nie mogłem patrzeć, jak żądni kasy bracia Strause kastrują Obcego i Predatora. Wyssano z nich to, co najlepsze, a film bardziej wygląda na parodię niż na kolejną część serii. Krytycy i fani jednoznacznie uznali to "dzieło" za kpinę. Można więc powiedzieć, że seria "AvP" zginęła śmiercią naturalną. Colin i Greg Strause nie mają w planach "trójki", a ptaszki ćwierkają na razie tylko o prequelu "Untitled Alien Prequel" i "PredatorsRodrigueza. A może to cisza przed burzą? Strach się bać!
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 64% uznało tę recenzję za pomocną (28 głosów).
Ultor
ocenia ten film na:
1 10 1/10 nieporozumienie

przeczytaj również recenzje użytkowników (7)

zobacz wszystkie