Recenzja filmu Piła (2004)
James Wan

Piła dosyć toporna

Do filmu "Piła" nie podszedłem z nadzieją, iż zobaczę coś naprawdę dobrego, przekonującego i wartościowego. Większość profesjonalnych ocen była dość jednoznacznie negatywna. Ale krytycy nie ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Piła (2004)
Do filmu "Piła" nie podszedłem z nadzieją, iż zobaczę coś naprawdę dobrego, przekonującego i wartościowego. Większość profesjonalnych ocen była dość jednoznacznie negatywna. Ale krytycy nie zawsze mają rację, a zachęcony podpowiedziami kolegów zdecydowałem się na przekonanie się na własnej skórze, jak krwawo zapowiadający się film wyszedł na tle coraz bardziej zagmatwanych i zaskakujących thrillerów powstających w ostatnich latach.

Początek jak z filmu "Cube", świetny, klimatyczny. Pomysł bardzo dobry, ale już przecież nieoryginalny. Bohaterowie budzą się w nieznanym miejscu i nie wiedzą dlaczego się tu znaleźli, co więcej nie pamiętają nawet jak. Miejsce to jest wyjątkowo obskurne. Wygląda jak zapuszczona stara łazienka w jakiejś ruderze bądź podziemiach. Najgorszy jednak widok, który ukazuje się po zapaleniu światła w owym pomieszczeniu, to zwłoki leżące po środku. Między dwoma głównymi bohaterami przykutymi do rur potężnymi łańcuchami leży trzeci mężczyzna ze zmasakrowaną twarzą. To zapowiada, że film będzie niewiarygodnie krwawy, i taki w istocie się okazuje.

Poznajemy głównych bohaterów lepiej, gdy dowiadują się po odsłuchaniu kasety, w jakiej sytuacji się znaleźli. Ten, kto ich porwał, obmyślił grę polegającą na tym, że dr Gordon - chirurg, ma zabić fotografa Adama. Jeśli tego nie zrobi w określonym czasie, to ucierpią jego najbliżsi.

Gdy Adam i dr Gordon zastanawiają się, kto prowadzi z nimi chorą grę, zastanawia się nad tym również widz. Wytwarza się dobra atmosfera suspensu. Mi dość szybko przyszło do głowy, że za wszystkim stoi niejaki Zep. Dlaczego? Sami zobaczycie lub już zobaczyliście. Czy moje przypuszczenie okazało się słuszne, oczywiście nie zdradzę. Gdy film się rozkręca i poznajemy inne pomysły na "gry o ludzkie życie" możemy odnieść wrażenie, że scenarzysta ma chory umysł. To, co widzimy, to prawdziwy hardcore. Film robi się ciężki, ale nieatrakcyjny intelektualnie. Bez wątpienia mocny, lecz nie niezwykły. Sceny robią wrażenie, ale raczej odrzucające. Być może jestem za stary i widziałem już wiele. Być może jestem zbyt filmowo doświadczony i nie przyjmuję za łatwo czegoś, tylko dlatego, że jest w jakimś sensie nowe (mocniejsze, dosadniejsze). Na pewno film trafia w gusta nastolatków żądnych krwawych mocnych scen. Na pewno w liceach do których chodziłem byłby niemal kultowy, więc polecam nastolatkom nie przepadającym za ambitnym kinem. Mam tylko nadzieję, że nie wpłynie źle na ich psychikę.

Można wysnuć przesłanie polityczne. To wszystko jest dość dobrym argumentem za karą śmierci, przynajmniej za takie skrajne przykłady zwyrodnień.

Czego filmowi nie można zarzucić, to braku emocji. Chwilami jest naprawdę przerażająco, co jest wynikiem połączenia mrocznego klimatu i świetnie budowanego napięcia. Dotyczy to głównie poszczególnych scen a nie całości.

