Recenzja serialu Rodzina Borgiów (2011)
Neil Jordan
Jeremy Podeswa

Piekielna rodzinka w Watykanie

Amerykańska stacja Showtime już kiedyś przedstawiła nam warty uwagi serial kostiumowy, który zgarnął wiele nominacji i nagród. Czy prezentowany przez HBO serial "Rodzina Borgiów" ma szanse ...
Filmweb sp. z o.o.
Amerykańska stacja Showtime już kiedyś przedstawiła nam warty uwagi serial kostiumowy, który zgarnął wiele nominacji i nagród. Czy prezentowany przez HBO serial "Rodzina Borgiów" ma szanse osiągnąć podobny sukces jak "Dynastia Tudorów"?

Historia zaczyna się u schyłku XV wieku, kiedy to na tronie papieskim w wyniku przekupienia kolegium kardynałów zasiada ambitny Rodrigo Borgia (Jeremy Irons). Jako papież Aleksander VI, Borgia robi wszystko by wzmocnić swoją pozycję. Przepełniony żądzą władzy papież, każdą decyzję podporządkowuje interesowi rodziny. Posiadający kilkoro dzieci, Rodrigo wpatrzony jest w ulubionego syna Juana (Davis Oakes) i jedyną córkę Lukrecję (Holliday Grainger), na dalszym miejscu stawiając najstarszego, a zarazem najbardziej oddanego rodzinie Cezara (François Arnaud). Sytuacja komplikuje się, kiedy poza naturalnymi wrogami, pojawia się także wyłom w fasadzie rodziny w postaci konfliktu Juana i Cezara o pozycję oraz o uwagę papieża.

Z całą pewnością sam scenariusz zasługuje na wyróżnienie. Neil Jordan po raz kolejny pokazał swoje doskonałe umiejętności. Fabuła serialu wciąga niemalże od pierwszego momentu, a wiele wątków, które świetnie się przenikają, sprawiają, że widz nie może się nudzić.

Porywającą grę aktorską zaprezentował Jeremy Irons, wcielając się w bezwzględnego papieża, który w chwili wstąpienia na Tron Piotrowy stwierdził, że nie ma już Rodriga, teraz jesteśmy "my". Z jednej strony zachowujący spokój i analizujący każdy krok papież, z drugiej żądny władzy, chciwy i poddający się emocjom Borgia. Postać wykreowana przez Jeremy'ego Ironsa jest wielowymiarowa i wspaniale nadaje ton całej historii rodziny.

Przy kunszcie, jaki swoją grą pokazał Irons, reszta obsady pozostaje trochę w tyle. Moim zdaniem wartą odnotowania zaletą serialu jest jednak również postać grana przez Francois Arnauda. Ambitny, lojalny wobec rodziny, a jednocześnie odsunięty na boczny tor przez ojca Cezar Borgia walczy o to, by zostać zauważonym przez papieża. Postać ta emanuje mocnymi cechami, dzięki czemu doskonale zapada w pamięci widza.

Spośród wszystkich wrogów, jakich mieli dookoła siebie Borgiowie, szczególne miejsce zajmował kardynał Della Rovere, w rolę którego wcielił się Colm Feore. Pełna sprzeczności postać, która z jednej strony jest świątobliwa, wierzy także w odkupienie grzechów Kościoła katolickiego, z drugiej – wyjątkowo przebiegła i robi, co może, by pozbyć się papieża Borgii.

Produkcja ta jak przystało na serial kostiumowy wypada całkiem dobrze od strony scenografii. Dopracowane szczegóły w postaci kostiumów i wnętrz pozwalają przenieść się w realia epoki i poczuć klimat renesansu. Niesamowite wrażenie robi zdecydowanie oprawa muzyczna w wykonaniu Trevora Morrisa.

Serial ten z pewnością nie należy jednak do tych, które cechuje dynamiczna akcja. Całość wątków opiera się na przemyślanych dialogach oraz krążących wszędzie spiskach i intrygach. Nie oddaje dokładnej historii rodziny Borgiów, ale pamiętać trzeba o tym, że ma ona na celu zgromadzenie przed telewizory widzów, którzy czekają na zwroty akcji i emocje. Moim zdaniem, jeśli ktoś lubi produkcje osadzone w realiach epoki, będące jednocześnie nieco kontrowersyjne, powinien skusić się na ten serial.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 94% uznało tę recenzję za pomocną (68 głosów).
skeepek
ocenia ten serial na:
1 10 8/10 bardzo dobry
o