Recenzja filmu Metropolis (1927)
Fritz Lang

Pierwsze wizje przyszłości

„Metropolis” jest niewątpliwie pierwszym istotnym filmem SF. Warto też pamiętać o takich wcześniejszych obrazach, jak „Podróż na księżyc” Georges’a Melies z 1902 roku i radzieckiej „Aelicie”. ...
Filmweb sp. z o.o.
  • recenzja kinowa Metropolis (1927)
„Metropolis” jest niewątpliwie pierwszym istotnym filmem SF. Warto też pamiętać o takich wcześniejszych obrazach, jak „Podróż na księżyc” Georges’a Melies z 1902 roku i radzieckiej „Aelicie”. Jednak to dzieło różni się od poprzedników, gdyż ma ono charakter monumentalnego widowiska. Z początku o dziwo było niedoceniane przez masy, co spowodowało pocięcie taśmy w celu skrócenia czasu trwania. Dziś z uważane za jeden z najważniejszych filmów w historii kina i za ikonę swojego gatunku.


Reżyserem tego obrazu jest jeden z najsłynniejszych twórców tamtych lat – Fritz Lang. „Metropolis” natomiast nie było jego pierwszym tryumfem. Z pod jego ręki wyszły do roku 1927 takie filmy jak: „Zmęczona śmierć”, „Doktor Mabuse” oraz dwuczęściowa saga germańska Nibelungi: „Śmierć Zygfryda” i „Zemsta Krymhildy”. Po „Metropolis” reżyser powrócił do gatunku SF tylko raz, kręcąc „Kobietę na księżycu”. W okresie dźwiękowym stworzył kilka naprawdę ciekawych filmów (szczególnie kryminałów i... westernów) w tym chyba swoje największe dzieło – „M”.


Powróćmy jednak do obrazu najbardziej nas interesującego. Akcja rozgrywa się oczywiście w przyszłości i w tytułowym mieście. Dzieli ono się na dwie części, a tak właściwie na podziemia, gdzie przebywają robotnicy i resztę przeznaczona dla normalnych obywateli. Pewnego dnia Freder – syn władcy miasta schodzi „poznać ludzi, których dzieci są jego braćmi i siostrami”. Podczas ich pracy jest świadkiem wybuchu maszyny M i ma z tego powodu przerażającą wizję. Następnie powraca na górę. Jest zdania, że takie traktowanie robotników jest niegodne, gdyż to ich ręce wzniosły tą wspaniałą metropolię. Nie minęło wiele czasu, żeby znów odwiedził podziemia. Tym razem zamienił się z pracownikiem numer 11811 i podjął się katorżniczej pracy. W czasie przerwy razem z innymi robotnikami schodzi do katakumb, gdzie kapłanka Maria mówi o nadejściu Rozjemcy pomiędzy obydwoma kastami...


Z „Metropolis” wyłaniają się wizje przyszłości. Pierwszą z nich to rozwój techniki, czyli wzniesienie tytułowego miasta. Jest ono monumentalne, gęste od drapaczy chmur. Drogi nie znajdują się wyłącznie u podnóża wieżowców. Są one położone na różnych wysokościach, a pomiędzy nimi latają... dwupłatowe samoloty. Warto tutaj też wspomnieć o skonstruowaniu człowieka-maszyny. Jest to jednak nie do końca pozytywna wizja postępu, gdyż z jednej strony stanowi dowód ludzkich możliwości. Z drugiej strony zaś robot ten został wykorzystany do złych celów.


Ta wizja nie jest jednak najważniejsza. W filmie chodzi przede wszystkim o podział społeczności na dwie grupy – dobrą i złą, na panów i ich sługi. Widać, że z „Metropolis” wyłania się smutny obraz świata. Robotnicy przedstawieni są w sposób zmechanizowany. Ich ruchy nie są płynne, przypominają ruchy maszyn. Do tego ubrani są zawsze tak samo – w skromny strój fabryczny. Wykonują nieludzką pracę i nikt nie przejmuje się ich losem. Mieszkańcy natomiast zabawiają się w najlepsze w Yoshiwarze.


Dzieło Fritza Langa nie ukazuje jednak wyłącznie wizji przyszłości. Zostały w nim przywołane dwa motywy biblijne. Pierwszym z nich jest historia wieży Babel. (nieprzypadkowo główny budynek miasta został nazwany Nową Wieżą Babel). Jej cel to zobrazowanie zaistniałej w Metropolis sytuacji. Umysły, które wymyśliły wierzę nie mogły jej wznieść. Dlatego wynajęły płatnych robotników. I w ten oto sposób dla jednych budowa była rzeczą świętą, a dla drugich męczarnią. Chociaż wszyscy mówili w jednym języku, nie mogli się porozumieć. Dokładnie tak samo było w tytułowej metropolii. Stąd też wywodzi się motto: „Rozjemcą pomiędzy rozumem a siłą musi być serce”.


Drugi motyw zaś pochodzi z Apokalipsy Świętego Jana i również ma swoje odzwierciedlenie w mieście. Chodzi tu o niewiastę dosiadającą siedmiogłowego smoka. Jest to symbol człowieka-robota, któremu nadano twarz Marii. Miał on doprowadzić do katastrofy. Do tego mamy jeszcze postać Śmierci, która obrazuje zagładę wiszącą nad Metropolis.


Od strony technicznej film również zachwyca. Mimo że pochodzi z dalekiej przeszłości, może spodobać się nawet bardzo wybrednym widzom i wielbicielom współczesnych produkcji. W ciekawy sposób są pokazane niektóre kadry z napisami. Mianowicie poruszają się (opis podziemi – opadanie, a opis miasta - wznoszenie się). Niewątpliwie muzyka stanowi jedną z najważniejszych zalet "Metropolis". Towarzyszy ona nam przez cały czas, wzmagając przeżywane emocje. Gra aktorska również stoi na wysokim poziomie. Wszyscy aktorzy są bardzo żywi i cały czas zachwycają nas swoją grą ciała.


„Metropolis” jest jednym z filmów, które kształtowały przyszłość kina. Czerpało z niego wiele produkcji, między innymi „Łowca androidów” Ridleya Scotta, w którym tamtejsze miasto jest bardzo podobne do tego Fritza Langa. Mogę dodać do tego niektóre teledyski zespołu Queen, które także inspirują się tym dziełem.


Warto sięgnąć po ten obraz. Nie tylko w celu poznanie początków kina, ale również dlatego, że jest to jedno z pierwszych monumentalnych widowisk. Do tego film ten jest dość nietypowy jak na swoje czasy, gdyż pojawia się w nim sporo symbolizmu. „Metropolis” potwierdza też dominację Niemców w okresie dwudziestolecia międzywojennego i jest chyba najlepszym filmem niemym w historii. Serdecznie namawiam oraz polecam!
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 81% uznało tę recenzję za pomocną (47 głosów).
Lambro
ocenia ten film na:
1 10 8/10 bardzo dobry

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)