Największymi wadami są błędy czy może niedopatrzenia w scenariuszu, choć być może twórcy, mimo że zdawali sobie z nich sprawę, liczyli na to, że tylko nieliczni je zauważą. (Niech przymkną teraz oczy ci, którzy filmu nie widzieli i niech przejdą do ostatnich akapitów):

1. Pierwsze pytanie, które nasunęłoby mi się na miejscu Adama, po tym jak wysłuchał wiadomości dla dr. Gordona, to pytanie do niego - co zamierza zrobić? Czy iść za zaleceniami psychopaty? Dlaczego nie spyta czy go, czy ten dopuszcza rozwiązanie sytuacji przez zabicie "rywala"? To wydaje się fundamentalne dla ich przyszłych relacji.

2. Dlaczego kiedy okazuje się, że piły są za słabe by przeciąć łańcuchy nie próbują nawet przeciąć rur? Przecież rury zazwyczaj nie są robione z tak mocnych metali jak łańcuchy. Ja w takiej sytuacji próbowałbym wszystkiego - nawet ścianę przeciąć...

3. Beznadziejne zachowanie policji gdy trafiają na psychopatę. Pozwalają mu uciec! Gdy ten szantażuje ich śmiercią zakładnika, oni zamiast wymusić na nim (choćby przez przestrzelenie kolana, albo odstrzelenie genitaliów, wtedy bandyta by musiał współpracować) zatrzymanie maszyny, czy też wskazanie odpowiedniego klucza, krzyczą i zachowują się bezradnie. W ten sposób tracą przestępcę, którego "mieli na widelcu".

4. Gdy żona dr. Gordona mierzyła z pistoletu do Zepa byłem pewien, że da sobie wyrwać broń. Tak nią machała i stała tak blisko, że było to oczywiste! To okrutnie typowe i denerwujące.

5. Hipernieporozumienie. Po co dr Gordon odpiłował sobie nogę? Nie mógł sięgnąć po telefon, na którym mu tak bardzo zależało. Nie sięgnął ręką (zabrakło trochę ponad 20 cm) nie sięgnął używając pudełka (kilka cm, może 5) no i się zdenerwował. Znalazł piłę, która była znacznie dłuższa niż pudełko Mógł sięgnąć nią po telefon. Ale nie! Wpadł na cudowny pomysł - odpiłować sobie nogę! Dramatyczne, mocne, ale kompletnie bezsensowne!

Słówko o obsadzie. Raczej bez wielkich gwiazd, co oznacza, że film przyciąga pomysłem i scenariuszem a nie nazwiskami. Najbardziej znany jest z pewnością Danny Glover, grający... a jakże, policjanta. Ciekawa jest też rola Garego Elwesa, znanego przede wszystkim z roli Robin Hooda w "Facetach w rajtuzach", czy w "Twisterze". Elwes dawno nie grał w niczym z czego można by go zapamiętać, ale mimo, iż fizycznie upodabnia się do ministra Haussnera, to aktorem jest coraz lepszym i jest szansa, że jego kariera jeszcze się rozwinie.

Inni zagrali bez rewelacji, ale i bez sztuczności. Pozytywnie wyróżnił się może jeszcze Michael Emerson grając charakterystycznego Zepa.

Reasumując, "Piła" to "nie zwykłe" kino, ale "nie kino niezwykłe". Oryginalne i ciekawe pomysły i rozwiązania przeplatają się (nie dorównując im ilościowo) z tymi szablonowymi czy wręcz głupimi. Odniosłem wrażenie, że autorzy przedobrzyli. Poszli za modą, chcieli zrobić film jak najbardziej komercyjny, żeby się jak najlepiej sprzedał. Przez to osiągnęli efekt niezbyt mnie satysfakcjonujący. Film ma sporo zalet, ale równie dużo wad.

Gdy się dowiedziałem, że ma być zrealizowana "Piła II ", przeszły mnie ciarki... Bynajmniej nie ze strachu.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 35% uznało tę recenzję za pomocną (23 głosy).
DeathGhost
ocenia ten film na:
1 10 6/10 niezły

przeczytaj również recenzje użytkowników (4)