Recenzja filmu Dzienniki motocyklowe (2004)
Walter Salles

O młodości Che Guevary

"Dzienniki motocyklowe" - jest to film o podróży przez Amerykę Południową w latach 50-tych dwóch młodych przyjaciół z Argentyny: studiującego medycynę Ernesta Guevary, przyszłego rewolucjonisty ...
Filmweb sp. z o.o.
"Dzienniki motocyklowe" - jest to film o podróży przez Amerykę Południową w latach 50-tych dwóch młodych przyjaciół z Argentyny: studiującego medycynę Ernesta Guevary, przyszłego rewolucjonisty kubańskiego, czczonego przez pokolenia buntownika 'Che' Guevary i biochemika Alberto Granady.

Dzieło Waltera Sallesa ukazuje Amerykę Południową, którą Ernesto i Alberto przemierzają najpierw motocyklem, potem już łapiąc się czego popadnie, gdyż ich rozklekotany motor w końcu wyzionął ducha. Widzimy różne podejście do życia kumpli: pierwszy z nich kieruje się przede wszystkim uczciwością i dobrocią, nie chce wydać 15 dolarów, które dostał od przyjaciółki, przeznaczone na zakup dla niej stroju kąpielowego, nawet gdy nie mają już grosza przy duszy. Postanawia je w końcu oddać małżeństwu, które straciło dom i pracę przez swoje komunistyczne poglądy i przemierza wiele kilometrów w poszukiwaniu zarobków. Drugi zaś, też jest dobrym człowiekiem, ale w czasie podróży kombinuje, jak może, żeby tylko znaleźć coś do jedzenia, dach nad głową i żeby dobrze się zabawić. Film jednak pokazuje przede wszystkim samą Amerykę Południową i ich mieszkańców, biedę, jaka wychyla zza rogu większości domów, ironię: lekarze, którzy postanawiają leczyć chorych, izolują się jednak od nich; noszą gumowe rękawiczki, chociaż nie chronią ich przed niczym i mieszkają na drugim brzegu rzeki z dala od chorych, zamiast mieszkać wśród nich, by ci czuli się bezpiecznie; terror, jaki wywołują władający państwami, pozbawiający domu rodziny i zmuszający ich do ucieczki przez swoje poglądy; nieuczciwość i oszustwo bogatych, którzy wyrzucają z pracy chłopów, gdy ci już wykonają całą robotę na polu, żeby nie trzeba było im płacić. "Coś się we mnie zmieniło w czasie tej podróży" powiedział Ernesto. Nie potrafił obojętnie patrzeć na to, co działo się obok niego, przecież jak powiadał, wszyscy w Ameryce Południowej wywodzą się z jednego plemienia, a umowne granice na Peru, Argentynę, Chile, itd. nie mają najmniejszego sensu. Wszyscy powinni się wspierać nawzajem, bo są jedną rodziną. Ernesto zastanawiał się, jak wyglądałoby tam życie, gdyby nie Konkwistadorzy, którzy wywrócili Amerykę Południową, do góry nogami. Gdyby Europejczycy nie zaczęli grabić wszystkich skarbów i wybijać po kolei plemiona Majów, Azteków, itd. Jakby wyglądała Ameryka Południowa, gdyby Europejscy dzikusi nie zaczęli się rządzić na nie swoim terytorium. Bo to nie przodkowie Ernesta, żyjący w swoich magicznych państwach byli dzikusami, to najeźdźcy zza oceanu byli prostakami i dzikimi wojownikami, którzy potrafili zniszczyć całą cywilizację. To oni woleli przenieść stolicę Peru z pięknego i niesamowitego Machu Picchu do Limy, zwykłego dużego miasta jakich wiele.

Wraz z bohaterem mogliśmy przeżyć wędrówkę przez jego ojczyznę. Bo dla niego istniała tylko zjednoczona Ameryka Południowa. Nie podzielony na fikcyjne państwa kontynent. Oni wszyscy powinni być braćmi. Może tak właśnie by było, gdyby nie europejscy konkwistadorzy. Wraz z Guevarą mogliśmy zobaczyć, co się tam dzieje, na południowej części kontynentu (jako cała Ameryka), którego północna część (Stany Zjednoczone) są państwem mlekiem i miodem płynącym. Zaledwie kilka lat później Ernesto stał się wielkim rebeliantem, dążącym do równości, dążącym do poprawy standardów życia swoich rodaków z całej Ameryki Południowej. Z dobrego człowieka, nie mogącego patrzeć na niesprawiedliwość wokół niego, stał się rebeliantem i komunistą o niehumanitarnych, zbrodniczych metodach, nie przebierającego w środkach w imię swoich racji. W październiku 1967 roku został zamordowany przez boliwijskich żołnierzy. Był wizjonerem. Oddał życie walcząc w imię idei. Idei, która wcale nie musiała być dobra.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 60% uznało tę recenzję za pomocną (10 głosów).
Doro_2
ocenia ten film na:
1 10 10/10 arcydzieło!

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)

o