Recenzja filmu Krótka histeria czasu (2006)
Dominik Matwiejczyk

Off bez offu

Już sama klasyfikacja jakiegoś filmu do "kina offowego" wzbudza w wielu widzach respekt dla pracy realizatorów, bo jak offowe, to nie dla motłochu, przeznaczone wyłącznie dla osób, które kino ...
Filmweb sp. z o.o.
Już sama klasyfikacja jakiegoś filmu do "kina offowego" wzbudza w wielu widzach respekt dla pracy realizatorów, bo jak offowe, to nie dla motłochu, przeznaczone wyłącznie dla osób, które kino kochają, rozumieją i nie boją się trudnych tematów. Próżno szukać w nich tanich opowiastek o miłości, plastykowych postaci, cekinowych strojów i muzyki z pierwszych list przebojów. Kino offowe to sztuka przeznaczona dla koneserów. Oglądając film Dominika Matwiejczyka, nie sposób nie odnieść wrażenia, że zostało się oszukanym.

W roli głównej występuje Mateusz Damięcki, z czego dystrybutorzy wydania DVD nie omieszkali zrobić reklamy, podkreślając jego udział w filmie "Kochaj i tańcz", a obok niego zwykle urocza Kamilla Baar - już wtedy miała za sobą rolę w "Vinci", w której zdawała się niezastąpiona. Dwa nazwiska znane szerokiej publiczności nie powinny jednak stanowić żadnej reklamy. Oboje zagrali znacznie poniżej swoich możliwości, biorąc sobie najwyraźniej do serca funkcję "off". Damięcki wcielił się w rolę studenta ostatniego roku fizyki, który zauroczył się dziewczyną przyjaciela. Od początku wiadomo, że kibicować należy Tomkowi, ponieważ Jarek (Krzysztof Zych) jest tak zadufanym w sobie snobem, że zdecydowanie na piękną Julię nie zasługuje. Do miłosnego trójkąta dołącza Marta (Lucyna Piwowarska-Dmytrów), którą Tomek musi ze sobą zabrać na kolację, choć wyraźnie nie darzy jej sympatią. Wszyscy bohaterowie są studentami tego samego wydziału, więc nie ma co się dziwić, że rozmowa przy wspólnym stole wkrótce schodzi na tematy fantastyczne, czyli podróżowanie w czasie. Choć pomysł mało realny, to jednak nie ma rzeczy niemożliwych.

Podobnie mało prawdopodobne jest, by widz dał się nabrać, że właśnie ogląda kino andergrandowe, chyba że dumną końcówkę "off" może otrzymać wszystko, co zostało nakręcone małym nakładem pracy, czasu i pieniędzy. Nie da się odmówić pomysłowości na stworzenie czegoś romantycznego z podstawą science fiction, ale ważniejsze od zaledwie szkieletu jest całe wykonanie, w tym wypadku pełne pęknięć i koszmarnych dialogów, które zdają się spontaniczną inwencją aktorów. Postawienie na autentyzm absolutnie się nie sprawdziło, gdyż przekalkowanie niby naturalnych rozmów i zachowań jest po prostu nudne, a zbyt długie sceny wywołują nieprzyjemny dreszcz zażenowania, że musimy patrzeć na coś, co już dawno powinno się skończyć.

Żeby w całości zrozumieć przyczyny niedociągnięć w pracy twórców "Krótkiej histerii czasu", warto sięgnąć do rozdziału Making off w dziale Dodatki. Można z niego wyciągnąć banalne, acz w tym wypadku diabelsko prawdziwe powiedzenie, że generalnie śpieszyć się nie należy. W dodatkach znajdują się także dwa zwiastuny filmu oraz zapowiedzi innych tytułów. Dźwięk zapisany w formacie DD 2.0, a obraz 4:3.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 33% uznało tę recenzję za pomocną (15 głosów).
Dorota Kostrzewa
ocenia ten film na:
1 10 2/10 bardzo zły