Recenzja filmu Strzelając do psów (2005)
Michael Caton-Jones

Pewnego razu w kwietniu...

"Shooting Dogs" Michaela Caton-Jonesa traktuje o dramatycznych wydarzeniach jakie miały miejsce w Ruandzie w 1994 roku. Kilka miesięcy temu naszych ekranach gościł głośny "Hotel Ruanda" ...
Filmweb sp. z o.o.
"Shooting Dogs" Michaela Caton-Jonesa traktuje o dramatycznych wydarzeniach jakie miały miejsce w Ruandzie w 1994 roku. Kilka miesięcy temu naszych ekranach gościł głośny "Hotel Ruanda" opowiadający historię człowieka, któremu udało ocalić się kilkaset osób przed śmiercią z rąk ekstremistów Hutu. "Shooting Dogs", choć zaczyna się podobnie, jest już niestety opowieścią bez "happy endu".

11 kwietnia 1994 roku wojska ONZ otrzymały rozkaz opuszczenia budynków szkolnych, w których przez ostatnie tygodnie stacjonowały. Bez międzynarodowej ochrony pozostało 2500 uchodźców, którzy tego samego dnia zostali zamordowani przez siepaczy Hutu. "Shooting Dogs" opowiada historię kilku dni poprzedzających tragiczny finał.

Od dramatycznych wydarzeń w Ruandzie, które pochłonęły około 1 miliona ofiar, minęło już 11 lat, ale historia ta wciąż spotyka się z zainteresowaniem ze strony filmowców, dokumentalistów i dziennikarzy nie tylko ze względu na jej tragizm, ale również przez fakt, iż fala morderstw i prześladowań przetoczyła się przez Ruandę przy całkowitej obojętności światowych mocarstw.

"Shooting Dogs" jest obiektywnie filmem bardziej autentycznym niż hollywoodzki "Hotel Ruanda". Michael Caton-Jones zdjęcia do swojego obrazu zrealizował w miejscach, w których faktycznie wydarzyły się przedstawione wydarzenia, a w jego ekipie znalazło się wiele osób będących świadkami ludobójstwa. Jednak mimo tej staranności "Shooting Dogs" nie okazało się produkcją do końca spełniającą moje oczekiwania.

Michael Caton-Jones zdecydował się przedstawić historię rzezi, której geneza nierozerwalnie związana jest z ruandyjską mentalnością i historią, z punktu widzenia dwóch białych ludzi - odpowiedzialnego za szkołę księdza Krzysztofa (John Hurt) oraz młodego nauczyciela Joe Connora (Hugh Dancy). W rezultacie z filmu nie dowiemy się niczego o przyczynach konfliktu pomiędzy Tutsi i Hutu. Caton-Jones nie skupia się również na reakcji świata wobec wydarzeń w Ruandzie, Najważniejsi są dla niego główni bohaterowie: ksiądz wierzący, że Bóg cierpi w Ruandzie wraz ze wszystkimi ofiarami mordów oraz młody nauczyciel, którego idealizm zostaje wystawiony na ciężką próbę.

"Shooting Dogs" oczywiście robi wrażenie, ale chciałbym zobaczyć wreszcie film, który pokazywałby wydarzenia tamtego tragicznego okresu z punktu widzenia Ruandyjczyka. Pozwolił mi zrozumieć, co spowodowało, że sąsiedzi zaczęli się nawzajem mordować, że spokojni niegdyś ludzie w ciągu jednej nocy, omamieni propagandą nienawiści, stali się bezwzględnymi zabójcami.

Ludobójstwo w Ruandzie czeka wciąż na swój film. Na dzieło, które poruszy sumienie świata. "Shooting Dogs" przybliża nas do tej chwili.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 47% uznało tę recenzję za pomocną (17 głosów).

przeczytaj również recenzje użytkowników (1)